Motocykl poleca:

Używane Kawasaki W 650

Poleć ten artykuł:

Jest to z pewnością motocykl niezwykły. Czy z powodu supernowoczesnych rozwiązań technicznych? Ależ nie, tu chodzi o coś zupełnie innego – o styl, klimat i duszę. Bo ta niepozorna maszyna ma duszę.

Zobacz całą galerię

Jaki jest rodowód W 650? Był koniec lat 80. ubiegłego wieku. Projektanci Kawasaki dostali bojowe zadanie: opracować coś nowego, coś zupełnie innego niż aktualnie produkowane motocykle. Nie maszynę, która będzie mniej lub bardziej udanie zgłębiać chopperowy styl lub jej szosowa owiewka zostanie trochę mocniej zaokrąglona. I wtedy ktoś spojrzał w statystyki. Okazało się, że wśród klientów kupujących jednoślady coraz więcej jest ludzi, którzy mają czterdzieści lat i więcej, niekiedy nawet dużo więcej. A na motocykle wsiadają, by przypomnieć sobie czasy, gdy skroni nie mieli jeszcze przyprószonych siwizną, po prostu aby poczuć się młodziej. Padła więc myśl – może więc wyprodukować coś, co jeszcze lepiej przypomniałoby im lata młodości? Tak właśnie powstał Kawasaki Zephyr 550. Całkiem niepozorny motocykl, bez żadnych owiewek i fajerwerków, nawiązujący do maszyn, które zapełniały drogi w latach 70.

Zephyr odniósł tak wielki sukces, że natychmiast opracowano większe konstrukcje – Zephyra 750 i 1100. W sposób bardzo udany nawiązywały one do legen darnego Kawasaki Z 900 z 1973 roku, czyli do maszyny, która w swoim czasie powalała wszystkich na kolana niebywałymi osiągami. Seria Zephyrów – wkrótce ochrzczona jako naked bike’i – zapoczątkowała nurt nazwany „nostalgią”. Z 550, 750 i 1100 bardzo dobrze sprzedawały się prawie przez całe dziesięciolecie. Dlatego spece Kawasaki postanowili pojechać już zupełnie po bandzie. I tak oto w 1999 roku z taśm produkcyjnych zeszły maszyny nawiązujące do jeszcze dawniejszych czasów. Były to Kawy Drifter 800 i 1500 (Drifter, według speców od marketingu, miał budzić skojarzenia z dryfowaniem, swobodnym unoszeniem się na falach nostalgii) oraz główny bohater tego artykułu – W 650. Driftery przypominały sylwetką amerykańskie motocykle Indian z lat 50., natomiast W 650 był repliką legendarnych brytyjskich maszyn z lat 60.

 


Młodszym czytelnikom należałoby rozkodować określenie „legendarna brytyjska maszyna”, czy też – jak się kiedyś mówiło – „anglik”. Otóż przez ponad połowę dwudziestego wieku brytyjski przemysł motocyklowy nie miał sobie równych na świe cie. Maszyny takich marek, jak A.J.S., Matchless, Douglas, Panther czy Royal Enfield były dla wielu obiektem pożądania. Ale najsłynniejsze były trzy inne – BSA, Norton i Triumph. W latach 60. szczytowym osiągnięciem motocyklowej techniki było podwozie Nortona Atlasa z ramą Featherbed (puchowy materac), wzorowane na wyścigowej konstrukcji Manxa z przednim zawieszeniem Roadholder (ten, który trzyma się drogi). Najlepszymi silnikami mógł się pochwalić Triumph. W latach 30. firma ta wypuściła maszynę z dwucylindrowym czterosuwem OHV, w którym oba tłoki poruszały się jednocześnie w górę i w dół. Speed twin był tak sprawny, prosty konstrukcyjnie i niezawodny, że z niewielkimi tylko zmianami produkowano go aż do końca lat 80.! Przez tyle lat przewinęło się tylko kilka nazw tego modelu – Tiger 100 (500 cm3), Tiger 110 (650 cm3), Bonneville (w odróżnieniu od poprzedników miał skrzynię biegów we wspólnym bloku z silnikiem) oraz Daytona. Dla miłośników faktów historycznych: najbardziej kultowa nazwa Bonneville została Triumphowi nadana po tym, jak w 1955 roku Johnny Allen ustanowił rekord prędkości na tej maszynie właśnie na suchym, słonym jeziorze Bonneville w stanie Utah w USA.
Do tych właśnie legendarnych dwugarnych maszyn miało nawiązywać Kawasaki W 650. Ale czy tylko? Otóż nie. I znowu musimy zajrzeć w historię. W latach 60. Japończycy specjalizowali się w kopiowaniu europejskich konstrukcji. Fabryka Meguro Manufacturing Company produkowała motocykle będące prawie wierną kopią brytyjskich BSA A10 (dwugarne silniki A10 z kolei niewiele różniły się od T 110 Triumpha). Koncern Kawasaki, do którego należało Meguro, w 1966 roku zadecydował, że maszyna od zaraz ma na zbiorniku nosić właśnie napis Kawasaki. I tak powstało Kawasaki 650 W1, noszące później równie ż oznaczenie RS. Tak więc W 650 z 1999 roku jest nie tylko repliką brytyjskich legend, ma również geny motocykla Kawasaki z lat 60.

Czy W 650 to rzeczywiście udana replika, czy tylko nędzna kopia kultowych maszyn? By wyrobić sobie na ten temat zdanie, warto go dosiąść. Ale ta metoda sprawdzi się jedynie w przypadku tych bikerów, którzy już kiedyś ujeżdżali brytyjskie motocykle i polubili ich specyfikę. W innym przypadku bowiem można prze- żyć rozczarowanie. Bowiem 50 KM przy masie z paliwem 215 kg nie rzuci na kolana, a przedni hamulec, choć tarczowy, nie jest rewelacyjny.
A jak wypada porównanie z pierwowzorem? Co do jednego nie ma wątpliwości – jest to czystej krwi „anglik”: ten sam chrypiący dźwięk z tłumików, ta sama poręczność. Ale dla odmiany: elektryka zawsze działała (w „anglikach” była przeważnie instalacja Lucas i przyjęło się mówić – Lucas, książę ciemności), a nawet po dłuższym parkowaniu pod W 650 nie pojawi się tłusta plama oleju (co w kultowych pierwowzorach było normą).


Z całą pewnością Kawasaki W 650 nie jest motocyklem dla każdego. Dlatego w Polsce w oficjalnej sieci sprzedaży do ubiegłego roku, czyli do zakończenia produkcji, kupiono zaledwie 6 (to nie pomyłka – sześć!) tych maszyn. Można przypuścić, że mniej więcej tyle samo trafiło do nas dzięki prywatnemu importowi. Jednak oferty sprzedaży W 650 można znaleźć, czego dowodzą np. dane zebrane przez EurotaxGlass’s Polska (patrz: ramka u góry tej strony).

Tagi:

Oceń artykuł:

3.3

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij