Motocykl poleca:

Yamaha XVS 950 A Midnight Star 2008

Poleć ten artykuł:

Spece z Yamahy doszli do wniosku, że Midnight Starowi XVS 1900 i Midnight Starowi XVS 1300 przydałoby się towarzystwo – najmłodsza Gwiazda Północy ma 942 cm3.

Zobacz całą galerię

Jesień w amerykańskim stanie Georgia. W resztkach porannej mgły ścielącej się po pełnych winkli tamtejszych szosach raz po raz widać motocyklistów. Większość z nich dosiada cruiserów. Ten typ motocykli był w latach 90. bardzo popularny w Europie, jednak z czasem bikerzy przesiedli się na maszyny turystyczne i nakedy. Zanosiło się na koniec mody na beztroskie przejażdżki w cruiserowym stylu. Na szczęście od roku 2004 krążowniki znów w są modzie: w Europie w ciągu roku nabywców znajduje ponad 100 000 motocykli tego typu. Ponieważ w USA sprzedaje się ich sześć razy tyle, nic dziwnego, że firmy skupiają się na potrzebach tego właśnie rynku.

Jednak opracowując nową serię krążowników z literami XVS w nazwie, Yamaha pomyślała i o Europejczykach. Tak było w przypadku XVS-ów 1300 i 1900, więc nie mogło stać się inaczej w przypadku najmniejszej maszyny z gwiezdnej serii.

Mimo że jest najmniejszy z trojaczków, XVS 950 Midnight Star wcale nie jest małym motocyklem. Owszem, jest trochę mniej rozłożysty niż „1300”, ale za to ma szerszą kierownicę. Jego sylwetka jest niższa, ale wydłużona. „950” ma – zgodnie z zasadami sztuki budowy cruiserów – prędkościomierz ulokowany na zbiorniku. Od strony technicznej najnowszy cruiser Yamahy jest całkowicie nową konstrukcją. Niemniej można tu znaleźć to i owo z „1300”. Tłok ma taki sam skok, wynoszący 83 mm, natomiast średnica cylindra zmalała ze 100 do 85 mm. Za chłodzenie jednostki napędowej odpowiada powietrze. Sterowanie rozrządem powierzono pojedynczym wałkom, uruchamiającym po cztery zawory w każdej z głowic. Mieszankę przygotowuje układ wtryskowy z gardzielą o średnicy 35 mm i trzylitrowym airboxem. W układzie wydechowym 2 w 1 służbę pełnią sonda lambda oraz katalizator. W przeciwieństwie do większych Midnight Starów, w silniku „950” zrezygnowano z wałka wyrównoważającego. Co więcej, jednostkę napędową na sztywno zamocowano w podwójnej ramie kołyskowej. Także rama jest całkowicie nowa. Niemniej geometria podwozia obu maszyn jest prawie identyczna. Podobne jest też przeniesienie mocy na tylne koło, zresztą napęd pasem zębatym to w dzisiejszych krążownikach już standard.

 

 


Ile by danych liczbowych nie przytoczyć, nie pokażą one tego, co najważniejsze – wrażeń z jazdy. Najmniejszy Midnight Star na pewno nie ma powodów do wstydu. Widlasta dwójka odpala od pierwszego strzału. Dochodzącego z tłumika dźwięku w żaden sposób nie da się nazwać upierdliwym, jest przyjemnie basowy. Mimo braku wałka wyrównoważającego i na sztywno zamocowanego silnika, do podłóg, siodła i kierownicy docierają bardzo delikatne wibracje. Na postoju nie są one jednak zbyt uciążliwe, w czasie jazdy zaś stają się niemal niewyczuwalne. Na pochwałę zasługują także lekko działające sprzęgło i praca skrzyni biegów.

Spece od marketingu uznali tego sprzęta za motocykl dla początkujących. Ciekawe, bo przecież 20 lat temu mówiono tak o XV 250, a przed 10 laty początkującym proponowano Drag Stara 650. Teraz świeżo upieczony biker ma sobie dać radę z niemal litrem pojemności i 280 kg masy. Szok! Fakt jednak pozostaje faktem, że XVS 950 Midnight Star prowadzi się bardzo łatwo. Jedynie zawracanie maszyną mającą szeroką kierownicę, duży rozstaw osi i dość ograniczony kąt skrętu przysporzy początkującym kłopotów.

Chłodzony powietrzem V-twin wykazuje wszelkie zalety dużego dwucylindrowca: ciągnie równomiernie w całym zakresie obrotów i czysto reaguje na gaz. Gdy obroty nadmiernie spadną, silnik nieco się buntuje, jednak nie traci elastyczności. Maksymalny moment obrotowy Yamaha uzyskuje już przy 3000 obr/min i nie maleje on prawie do obrotów maksymalnych. Jeśli prędkość nie spadnie poniżej 40 mil/h (nieco ponad 60 km/h), nie trzeba redukować z piątki nawet podczas wyprzedzania.

 


I XVS 1300, i XVS 1900 sprawiały wrażenie zadziwiająco poręcznych, jak na swoje gabaryty. W przypadku XVS-a 950 jest z tym nieco gorzej. Masa, z którą musi poradzić sobie mniejszy silnik, nie jest dużo mniejsza niż w przypadku silniejszych modeli, nie bez znaczenia jest też inne usytuowanie kierownicy. Mimo to Midnight Star 950 prowadzi się precyzyjnie i swobodnie, zapewniając dobre sprzężenie zwrotne. Na gładkich asfaltach Georgii zawieszenia spisały się doskonale. Były dobrze zestrojone i ani razu nie dały powodów do narzekania na twarde uderzenia.

Autostrada nr 76 przebiega przez piękne okolice. Nie bez powodu o tym szlaku mówi się Lookout Mountain Scenic Highway (autostrada pięknych widoków). Ale jest tu i coś dla mieszkańców Starego Kontynentu: wśród mijanych miejscowości są takie jak Germany czy Macedonia. Drogi w tych stronach są kręte, więc podłogi raz po raz szorują o nawierzchnię. Jeśli styk jest niewielki, podłogi delikatnie odchylają się do góry. Jest więc pewien margines błędu. Jednak gdy nie zwraca się uwagi na metaliczny dźwięk i mocniej kładzie maszynę w winkiel, ich mocowanie haczy o ziemię i bez litości wybija maszynę z obranego kursu. Jednak typowy użytkownik Midnight Stara nieczęsto znajdzie się w takiej sytuacji. Dla niego ważniejsze będzie to, że przedni hebel daje się dobrze dozować i skutecznie hamuje. Tylny jest nieco mniej czuły, ale skutecznie wspomaga hamowanie.

Tagi: test | Yamaha XVS 950 A Midnight Star

Oceń artykuł:

5.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij