Motocykl poleca:

VESPA GTS 250 i.e. ABS

Poleć ten artykuł:

Vespa GTS 250 i.e. okazała się skuterem do wszystkiego: równie dobrze dawała sobie radę z codziennym dowożeniem redaktorów do pracy, jak i podczas dłuższej wycieczki, którą chcieliśmy ją dobić na koniec testu długodystansowego.
Zobacz całą galerię

Z okolic tylnego koła jaskrawoczerwonej Vespy GTS 250 i.e. dobiegają dziwne dźwięki. Na przemian narastają i cichną. Tak w każdym razie twierdzi jeden z testujących, gdy 25 września 2007 r. wspiął się na przełęcz Timmelsjoch. Ta wspinaczka była ostatnim akordem męczenia przepięknego skutera, które trwało przez cały dystans 25 000 km. To pierwsza tego typu niespodzianka. Dotychczas wszystko szło jak po maśle. Ale uczciwie trzeba powiedzieć, że przełęcz Timmelsjoch (Alpy, na granicy Austrii i Włoch, ponad 2500 m n.p.m.) to niemałe wyzwanie dla ćwierćlitrowego skutera. Tu uroda tego sprzęta nie wystarczy. W czasie pokonywania Jaufenpass dźwięki się nasilają. Pora poszukać warsztatu.






Jeden z mechaników rozbiera układ napędowy i stwierdza, że ducha wyzionęło jedno z łożysk. Jego prawo! Niestety, także pas napędowy i rolki kwalifikują się do wymiany. W tym momencie GTS ma na liczniku 23 137 km. Ponieważ w ramach przeglądu po 24 000 km pas napędowy tak czy inaczej trzeba wymienić, decydujemy, żeby zrobić to teraz. Przy okazji Vespa dostanie nowe łożyska kół i rolki. Jeszcze tego samego dnia wszystko jest gotowe. I to mimo że części zamienne trzeba było dowieźć 30 km. Uczciwie zarobione przez serwis pieniądze zmieniają właściciela i możemy jechać dalej. Gdyby Vespa umiała mówić, na pewno zwierzyłaby się, że byłoby jej przykro, gdyby tuż przed metą testu straciła zaufanie, jakim dotychczas się cieszyła. Bo przecież od 6 czerwca 2006 r., tzn. gdy rozpoczynała test długodystansowy, ciężko (i z sukcesami) pracowała na dobrą opinię.


Gdy Vespa stanęła w naszym garażu, dziennikarze, z których część poważa tylko motocykle, dość sceptycznie spoglądali na skuter. Niektórzy pogardliwie wzruszali ramionami i bąkali coś o blaszanej puszce z automatyczną skrzynią biegów. Dla nich Vespa mogłaby nie istnieć, więc nie zamierzali nią jeździć. Ale tak było tylko na początku. Teraz, po wyjeździe z serwisu, oto stoi, ze swoim ładnym, pełnym odwołań do historii wyglądem, odpicowana, z małą szybą, gmolami, odchylanym przednim bagażnikiem i dużym topcase’em. Testowany model dostał różne praktyczne gadżety z listy wyposażenia dodatkowego, co podniosło podstawową cenę Vespy GTS 250 i.e. z ABS-em (18 400 zł) o jakieś 2200 zł. To dużo pieniędzy jak na ćwierćlitrowy skuter, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że ma nowoczesny, jednocylindrowy, czterozaworowy silnik, wyposażony w układ wtrysku paliwa i regulowany katalizator.

W miarę upływu czasu Vespa zdobywa coraz więcej przyjaciół. Silnik napędzający ważący 159 kg skuter wygrywa każdy start na światłach, ma wystarczający zryw podczas wyprzedzania i bardzo przyzwoitą prędkość maksymalną – 140 km/h. Niestety, tylko na prędkościomierzu. W rzeczywistości jedzie bowiem 123 km/h. Mimo to Vespa coraz częściej wyjeżdża na trasę. Jeden z redaktorów odważył się nawet pojechać w sprawach służbowych ponad 400 km w jedną stronę i tego samego dnia wrócić. Duża sprawa!

Nieważne – w mieście czy na autostradzie, Vespa jest bardzo oszczędna. Zużycie paliwa wynosi zaledwie 3,4 l/100 km. Z laczkami nie jest aż tak dobrze. Już po 3500 km trzeba wymienić seryjną tylną oponę Sava MC 16. Po kolejnych 2000 km taki sam los spotyka zamontowanego w jej miejsce Bridgestone’a Hoopa. Kolejna guma – Michelin Pilot City – wytrzymała zaledwie 4000 km. Każde wyjęcie tylnego koła oznacza konieczność zdemontowania tłumika. Jest to skomplikowana, kłopotliwa i niepotrzebna robota, tym bardziej że z reguły trzeba wymienić grafitową uszczelkę. Ponieważ raz była ona nieosiągalna, GTS spędził w warsztacie bite cztery tygodnie.

Tagi:

Oceń artykuł:

3.1

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij