Motocykl poleca:

Yamaha WR 450 F - raport z jazdy

Poleć ten artykuł:

Czasami postawienie czegoś na głowie ma sens. Najlepszym dowodem na to są crossówki Yamahy, w których głowicę silnika obrócono o 180 stopni. Postanowiliśmy sprawdzić czy przeszczepienie takiego silnika z crossówki do enduro to krok w dobrą stronę.

Zobacz całą galerię

Gdy w 2010 r. Yamaha wypuściła na rynek YZ-a 450 F – pierwszą crossówkę z głowicą silnika obróconą o 180 stopni, niektórzy zachodzili w głowę, po cholerę tak komplikować sobie życie. Dzisiaj patent Yamahy nie szokuje już tak jak dawniej. Więcej – BMW podobne rozwiązanie stosuje w nowych jednocylindrowych „300”. Dzięki niemu cała masa jest skoncentrowana bliżej środka ciężkości, a to poprawia przede wszystkim poręczność. Sukcesy off-roadów Yamahy dowodzą, że ta droga wcale nie jest ślepym zaułkiem. Romain Febvre, ścigający się w klasie MX GP, został w 2015 r. mistrzem świata, dosiadając Yamahy z takim właśnie silnikiem.

 

Czy WR 450 F to crossówka ze światłami? Nic z tych rzeczy! Enduro od crossówki odróżniają detale, ale przecież diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

 

Pod względem technicznym crossówki i enduraki niebieskich są zawsze dość podobne. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że WR-ki 450 F w żadnym wypadku nie można nazwać crossówką z zamontowanymi światłami! Sporo drobnych różnic drzemie w silnikach i podwoziach. Na przykład elektryczny rozrusznik: jest w WR-ce, ale ciągle nie ma go w YZ-cie. W trudnych sytuacjach ratuje cię kickstarter, który ma enduro.

Możliwości nowej Yamahy niebiescy pokazali w Hiszpanii na bardzo długiej trasie niedaleko Almeríi. Maszyny były wyposażone w musy zamiast dętek. Oprócz tego do ich komputerów wgrano mapy zmieniające charakterystykę silnika, przygotowane specjalnie na prezentację. Wykorzystano przy tym akcesoryjny Power Tuner. Za pomocą tego urządzenia możesz sterować 9 parametrami określającymi pracę wtrysku i zapłonu. Podpinasz urządzenie do specjalnej wtyczki w instalacji i po sprawie.

Pod względem ergonomii WR-ka w dużej mierze przypomina crossówkę. Wszystko będzie ci w niej pasować, nawet jeśli na początku nie zaakceptujesz szerokiego zbiornika paliwa. To wina umieszczonego przed nim filtra powietrza. Silnik odpala błyskawicznie i pracuje bez większych wibracji. Typowym zjawiskiem dla wszystkich Yamah mających silnik z odwróconą głowicą jest szum zasysanego powietrza, na który nakłada się cichy odgłos dochodzący z tłumika. Zmiana biegów jest twarda, a w maszynach, które dostaliśmy do testu, znalezienie luzu było sporą sztuką.

 

Filtr powietrza przed zbiornikiem paliwa? To ma sens: trudniej jest zatopić maszynę a powietrze zasysane do silnika jest czystsze.

 

Na pierwszych metrach zaskoczył mnie duży moment hamujący silnika. Podejrzewam, że była to sprawka wgranych map. Na trudnej technicznie trasie przejazd przez odcinki naszpikowane korzeniami wymagał sporej koncentracji. Podczas przerwy technicy z Yamahy zmienili mapy zapłonu, dzięki czemu silnik stał się łagodniejszy i łatwiejszy do opanowania. Także one różniły się od seryjnych, dlatego trudno powiedzieć, jak będą pracować maszyny z salonu.

Tagi: Yamaha WR 450 F | raport z jazdy | moto cross | enduro

Oceń artykuł:

4.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij