Motocykl poleca:

Yamaha MT-07: Wszystko albo nic

Poleć ten artykuł:

Kilka lat temu najlepszym haczykiem na kupującego motocykl były sportowe owiewki i kilka koników więcej. Dziś świat stanął ma głowie i to cena ma zdziałać cuda. A co z mocą? Do cholery z nią!

prezentacja- Yamaha MT-07 Zobacz całą galerię

Yamaha na pewno nie zaliczy ostatnich kilku lat do udanych: w tym czasie nowych modeli było jak na lekarstwo, ponadto ani tani XJ6 Diversion, ani turystyczne enduro XT 1200 Z Super Ténéré rynku nie podbiły. Gdy już myślałem, że nowości w wydaniu Yamahy będą mi się kojarzyć wyłącznie z dołożeniem elektronicznie sterowanych zawieszeń do niemłodej przecież FJRki, stał się cud. Najpierw jesienią ubiegłego roku Yamaha zaprezentowała trzycylindrową MT-09, a po paru miesiącach pokazała światu MT-07. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie koniec nowości: w internecie krążą szkice nowej Ténéré zbudowanej na bazie MT-09. To niby plotki, ale...

Mniej kosmosu

Patent na nowy model był dość prosty. Nie trzeba być wybitnym analitykiem, żeby zauważyć, że pięć minut maszyn sportowych minęło. Dzisiaj klienci chcą przede wszystkim motocykli wygodnych i tanich. Kolesie w Hamamatsu pogłówkowali, po czym rzucili w kąt kosmiczne, a więc drogie technologie. Wzięli za to kilka sprawdzonych podzespołów, na nowo zaprojektowali silnik i tak powstał MT-07.

Rama, sprawiająca wrażenie delikatnej, została zespawana z najzwyklejszych stalowych rur. Między nie wciśnięto silnik, który również jest elementem wzmacniającym, i po sprawie. Tylny wahacz, wyglądający naprawdę fajnie, też jest stalowy. Tyle tylko, że tworzą go ażurowe wytłoczki.

Pewnie powiesz: skoro zaoszczędzono na materiałach, musiała wzrosnąć masa motocykla. A tu niespodzianka: MT-07 z paliwem i wszelkimi płynami waży zaledwie 179 kg (bez benzyny, oleju  i cieczy chłodzącej 164 kg). Wynik znakomity, wziąwszy pod uwagę, że XJ6 Diversion waży dobre 32 kg więcej (211 kg). MT-07 z ABS-em jest tylko o 3 kg cięższy.

Silnik wydaje się dobrym znajomym z TDM-ki. Rzeczywiście, tak jak ta „900” ma dwa cylindry i osiem zaworów, rozrząd DOHC i czopy wału korbowego przestawione o 270O. Brzmi trochę jak V-dwójka, ale tylko trochę. Na tym koniec podobieństw. Zamiast dwóch wałków wyrównoważających w MT-07 jest jeden – bardzo lekki i znakomicie redukujący wibracje. W silniku pojawił się dekompresor – to patent typowy dla dużych singli, ułatwiający odpalenie pieca. Dzięki niemu zmniejszono rozrusznik i akumulator (tylko 9 Ah). Jak tłumaczyli marketingowcy z Yamahy, jednostka napędowa została tak zaprojektowana, żeby uzyskać jak najwyższy moment przy niskich obrotach, nic nie tracąc na dynamice.

Ponieważ najczęściej używanym przez motocyklistów kluczem jest ten od stacyjki, zrezygnowano z regulacji przedniego zawieszenia. W tylnym możesz zmieniać tylko napięcie wstępne sprężyny. To w zupełności wystarczy. Zawiasy nie są wprawdzie szczytem precyzji, ale w tej klasie motocykla bez problemu dają radę.

Tagi: testy | YAMAHA MT-07

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij