Motocykl poleca:

Yamaha D’elight: Delicja

Poleć ten artykuł:

Mały skuter Yamahy stylem nawiązuje do kultowych włoskich Piaggio, Vespy i Lambretty. Czy jest równie skuteczny w mieście, jak pierwowzory?

Raport z jazdy - Yamaha D’elight Zobacz całą galerię

Skutery miejskie stają się w Polsce coraz popularniejsze. I jak to z modą bywa, najbardziej liczy się nie cena, lecz styl, a tego małemu skuterkowi Yamahy nie brakuje. Klasyczne linie, nawiązujące do kultowej Vespy, chromowane dodatki i pojedyncza lampa przy kierownicy będą podobać się zwłaszcza piękniejszej płci, i to przede wszystkim dla niej jest D’elight.

Do jakości wykonania nie można się przyczepić: D’elight jest wykonany starannie i dokładnie, wszystkie elementy są bardzo dobrze spasowane. Piecyk o pojemności 114 cm3, napędzający ten lekki, bo ważący zaledwie 98 kg skuterek, charakteryzuje się całkiem niezłą kulturą pracy. Jest przy tym stosunkowo cichy, a wibracje występują tylko na początku, tzn. zanim silnik nieco się rozgrzeje.

Niemniej chciałoby się, aby był trochę mocniejszy – 7 KM to nieco za mało jak na kategorię 125, do której skuter aspiruje. Normą w niej są bowiem silniki o mocy 10 i więcej koników. W efekcie zaraz po starcie spod świateł doganiają cię samochody, a maksymalna prędkość, jaką udało się wycisnąć, wyniosła 80 km/h. W mieście to oczywiście wystarczy, ale poza nim chciałoby się więcej, szczególnie jeśli zabierzesz pasażera..

Zwinny Magilla
Sytuację ratują nieco inne zalety. Np. taka, że na kanapie skutera – mimo że jest tak mały i lekki, iż spokojnie mógłby być pięćdziesiątką – bez obijania kolan mieści się taki gość jak ja (193 cm wzrostu). To, że wyglądam wtedy jak goryl Magilla na wrotce, ma drugorzędne znaczenie. Niewielkie rozmiary skutera świetnie za to sprawdzają się między samochodami. Jeśli często przemierzasz miasto w godzinach szczytu, możesz być pewien, że zmieścisz się niemal zawsze i wszędzie, bo skuter razem z lusterkami ma tylko 68,5 cm szerokości. Á propos lusterek: dla mnie mogłyby być nieco wyżej: za często oglądałem w nich przede wszystkim swoje ramiona.

Jeśli zaś chodzi o wyposażenie, Yamaha mogłaby się nieco bardziej postarać. Kokpitowi, utrzymanemu w klasycznych klimatach, brakuje kilku funkcji, choćby zegarka, który poinformuje, że tym razem nie spóźnisz się do pracy. Prędkościomierz, licznik przebiegu całkowitego i wskaźnik paliwa to trochę za mało. Fajnym patentem jest haczyk na torbę, natomiast mam zastrzeżenia co do niezamykanej kieszonki z prawej strony. Być może na ulicach włoskich miast nie ma takich wybojów, więc wrzucone do niej klucze lub telefon nie wylecą przy wjechaniu w pierwszą lepszą dziurę.

Skoro już jesteśmy przy dziurach i nierównościach, to D’elight zasługuje na pochwałę. Szczególnie amortyzator zachowuje się wzorowo. Tylne koło przechodzi przez nierówności bez dobijania i traktuje twoje plecy bardzo łagodnie. Nieco gorzej wypada przednie zawieszenie, które na nierównościach wykazuje niewielką niestabilność. Skuter prowadzi się świetnie i całkiem dobrze hamuje, choć skuteczniejszy i częściej używany tylny hamulec bębnowy mógłby mieć wyraźniejszy moment zadziałania.
Kwestią sporną jest schowek pod kanapą. Yamaha przekonuje, że mieści się tam kask typu jet. Choć starałem się wcisnąć tam kilka różnych modeli, ani razu nie udało mi się domknąć kanapy. A przecież możliwość schowania kasku pod siedzeniem powinna być podstawowym założeniem projektantów.

Radość na 90%
Jazda D’elightem sprawiała sporą radochę w mieście, ale wciąż nie mogłem pozbyć się wrażenia, jakby wszystko (oprócz wyglądu) zostało zaprojektowane na 90, a nie na 100%. Ten skuter mógłby być nieco szybszy, mieć nieco większy schowek lub być lepiej wyposażony. Z drugiej strony, wygląda świetnie, jest dobrze wykonany, oferuje sporo miejsca dla jeźdźca i znakomicie się prowadzi. Może właśnie taki powinien być skuter dla kobiet? Na pytanie, co jest dla ciebie ważniejsze, musisz odpowiedzieć sobie sam.
Na szczęście również cena jest na 90%, bo za 8800 zł nie kupisz żadnej innej japońskiej „125”, a przy Vespach, kosztujących od 16 390 zł za najtańszą „125”, to niemal złoty interes.

 

 

Dane techniczne Yamaha D’elight
SILNIK
Budowa jednocylindrowy chłodzony powietrzem, 4-suwowy, SOHC, 2 zawory na cylinder.
Przeniesienie napędu skrzynia CVT
Śr. cylindra x skok tłoka 50 x 57,9 mm
Pojemność skokowa 114 cm3
Stopień sprężania 9,3:1
Moc maksymalna 7,2 KM (5,3 kW) przy 7000 obr/min
Maks. moment obrotowy 7,6 Nm przy 5500 obr/min
PODWOZIE
Zawieszenia przód – widelec teleskopowy, skok 85 mm, tył – montowany z lewej strony amortyzator, skok 70 mm.
Opony p/t Maxxis 90/90-12
Hamulce przód – jedna tarcza, średnica 180 mm, zacisk jednotłoczkowy, tył – hamulec bębnowy, średnica 130 mm.
WYMIARY I MASY
Dł./szer./wys. 1835/685/1080
Rozstaw osi 1250 mm
Wysokość kanapy 755 mm
Masa własna 98 kg
Poj. zbiornika paliwa 4,4 l
CENA 8800 zł
WYPOSAŻENIE
Schowek na kask minus
Schowek na drobiazgi plus
Bagażnik minus
Blokada kierownicy plus
Zegarek minus
Licznik przebiegu dziennego minus
Podstawka centralna/boczna plus / plus

Tekst Michał Janiszyn, zdjęcia Jacek Hanusz

Tagi: raport z jazdy | Yamaha | Yamaha D’elight

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij