Motocykl poleca:

Victory Judge: dla sędziego

Poleć ten artykuł:

Do tej pory sprzęty zza oceanu kojarzyły się przede wszystkim z Harleyami. Od niedawna mają one konkurencję w postaci Victory. Sprawdzamy, czy w H-D mają się czego obawiać.

Zobacz całą galerię

Nie mogło być inaczej – Victory wyrusza na miasto w nocy. Nazwa Judge, czyli sędzia, to słaba nazwa dla tej maszyny. Jeśli już stróż prawa, to bardziej pasują tu sędzia Dredd czy brudny Harry. W końcu dzięki potężnej (pojemność 1731 cm3), chłodzonej powietrzem i olejem V-dwójce i pozycji jeźdźca rodem z drag bike’ów Victory ma DNA chuligana.

Również wygląd robi robotę. Dano sobie spokój z dużymi powierzchniami w chromie. Silnik, wydechy, rama, widelec oraz kierownica z osprzętem – tu króluje czerń. Na silniku świetnie wyglądają błyszczące żeberka cylindrów oraz elementy na pokrywach.

Sprinty spod świateł to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Fabryka obiecuje moc 95 KM i moment obrotowy 153 Nm. Hamownia brutalnie zweryfi kowała te zapewnienia – przy 5300 obr/min na tylne koło trafi a ponad 80 KM. Jednak w tym przypadku znacznie bardziej interesujący jest moment obrotowy – 128 Nm przy niespełna 3000 obr/min to sporo poniżej zapewnień, ale wystarczy spojrzeć na przebieg krzywej, żeby mieć pewność, że kopa nigdy mu nie zabraknie.

Siwy dym

Do spokojnego turlania wystarczy nieco ponad 1300 obr/min, jednak wtedy się męczyłem – wolałem nie schodzić poniżej 2100 obr/min. Na wyświetlaczu w kokpicie można wyświetlić obrotomierz, i to bez odrywania dłoni od kierownicy. Sytuacja pod kontrolą, więc można się dobrze bawić. Zdziwisz się, jak szybki potrafi być Victory. Duży Sportster na bank wymięknie.

Przy takim traktowaniu silnik spalił 7,4 l/100 km. Dużo? Jak na taką pojemność, to rozsądny wynik. Napęd ewidentnie lubi trochę ostrzejsze traktowanie. Wtedy skrzynia biegów (podobnie jak np. w Ducati Monsterze) działa o wiele precyzyjniej niż w czasie spokojnej przejażdżki. Biegi zapinają się z dość głośnym kliknięciem. Brakuje nieco precyzji w przypadku piątki i szóstki. Do obsługi klamki sprzęgła trzeba trochę siły.

To, co dla ciebie jest samą radością, dla tylnej opony jest zabójcze. W czasie ostrzejszego ruszania piszczy, skamląc o litość. Jeśli oczekiwałeś z tyłu szerokiego walca, to się mocno zdziwisz, bo kapeć ma raptem 140 mm szerokości. Już słyszę głosy, że teraz nawet „125” mają takie lacze. Nie ma obaw – tył Victory wygląda naprawdę dobrze. W ogóle Dunlopy 491 Elite II z białymi napisami na bokach pasują tu idealnie, tym bardziej że naciągnięto je na 16-calowe felgi, wzorowane na amerykańskich muscle carach z lat 60.

Mało tego – kapcie całkiem nieźle dogadują się z zawieszeniami, a ich szerokość (130 mm z przodu i 140 mm z tyłu) sprawia, że nigdy nie będziesz podejrzewał Judge’a o 300 kg masy (i to na sucho).

Tagi: Victory Judge | raport z jazdy

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij