Motocykl poleca:

Yamaha BW’s 2003

Poleć ten artykuł:

Nieczęsto spotyka się małe jednoślady, które mimo wielu wad zyskują sympatię użytkowników. Legendą stała się tu Honda Dax, a my do grona zagrożonych wyginięciem okazów dopisaliśmy Yamahę BW’s.
Zobacz całą galerię

Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych Aprilia, Piaggio oraz pozostałe włoskie marki niemal co chwilę wypuszczały nowe modele skuterów, Yamaha pozostawała wierna tradycji. Kanciasta stylistyka, nieskomplikowane rozwiązania techniczne – takie było motto projektantów z Kraju Kwitnącej Wiśni.

W 1991 roku światło dzienne ujarzała Yamaha BW’S – mały miejski skuter zaprojektowany we współpracy z francuskim MBK (bliźniaczy model nazywał się MBK Booster). Jaki był nowy produkt? Porównując do współczesnych jednośladów, można określić go mianem co najmniej oszczędnego. Cienko tapicerowana kanapa w połączeniu z piekielnie twardym zawieszeniem nie ułatwiały jazdy na dziurawych ulicach, usianych szynami tramwajowymi. Nie pomogły tu także balonowe opony, które teoretycznie powinny pochłaniać sporą część nierówności.

Na słowa krytyki zasługiwał również silnik, z pionowo ustawionym cylindrem. Mimo że rozwijał moc 2,7 KM – nie tak rzadko spotykaną wśród najmniejszych skuterów – spisywał się kiepsko. Wyprzedzanie innych pojazdów jest praktycznie skazane na porażkę, chyba że manewr ten dotyczy rowerzysty wiozącego na składaku pomidory ze swojej działki. Gdy udało się wreszcie rozpędzić skuter do godnej, w tej klasie, prędkości, pojawiał się kolejny problem, a mianowicie hamulce. Początkowo BW’s był wyposażony w klasyczne bębny o średnicy 110 mm. Nie byłoby w tym niczego godnego odnotowania, gdyby nie fakt, że ich skuteczność pozostawiała wiele do życzenia.



     
Oprócz tego pod siedzeniem, BW’s nie oferuje innych schowków. 
Rzadko spotykany w skuterach tej klasy, stabilny bagażnik. 
110-milimetrowe hamulce bębnowe nie grzeszą skutecznością. 

Na szczęście, Yamaha nie pozostawała bierna na skargi użytkowników i w 1995 roku poddała skuter gruntownemu faceliftingowi. Zmieniła się nie tylko stylistyka – dzięki czemu BW’s z larwy przekształcił się w motyla – ale również rozwiązania techniczne. Zmodernizowany silnik nie był już taki mułowaty, jak w poprzedniej wersji, a z kokpitu zniknęła dźwignia ssania. Swoją drogą, ciekawe, czy dzisiejsi właściciele skuterów wiedzą, do czego służy to urządzenie. Niezbyt piękne stalowe koła zastąpiono sześcioszprychowymi, aluminiowymi odlewami – tylko w wersjach R (Road) i NG (New Generation). Zakończono też eksperymenty z przednim zawieszeniem i pionierską wersję widelca upside-down zmieniono na klasyczne rozwiązanie. Krytykowane hamulce bębnowe zastąpiono – niestety tylko z przodu – tarczą o średnicy 126 mm.

Co sprawiło, że mimo tak wielu wad BW’s cieszył się tak dużą popularnością? Na pewno duży wpływ miała przystępna cena. Ponieważ sporo tych skuterów sprzedało się na zachodzie Europy, ceny modeli używanych nie należą za granicą do wygórowanych, a spora liczb ogłoszeń pozwala przebierać, niczym w ulęgałkach. Niewielkie rozmiary ułatwiają przeciskanie się pomiędzy samochodami. Wydaje się, że konstruktorzy, rysując projekt, myśleli o stworzeniu skutera dla nastoletnich i trochę starszych dziewczyn. Niestety, aby BW’s mógł się im spodobać, miał za mało schowków. Ten jedyny, umieszczony pod kanapą, jest w sam raz – mieści się kask. Dzięki przednim podwójnym reflektorom skuter jest łatwo rozpoznawalny pośród innych bzyków, nie należy się jednak łudzić, że w nocy należycie spełnią swoje zadanie.

Opinia użytkownika
Michał „MirU” Stróżycki, Poznań
Yamaha BW’s 50, rocznik 1996, jest moim pierwszym jednośladem. Zakupiłem go zimą 2001 r. i w moim przypadku był to strzał w dziesiątkę. Model ten nie jest sprzedawany w polskich salonach i uważam, że to wielki błąd! BW’s-ka nie sprawiła mi dotychczas żadnych problemów, wymieniłem tylko oleje (również do przekładni), świecę, żarówkę, oraz pasek zębaty firmy Pollini. Dużym plusem jest bardzo skuteczny hamulec tarczowy (przód) firmy Brembo. Fajnie prezentują się opony o wymiarach 120/90-10 (przód) i 130/90-10 (tył). Na tych laczkach dobrze podró żuje się po różnych szutrach i nie tylko. Podróż jest komfortowa, lecz w dwie osoby już mniej, ale można wytrzymać. Na długich dystansach sprawuje się znakomicie. Ma ręczne ssanie, a w ogóle odpala bardzo ładnie (rozruch elektryczny). Gorzej po zimie, ale wtedy można użyć kopniaka i wszystko gra. Jest również haczyk pod stacyjką na siatkę z zakupami, a plastikowa podłoga jest trwała i nie niszczy się. Na razie jest niezawodny, z dostępem do części nie ma wielkiego problemu, w końcu to „japończyk”. Spalanie na setkę wynosi ok. 2,5 l, olej należy dolewać co sezon. Moim zdaniem jest to skuter, który w Polsce zyskałby duże grono zainteresowanych. Ale może i dobrze, że ich nie ma wielu, przynajmniej ci, którzy mają BW’s-ki są bardziej oryginalni w miejskim gąszczu.

Tagi:

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij