Motocykl poleca:

Yamaha XT 660 R/XT 660 X 2004

Poleć ten artykuł:

Po wielu latach oczekiwania fani praktycznych endurek mogą odetchnąć. Yamaha wskrzesiła mityczny model XT – i to w dwóch wersjach jednocześnie.

Zobacz całą galerię

W całej wrzawie i zamieszaniu wokół nowych motocykli supersportowych trochę jakby przeoczono, że Yamaha XT wróciła. I to w jakim stylu. Myliłby się bowiem ktoś sądząc, że wzięła parę silników z 2003 roku i przeprowadziła trochę zabiegów kosmetycznych. Wręcz przeciwnie – zwarty, w dużym stopniu skonstruowany od nowa, chłodzony cieczą jednocylindrowy silnik otoczono nową stalową ramą. Jednostka napędowa jest wyposażona w układ wtrysku paliwa, ma jeden wałek rozrządu w głowicy, który napędza za pośrednictwem dźwigienek zaworowych cztery zawory (dotąd było ich pięć).

A ponieważ również japońscy spece od marketingu zwrócili uwagę na Supermoto, model XT jest oferowany od razu w dwóch wariantach. Oznaczony skrótem R to klasyczne enduro starej szkoły, a wersja X z mniejszymi i szerszymi, 17-calowymi felgami, geometrią ułatwiającą prowadzenie, krótszymi skokami zawieszeń, bardziej sprężyście zestrojonym zawieszeniem i skuteczniejszym przednim hamulcem należy do klasy Supermoto. Oczywiście, jak zaraz wykrzykną fani ekstremalnej jazdy ani „R” ze swoimi nisko poprowadzonymi rurami wydechowymi nie nadaje się na zawodnicze enduro, ani „X” nie może się równać z rasowymi maszynami klasy Supermoto. Obie wersje odnajdą się raczej w codziennym użytku – jak to miało w zwyczaju XT.

W wyposażeniu jest jedynie to, co niezbędne (obie wersje XT np. nie mają obrotomierzy). W obu przypadkach krzepki singiel solidnie ciągnie. Ma układ wtrysku paliwa, chłodzenie cieczą i tylko cztery zawory.
     


Taką charakterystykę utwierdza równie ż zestrojenie silnika. Celem jaki wyznaczyli sobie inżynierowie nie był absolutny szczyt mocy, lecz równomierny przebieg momentu obrotowego i zachowanie wyraźnego charakteru jednocylindrowca. I oba te cele – co można było stwierdzić już po pierwszych jazdach próbnych wokół Sydney – zostały osiągnięte. Pomimo zastosowania nowoczesnej techniki wtrysku z wtryskiwaczem o dwunastu otworach i przepustnicą o średnicy 44 mm XT jest prawdziwym singlem starej szkoły, i to w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie jest wprawdzie tak żywiołowy, jak silnik BMW F 650, ale już na niskich obrotach zabiera się ostro do dzieła, a na średnich czuje się bardzo dobrze. Do tego, mimo dwóch pokaźnych, wysoko uniesionych tłumików ze stali nierdzewnej, dołącza się donośny ryk jednocylindrowca, któremu podczas hamowania silnikiem towarzyszą charakterystyczne i miłe dla ucha drobne strzały w układzie wydechowym. Motocykliści znający wcześniejsze XT mogą z rozrzewnieniem wspominać pojedynczy filigranowy tłumik rocznika 1976.

Dysponując mocą 48 KM przy 6000 obr./min i momentem obrotowym 58 Nm przy 5200 obr./min silnik jest w stanie zawsze zmobilizować wystarczające rezerwy, żeby wykonać postawione przed nim zadania. W Australii, gdzie obowiązują bardzo duże ograniczenia prędkości, już po zaskakująco krótkim rozbiegu na cyfrowym prędkościomierzu pojawiło się 160 km/h, a po dłuższym na pewno pokazałoby jeszcze więcej. Chociaż na obu wariantach jeździec ma taką samą, swobodną pozycję na typowym dla modeli enduro, wąskim, ale na dłuższych odcinkach trochę niewygodnym siedzeniu, to w wersji R o większych kołach jedzie się trochę swobodniej na prostych. Za to wersja X ze swoim 17-calowym przednim kołem, krótszym o 15 mm rozstawem osi, o 3º bardziej pionowo ustawionym widelcem i krótszym o 28 mm wy przedzeniem jest poręczniejsza na krętych drogach i w mieście. Jednakże na swoich szerokich oponach nie składa się tak neutralnie w zakrętach. Supermoto ma z kolei przewagę pod względem feedbacku – seryjnie montowane opony Pirelli MTR 01 dzięki bardziej sprężystemu zestrojeniu zawieszenia precyzyjniej informują o tym, co pod kołami, natomiast wersja enduro resoruje i tłumi bardziej miękko. A z tyłu nawet w bardziej wyważony sposób.

Wersja X na szosy, wersja R na wertepy – nowy model XT w dwóch wcieleniach. Istotne różnice: czterotłoczkowy zacisk, większa tarcza i aluminiowa felga Excel w wersji X, szeroki tył w obu.


A skoro już mowa o zawieszeniu – obie wersje muszą się zadowalać prostymi elementami, dającymi się regulować tylko w nieznacznym stopniu. Jedynie w tylnym centralnym amortyzatorze można – np. do jazdy z pasażerem – zmieniać ustawienie napięcia wstępnego sprężyny. W przypadku hamulców nie jest to już takie oczywiste. I tak Supermoto nie tylko przy jeździe bez, ale zwłaszcza z pasażerem jest ze swoją 320-milimetrową tarczą, zaciskiem czterotłoczkowym Brembo i dodatkowym stabilizatorem między goleniami zdecydowanie lepiej wyposażony od odmiany enduro. Musi się ona zadowolić tarczą o średnicy 298 mm i zaciskiem dwutłoczkowym. Pierwszy z hamulców spowalnia bardzo ostro, a drugi, no cóż, tak sobie. W każdym razie, na usprawiedliwienie enduro można powiedzieć, że poza utwardzoną nawierzchnią zbyt duża skuteczność przedniego hamulca nie musi być wcale zaletą a decydujące znaczenie ma tylny hamulec. A ten w obu wersjach XT jest dobrze dozowalny i ma porządną skuteczność.

Mimo to XT 660 R w postaci seryjnej nie zadowoli amatorów jazdy terenowej, ponieważ niezbędna aluminiowa osłona biegnących pod silnikiem rur wydechowych jest dostępna tylko za dopłatą. Natomiast krótsze przełożenie drugiego i trzeciego biegu, które zdecydowanie przydałoby się w obu wersjach, nie jest dostępne nawet za dopłatą.

Ten drobny mankament nie jest w stanie zepsuć pozytywnego wrażenia jakie wywołują oba XT – obydwa bowiem są nieskomplikowanymi, solidnymi motocyklami o świeżym wyglądzie. A to dlatego, że rezygnują ze zbędnych gadżetów, oferując w zamian jazdę w jej pierwotnej, niezmąconej formie. Powinno to zachwycić nie tylko starych fanów XT, a do tego 33 900 zł za wariant R i 35 900 zł za X jest ciągle dużo niższa od ceny takiego na przykład BMW F 650 kosztującego 38 500 zł.

Tagi: test | yamaha XT 660 R

Oceń artykuł:

3.6

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij