Motocykl poleca:

Yamaha Raptor 700

Poleć ten artykuł:

Gdy kilkanaście lat temu podczas pierwszej w życiu przejażdżki quadem wyprzedziłem motocyklistę, facet ze zdziwienia walnął szczęką o ziemię. To przyjemne uczucie przypomniało mi się, gdy dosiadłem Yamahy Raptor 700.

Zobacz całą galerię

Wiedziałem, że księżycowy krajobraz byłej kopalni odkrywkowej to dobre miejsce, by ostro dać popalić tej maszynce. Bardzo mi ta perspektywa pasowała, bo pamiętałem, że cieszyłem się jak dziecko, gdy po raz pierwszy dosiadałem quada.

Raptor 700 dostał chłodzony cieczą singiel z enduro XT 660 R. Wyposażony we wtrysk paliwa silnik ma identyczną jak w iksteku moc maksymalną (48 KM), ale dzięki powiększonej o 2 mm średnicy cylindra przenosi, zwłaszcza na niskich obrotach, spory moment obrotowy na szerokie tylne opony. Za to maksymalny moment obrotowy zmniejszył się do 55 Nm. Wałek wyrównoważający łagodzi, tak jak w motocyklu, wibracje silnika.


 
  I przednie, i tylne zawieszenie sprawnie połykają nierówności, czterosuwowy silnik dobrze ciągnie już z dołu i ładnie gada.


Wrzucam bieg i delikatnie naciskam typowy dla quadów, zastępujący rolgaz cyngiel pod kciukiem. W drogę! Kiedy przepustnica o średnicy 44 mm jest ustawiona pod kątem 90O, co odpowiada pełnemu otwarciu, Raptor przyspiesza elastycznie, zupełnie się nie dławiąc. Szczególnie jeżeli zapiąłeś za wysoki bieg. Najwięcej radochy daje latanie bokami, co w przypadku tej maszyny nie jest wcale takie trudne. Nawet off-roadowym nowicjuszom wystarczy parę kwadransów na trening, aby zaczęli orać glebę. Żeby wejść w ślizg, wystarczy pełny skręt kierownicy i dodanie gazu. Raptor najbardziej lubi szybko pokonywać piaszczyste, lekko pofałdowane odcinki, niezmuszające do ekstremalnych skoków. Nazwałbym go soft enduro na czterech kołach. Kiedy nie da się jechać dalej – wrzucasz wsteczny bieg. Ekstra jest wyprostowana pozycja za wysoką kierownicą.


Zawieszenia bardzo skutecznie i komfortowo wybierają nawet znaczne nierówności. Za chwilę muszę jednak wypuścić trochę pary, bo przy ekstremalnej jeździe lekkość pojazdu okazuje się zdradziecka. O ile bowiem motocykl crossowy wybaczy lekkie odchylenie od pionu w czasie wyskoku, w przypadku quada oznacza to twarde lądowanie lub wręcz glebnięcie bokiem. Sztywna rama pozwala przetrwać takie wydarzenia. Przednią część z rur stalowych przykręcono do elementów odlewanych z aluminium, które tworzą kręgosłup pojazdu. Aluminiowe są również trójkątne wahacze w zawieszeniu przednich kół oraz tylny wahacz z mimośrodowym mechanizmem ułatwiającym napinanie łańcucha napędowego. Niska masa własna (zaledwie 180 kg) to dowód, że dużo nad nią pracowano. Kciuk, którym operujesz gazem, jeśli nie popracujesz mocno nad jego wzmocnieniem, ogranicza czas jazdy do 20 minut. Potem odmawia posłuszeństwa. Dlatego dodawanie gazu będzie dla wielu niezłym fitnessem.

Kompletnie ześwirowanym miłośnikom off-roadu – zamiast Raptora 700 – Yamaha oferuje ekstremę w postaci małego Raptora YFZ 450. Na tym czterokołowcu można jeszcze ostrzej kręcić.

W przypadku obu maszyn zabronione jest tylko jedno – smutna twarz tego, kto ich dosiada.

Tagi: test | Yamaha | Yamaha Raptor 700

Oceń artykuł:

3.5

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij