Motocykl poleca:

Yamaha FZ1 i FZ1 Fazer

Poleć ten artykuł:

Na Yamahę FZ1 i FZ1 Fazer długo musieliśmy czekać. To tylko pobudziło nasze apetyty, więc wymagania stawiane tym nakedom diabelnie wzrosły. Czy dały radę je spełnić?

Zobacz całą galerię

Nieraz już ludzie byli gotowi iść o zakład, że lada moment światło dzienne ujrzy wreszcie naked z prawdziwego zdarzenia, że ktoś z japońskiej wielkiej czwórki wyciągnie asa z rękawa i pokaże rywalom z całego świata, gdzie raki zimują. Wniedalekiej historii było przecież kilka poważnych prób, choćby Honda Hornet 900, Kawasaki Z 1000 czy poprzednia Yamaha FZ1 Fazer. Niemniej, motocyklowy światek ciągle czekał na maszynę lekką jak piórko, z genialnym podwoziem i z silnikiem ostrym jak miecz samuraja. I co? Ano niewiele – zwykle kończyło się na tym, że powstawały dobre motocykle, ale prawdziwego strzału adrenaliny trzeba było szukać wśród producentów motocykli sportowych.

I oto nadszedł czas próby – Yamaha pokazała FZ1 i FZ1 Fazera. Producentom Triumpha Speed Triple’a czy Aprilii Tuono musiały przynajmniej na chwilę zrzednąć miny.

Wygląd? Żadnych pytań – dość szeroka kierownica i ładny krótki tłumik. A pod kanciastym zbiornikiem paliwa, wciśnięta w gorset ramy grzbietowej, jednostka napędowa przeszczepiona z R-jedynki. Po prostu dobrze umięśniony kulturysta: 150 KM i litr pojemności przy 215 kg masy (wersja bez owiewki).



Pora dokładniej przyjrzeć się maszynie. Wystarczy kilka spojrzeń, żeby stwierdzić, gdzie zadziałał czerwony ołówek księgowego. Podnóżki, półki widelca i dbałość o wykończenie FZ-jedynki to zupełnie inny świat. Do tego amortyzator bez zbiornika wyrównawczego i bez regulacji tłumienia dobicia. Nie spodobał mi się również widelec upside-down. Za tłumienie dobicia odpowiada lewa goleń, za tłumienie zaś odbicia – prawa. Czyli też inaczej niż w R1. Ale te skromniejsze rozwiązania pozwoliły wyraźnie obniżyć cenę – R-jedynka kosztuje bowiem 58 900 zł, podczas gdy za FZ-jedynkę (czyli wersję bez owiewek) trzeba wyłożyć 44 900 zł, natomiast za bardziej turystycznego FZ1 Fazera Yamaha życzy sobie 46 900 zł.

Czy w codziennej eksploatacji można zrezygnować z wypasionego wyścigowego podwozia – to jedna ze spraw, którą sprawdziliśmy później. Na pewno łatwo pogodzić się z faktem, że końcówek kierownicy nie osadzono aż tak nisko. Kierownica dobrze leży w rękach i umożliwia zajęcie wygodnej pozycji. Zdziwiło mnie, to że krótki, pękaty zbiornik paliwa o pojemności 18 l wymusza znacznie większą odległość między kolanami niż w wielu innych nakedach. Nisko umieszczone siodło także motocyklistom o wzroście poniżej średniej gwarantuje pewne oparcie. Wyżsi muszą wprawdzie nieco poskładać nogi, ale nie aż tak, aby sprawiało to większe trudności. Jest całkiem nieźle, tym bardziej że głęboki bas, wydobywający się z tłumika, bardzo wyraźnie zaprasza do szaleństw po winklach. Krótka i gruba puszka wydechu to ukłon w stronę dzisiejszej mody.

     
Fazer oferuje więcej miejsca dla pasa żera ni0 FZ 1. Z tyłu brakuje haków do mocowania bagaży.  Kierownicę zamocowano w wysokich, osadzonych na gumie wspornikach. Wyczucie kierownicy mimo to bardzo dobre. Za tłumienie dobicia odpowiada lewa goleń, za tłumienie odbicia – prawa. To efekt chęci obniżenia ceny.


Zapinam pierwszy bieg w precyzyjnej, ale twardo działającej skrzyni i odjazd! Nie wiem dlaczego, ale byłem pewien, że FZ1 rzuci się w pierwszy zakręt niczym spragniony wędrowiec, który po wielu kilometrach marszu wreszcie trafia na potok. A tu nic z tego. Wręcz przeciwnie, zaskoczyło mnie przyspieszenie motocykla. Szczególnie że zarówno agresywna stylistyka, jak i silnik z R1 sugerowały, że idę na spotkanie z krwiożerczym potworem. A tymczasem pokazał mi się dość łagodny baranek. W żargonie jeźdźców testowych brzmi to tak: twarda, opóźniona reakcja na gaz, która utrudnia utrzymanie toru jazdy podczas pokonywania serii winkli, do tego zbyt spokojny sposób oddawania mocy w dolnym i średnim zakresie.

Pięciozaworowy silnik został przystosowany do nowych zadań w ten sposób, że obniżono mu stopień sprężania z 12,4 do 11,5, zmieniono wałki rozrządu, dano inną charakterystykę zapłonu i wtrysku paliwa oraz zwiększono masy wirujące. W zakresie do 7500 obr/min te zabiegi dały taki sobie efekt. Dla porównania, wyraźnie łagodniejsza Honda CBF 1000, która dysponuje mocą 98 KM, w zakresie do 7500 obr/min jest wyraźnie lepsza od FZ1. Tym bardziej – co nie dziwi – dotyczy to motocykli o większej pojemności, np. Triumpha Speed Triple’a, Benelli TnT 1130 czy BMW K 1200 R.

Dobrze, powie ktoś, ale w wynikach testów wygląda to całkiem dobrze (0-100 km/h w 3,5 sekundy, 0-200 km/h w równo 10 sekund), więc czego się czepiam? Wyjaśnienie jest proste – dopiero gdy krótkoskokowy silnik kręci wysoko, pokazując na co go stać. Jego słabe strony dotyczą raczej elastyczności – pokazowej dyscypliny dużych golasów. I FZ1, i FZ1 Fazer potrzebują 4 sekund, żeby przyspieszyć z 60 do 100 km/h i tyle samo od 100 do 140 km/h. Nawet przy pomiarze elastyczności do 180 km/h silnik z Yamahy R1 jeszcze nie osiągnął obrotów, przy których może pokazać, co naprawdę potrafi.

Tagi: test | Yamaha FZ1

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij