Motocykl poleca:

Yamaha YFZ 450 2004

Poleć ten artykuł:

Dzisiejsze ścigacze dysponują osiągami, które niewiele lat temu miały maszyny walczące o najwyższe światowe trofea. Najnowsza Yamaha YFZ 450 to taki quadowy supersport z najwyższej półki.

Zobacz całą galerię


W ostatnich latach producenci dostrzegli wreszcie ogromne możliwości rozwoju quadów sportowych. Przez kilkanaście lat w tej kategorii niewiele się zmieniało, ale trudno się dziwić, skoro konstrukcje z lat 80. nie znajdowały lepszych następców, ciągle były na topie i spisywały się bez zarzutu. Najlepszym przykładem była dwusuwowa Yamaha Banshee 350, która całe wieki królowała na rajdowych trasach.

Pierwsze wieści o nowym quadzie Yamahy i jego silnika o nierzucającej na kolana pojemności wywoływały zdziwienie, że po sukcesie Raptora 660 jakikolwiek mniejszy pojazd ma jeszcze odwag ę liczyć na sukces. Dziś o tych wątpliwościach nikt już nie pamięta, a w kolejce po YFZ-y przeważają właśnie właściciele Raptorów.



Dobrym kierunkiem okazał się powrót do początków historii quadów, kiedy montowano w nich silniki motocyklowe. Kilka lat temu zrobiła tak Honda, montując w modelu EX 400 sprawdzony w motocyklu, znany z trwałości silnik. Rozwiązanie takie obniża koszty produkcji, a jedyny mankament to brak biegu wstecznego, ale uznano, że w sportowych pojazdach można się bez niego obyć.

Ostatnie lata to koniec niepodzielnego panowania dwusuwów na motocrossowych trasach. W znacznym stopniu spowodował to postęp w konstruowaniu czterosuwów.

A jeśli do tego dodać rozrusznik elektryczny, to wiadomo, że nie ma co szukać dziury w całym i budować od nowa quadowego „serca”, wystarczy wykorzystać to, co już jest sprawdzone. A silnik YFZ doskonale radzi sobie w pełnym zakresie obrotów. W porównaniu z Raptorem, który ma znacznie większą pojemność skokową, łagodniej reaguje na dodanie gazu i znacznie bardziej lubi pracę na wysokich obrotach. Dopracowanie konstrukcji YFZ 450 widać w nawet najdrobniejszych elementach. Wszędzie, gdzie tylko można, konstruktorzy walczyli z nadwagą. Górne wahacze przedniego zawieszenia mają tak cienki przekrój, że wydają jak z zabawki. Efektem tych prac jest uzyskanie masy poniżej 160 kg, co wydawało się niemożliwe dla quada z rozrusznikiem elektrycznym. Natomiast dolne wahacze wygięto, obniżając miejsce niższego mocowania amortyzatora. Jeśli dodamy do tego, że przednie amortyzatory w seryjnym quadzie mają możliwość regulacji tłumienia i całkiem pokaźny skok, to widać, że budując ten pojazd, korzystano z doświadczeń firm tuningowych.



Dzięki niskiemu położeniu środka ciężkości i odpowiedniemu rozstawowi kół, YFZ 450 daje możliwość dynamicznego pokonywania zakrętów na każdej nawierzchni. Od sypkiej jak piasek na plaży, aż po suchy asfalt. Nawet na lodzie, przy minimalnej przyczepności, można było kontrolować poślizgi.

Kiedy YFZ 450 pojawił się w salonach Yamahy, już szykowano się do premiery konkurencyjnego pojazdu. Honda TRX 450 R jest od kilku miesięcy w sprzedaży i też zebrała doskonałe recenzje. Klasa 450 powinna pomóc w rozwoju sportu quadowego. Analogicznie jak w wyścigach motocyklowych, wprowadzenie klasy Stocksport umożliwiło start prawie seryjnymi motocyklami, tak samo YFZ 450 przy niewielkim wkładzie finansowym nadaje się do każdego rodzaju off-roadu.

 

Tagi: test | Yamaha

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij