Motocykl poleca:

Victory Vegas, Triumph Thunderbird, H-D Dyna Wide Glide, Honda VT 1300 Cx

Poleć ten artykuł:

W cruiserach i chopperach chodzi przede wszystkim o beztroskie nawijanie kilometrów. Nie mniej ważny jest odjechany styl. Po prostu pełen luz, jak w kultowym „Easy Riderze”. Nie tylko producenci z USA kumają, o co w tym chodzi.
test-cruisery-choppery-2010-victory-triumph-harley-davidson-honda-02.jpg Zobacz całą galerię

Chyba jeszcze nigdy nie było takiego bogactwa chopperów/cruiserów o mocnym charakterze. Triumph oferuje Thunderbirda o pojemności 1596 cm3. H-D postawił na lifting klasyka – Dyna Wide Glide ma nową twarz. Z kolei Victory – debiutujące w tym sezonie w Polsce – poszło w kierunku power cruiserów. Honda zaś zaskoczyła skonstruowanym w Stanach VT 1300 CX – chopperem do codziennej jazdy. Te cztery bike’i są bardzo różne. Ich bo- daj jedyną wspólną cechą jest to, że bez 60 000 zł w kieszeni nie ma co o nich marzyć. Trzeba podkreślić, że Thunderbirdowi do tej granicy zostaje spory zapas – 660 zł!. Sprawdziliśmy, kto oferuje najwięcej za te pieniądze.


  ◄ Kokpit nie
poraża estetyką.
► Smukły zbiornik
paliwa wygląda
naprawdę
znakomicie 
 

Long and low
Ten styl wyznaczył fi lm „Easy Rider” z Peterem Fond i Dennisem Hopperem. Dzięki niemu choppery kojarzymy z dość wysoką kierownicą, niskim siedzeniem i daleko do przodu wysuniętymi podnóżkami. Żadna z testowanych maszyn nie idzie w tym kierunku.

Najlepiej widać to na przykładzie Thunderbirda. Jeździec w jego siodle ma najdalej do gleby – 710 mm, dlatego nie dziwi najlepszy feedback w tym towarzystwie. A mimo to kanapa oferuje całkiem niezły komfort. Nie można tego powiedzieć o siedzeniu Victory Vegasa. Goście z motocyklowego oddziału Polarisa mają już 11-letnie doświadczenie z motocyklami. To niestety tym razem nie pomogło – za kanapę należy im się żółta kartka. Brzegi mocno ocierają uda, a w kręgosłup wgniata się miejsce dla pasażera. Na pocieszenie kierownica i pozycja podnóżków są OK.

Honda, choć wydaje się to niemożliwe, jest tak samo niska, jak Vegas. Kanapę umieszczono zaledwie 680 mm nad ziemią. Wydaje się, że VT jest sporo dłuższy niż Victory. To sprawka dużego wyprzedzenia i sporej przestrzeni między silnikiem a ramą. Całość uzupełnia długi i smukły zbiornik paliwa. Wygląda to cool. A przy tym siedzi się całkiem wygodnie. Kto siada za sterami Hondy, od razu może się poczuć jak Peter Fonda. To wrażenie trochę psują elementy z plastiku, których tu niestety nie brakuje.

Najbliżej klimatu „Easy Ridera” jest chyba Harley Dyna Wide Glide. Przednie koło wysunięto tu daleko do przodu, podobnie jak podnóżki. Ukłonem w stronę turystyki solo jest uchwyt, do którego można przypiąć bagaż, a w czasie długiego przelotu autostradą jeździec może się o niego oprzeć. Wtedy nawet prędkości rzędu 150 km/h nie są niczym strasznym. Pod tym względem konkurencja (z seryjnym wyposażeniem) pozostaje w tyle.

Ale wszystko nie może być idealnie: Harley zamontował podnóżki pasażera bezpośrednio na wahaczu, a do bocznej nóżki trudno się dostać, w związku z czym trzeba sporo się nagimnastykować, żeby ją rozłożyć.


  Współczesny „easy rider” na bankwybrałby Harleya.Zdecydowałybynajlepszy dźwiękz wydechu i takiesobie hamulce.   

Cicha woda
Gdyby wystawić stopnie za gang silnika, Harleyowi dałbym czwórkę, Hondzie jako przeciętniakowi trójkę, natomiast Victory na spółkę z Triumphem obdzieliłbym pałą. Zarówno Dyna Wide Glide, jak i VT 1300 CX brzmią basowo i bardzo miło dla ucha. Chociaż na pewno złośliwi przypomną przysłowie o krowie, która, jeśli dużo ryczy, mało mleka daje. Wystarczy rzut okiem na wyniki z hamowni. Widlak Hondy rozwinął moc 54 KM przy 4300 obr/ /min – tego nawet nie warto komentować… Goście z Milwaukee przysięgali, że serducho Wide Glide’a o pojemności 1600 cm3 nie zejdzie poniżej 78 KM. Kłamali w żywe oczy, bo zmierzyliśmy i wyszło zaledwie 72.

Okazało się, że strongmeni są nieśmiali, jakby najcichsi. Silnik Thunderbirda przy 5000 obr/min na tylne koło przekazuje 84 KM. Z kolei potężne tłoki V-twina Victory o pojemności 1731 cm3 wytwarzają 93 KM mocy. Jednak w tych sprzętach moc to nie wszystko. Krążownicza jazda nie ma nic wspólnego z jazdą sportową – to jasne. Mimo to wszystkie cztery bike’i (nawet Honda) mają wystarczającego kopa, żeby puszkarze podziwiali dym z ich wydechów. A na autostradzie spokojnie i na pełnym luzie można sunąć z prędkościami rzędu 120-140 km/h. 39 KM różnicy, przy prawie takiej samej masie (Victory Vegas vs Honda VT 1300 X) daje się odczuć dopiero podczas ostrzejszego wyprzedzania. Toczymy się na ostatnim biegu, 2000 obrotów na minutę, 80 km/h na budziku. Pełen luz, podziwiamy widoki. Sielankę psuje wlokąca się w ślimaczym tempie ciężarówka. Bikerowi na Victory wystarczy lekki ruch nadgarstka, aby zostawić przeszkodę za plecami. Tymczasem gość na Hondzie w sportowym stylu zrzuca dwa biegi w dół i dopiero wtedy może próbować.

Podobnie jak Victory zachowuje się Triumph. Brytyjczycy zadbali o miękką reakcję na gaz oraz o łatwość wkręcania się na obroty. To temat dla Harleya zupełnie obcy. Olbrzymie masy zamachowe w połączeniu z długimi laskami popychaczy wymagają przyzwyczajenia. Podczas dodawania gazu ma się uczucie, że w ramę wsadzono olbrzymiego diesla, a siedzenie Wide Glide’a to mostek kapitański tankowca. Tu są dwa wyjścia: albo to pokochasz, albo znienawidzisz. Nie można narzekać na nadmiar elastyczności. Dynamiczne wyprzedzanie z niskich obrotów jest raczej niemożliwe. Na liczniku 100 km/h i zapięty ostatni bieg. Gwałtownie odkręcasz gaz i masz wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie. Tu również trudno się obejść bez redukcji.


  Triumphem można trochę zaszaleć na winklach. Miło popatrzeć na ładne mostki kierownicy i też niebrzydki, choć cichy wydech.    

Co ważniejsze?
Wielu da się pociąć za charakter silnika, natomiast jego osiągi mają w du...żym poważaniu. Ale co w takim razie stanowi o charakterze jednostki napędowej? W prostych, żołnierskich słowach chodzi o kulturę pracy i good vibrations. Żeby daleko nie szukać: zasilany wtryskiem Twin Cam 96 Dyny Wide Glide trzęsie, wibruje, kołysze się, dudni, drży, gubi obroty i szarpie. I co ciekawe, właśnie za to ludzie go kochają. Chłodzenie powietrzem, długie laski popychaczy, umieszczony na dole wałek rozrządu, brak wałka wyrównoważającego, dwa zawory na cylinder. Prehistoria – powiedzą ci zdystansowani. Sprzęt dla prawdziwego macho – odpowiedzą zwolennicy.

Tagi: Triumph | Thunderbird | Honda | VT 1300 CX | Victory | Vegas | Harley-Davidson | Wide Glide

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij