Motocykl poleca:

Zero FX ZF 5.7: Bohaterów prądem?!

Poleć ten artykuł:

Zero FX ZF 5.7 ma zalety innych sprzętów na prąd (niskie koszty utrzymania, niewielkie zużycie energii, ekologia). Zapewnia przy tym wielką radość z jazdy.

Test Zero FX ZF 5.7 Zobacz całą galerię

Ulokowana 88 cm nad ziemią kanapa i 30 cm prześwitu – to mówi samo za siebie. Spore są także skoki zawieszeń – 24 cm z przodu i prawie 23 cm z tyłu – oraz masa: 127 kg. Oto prawdziwa terenówka, którą od innych odróżnia to, że jest bardzo cicha. Wyprzedzani na polnych drogach rowerzyści słyszeli jedynie ciche bzyczenie i szum opon. Taki jest Zero FX ZF 5.7 – wyprodukowane w Kalifornii enduro na prąd.

Lekką maszynkę prowadzi się z dużym wyczuciem i daje ona sobą pewnie sterować. Ciąg jej silnika podczas przyspieszania jest miękki i obliczalny, terenowe kapcie IRC zapewniają dobrą trakcję, heble – precyzyjne dozowanie siły hamowania. Nawet podczas ciasnych nawrotów i w trakcie jazdy na stojąco po dziurawych odcinkach sprzęcik wzbudza pełne zaufanie. Szacunek należy się też za reakcję na gaz lub – precyzyjniej – na prąd.

Wszystko wydaje się tu bardzo proste, przynajmniej do momentu, gdy zmieniłem oszczędzający energię tryb Eco na tryb Sport. Teraz elektronika szybciej uwalnia pełną moc 45 KM.

Przyznam, że w tym momencie sprzęcik mnie zaskoczył. Gdy gwałtownie odkręciłem rolgaz, kamienie sypnąły się spod koła, a fotograf szalał ze szczęścia, cykacją fotkę za fotką. Mimo że nie słyszałem ryku silnika, czułem, jak tylne gumę zaczyna ryć podłoże. Jednak po około 5 metrach maszyna dała na koło, przód ostro strzelił w niebo, a ja omal nie spadłem z kanapy. Uff, tym razem się udało, niemniej 95 Nm generowane praktycznie od samego dołu może sprawić nieco kłopotu. To trochę tak, jakby startować litrowym przecinakiem, wkręcając go wcześniej na ok. 10 000 obr/min. Po ostrym starcie na tylne koło faktycznie trafi a 45 KM, czyli tyle samo, co np. w Hondzie NC 700 (patrz: wykres mocy na str. 67). Honda rozwija wprawdzie wyższe prędkości, za to sprinty na prostych są w wykonaniu Zero o wiele dynamiczniejsze: 2 sekundy z 60 do 100 km/h to dla niego drobiazg. Aby dotrzymać mu kroku, koleś na ścigaczu musiałby zredukować o bieg lub dwa.

W górnym zakresie prędkości obraz zmienia się diametralnie. Przy prędkości 133 km/h (na zegarze jest wówczas 145) elektronika mówi „stop”. Gdyby tego nie zrobiła, akumulator błyskawicznie zdechłby. Niestety, radość z ostrej jazdy szkodzi zasięgowi. Mam tego świadomość, więc robię chwilkę przerwy, by pooglądać maszynkę. Sprzęt ma aluminiową ramę oraz wahacz i jest porządnie wykonany. Za zasilanie odpowiada zespół dwóch ważących po 19 kg baterii, dających w sumie 5,7 kWh. Ich naładowanie do pełna trwa około 8 godzin. Dzięki zintegrowanym ładowarkom jest to możliwe także bez wyjmowania baterii.

Zasięg? Pobierając stałą moc 5,7 kW, można jechać przez godzinę, natomiast wykorzystując pełną moc – tylko około 10 minut. W praktyce wychodzi trochę więcej: przy stałej prędkości 88 km/h Zero przejedzie 71 km. Ja pokonałem jakieś 70-80 km, ale muszę dodać, że kilka razy poszedłem pełnym ogniem, by sprawdzić osiągi. Z jednej strony taki zasięg nie poraża, z drugiej zaledwie 4,5 sekundy trwa rozpędzenie ze startu stojącego do setki. Silnik jest praktycznie bezobsługowy – brak w nim oleju, świec zapłonowych, zaworów. Bezobsługowy jest też układ napędowy z paskiem zębatym. Ambitniejsi off-roadowcy mają możliwość przezbrojenia go w napęd łańcuchem.

Maszynka precyzyjnie pokonuje zakręty. Dzięki szerokiej kierownicy, małemu rozstawowi osi oraz niewielkiemu kątowi główki ramy (64°) na poręczność też nie ma co narzekać. Widelec upside-down firmy Fastace na oko nie wzbudza zaufania, niemniej jednak podczas jazdy reaguje poprawnie, łykając nawet duże i głębokie wyboje. Natomiast bezpośrednio zamocowany amortyzator pracuje trochę nierówno.

Tagi: test | Zero FX ZF 5.7

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij