Motocykl poleca:

Zico Simpli City 2009

Poleć ten artykuł:

Ten sprzęcik nie jest ani wygodny, ani pojemny. Ma za to zadatki na małego sportowca.

Zobacz całą galerię

Nie ma wątpliwości: Simpli City jest maszynką dla zakochanych w sporcie nastolatków. Widać to właściwie w każdym detalu. Przykłady? Proszę bardzo! Chociażby złote nakładki na goleniach przedniego zawiasu, które dość zgrabnie imitują pokrywane azotkiem tytanu golenie wyczynowych zawieszeń upside-down. Dalej – kształty i ostre linie owiewek, dwukolorowe siodło czy takie samo malowanie z typowo sportową grafiką. Do tego wbudowane białe kierunki, zgrabne lusterka na ażurowych stelażach, polerowane ranty felg czy anodowana końcówka wydechu. Chyba wystarczy?

     
Zegary wyglądają rasowo. Szkoda, że nie zawsze chcą działać. Ostre, sportowe linie zdają się zapowiadać dobrą zabawę.  Hamulce dają radę, choć potrzebują silnego uścisku.  


Włoskie natchnienie
Po wnikliwszym przyjrzeniu się temu chińskiemu rollerowi można odkryć włoską szkołę designerską. Czy przypadkiem Aprilia SR 50 nie była tutaj głównym natchnieniem? Nie jest to jednak powód do wstydu, tym bardziej że efekt końcowy naprawdę może się podobać. Plastiki spasowano nie najgorzej, choć w paru miejscach, np. na dziobie owiewki, można doszukać się niedociągnięć. Lakier położono starannie. Plastik na kierownicy wygląda nieco tandetnie, ale nie ma tragedii.

Czyli ogólne wrażenie jest pozytywne. Pozostaje pytanie, jak to cudo jeździ. Zanim pobudzisz potworka do życia, możesz ustawić odpowiadający ci w danym momencie kolor podświetlenia zegarów. Fajne!

Piecyk budzi się do życia dość ospale. Trzeba mocno dać po gazie, aby się rozkręcił. A co, jeśli damy maszynce trochę czasu, aż bebechy rozhulają się na dobre? Pierwsze wraże nie z jazdy to przede wszystkim mile zaskakujące przyspieszenia. Ten sprzęcik ma kopa!

     
Tarcza schowana w kole osadzonym na jednoramiennym wahaczu. Grubo!  Sportowy wydech typu slip-on aż się prosi, by dać w palnik.  Wbudowane białe kierunki, dwukolorowa kanapa – sport pełną gebą. 


Szybki powrót na ziemię
Tuż za skrzyżowaniem na blacie jest już prawie 50, samochody zostają w tyle, jest pięknie. Nie, jednak było. Jakby ktoś nagle podciął drapieżnikowi skrzydła. Maszyna przestaje ciągnąć. Mało paliwa? Chyba nie. Szybka rewizja myśli. No tak, ten egzemplarz jest zgodnie z prawem zablokowany. A miało być tak pięknie!

Inny fajny bajer: w pełni ciekłokrystaliczne zegary zmieniają kolor na czerwony (jeśli jako podstawowy wybierzemy inny) po osiągnięciu 45 km/h, informując w ten sposób, że wkroczyliśmy w rewiry zarezerwowane dla dorosłych jednośladów.


Zawieszenia zestrojono twardo. Przód sprawia wrażenie, jakby większość pracy przy wygładzaniu nierówności przypadła oponie. Z tyłu natomiast zbiornik wyrównawczy gazu przy amorku zahacza o błotnik podczas ugięcia. Kicha! Niemniej jednak maszynka prowadzi się pewnie i można nią doginać po winklach na pełnym gazie. Całkiem wydajne hamulce przydają się więc tym bardziej. Spalanie na poziomie 4 l/100 km jest do zaakceptowania w tej klasie. Z paliwem trzeba uważać, bo wskaźnik poziomu wyświetla chyba prognozę pogody zamiast faktycznego stanu. Prędkościomierz lubi się zawiesić. Na szczęście restart pomaga.

Materiał na sprintera
Gdyby dopracować kilka niedociągnięć, mielibyśmy do czynienia ze sprinterem z prawdziwego zdarzenia. Brak schowka na drobiazgi, zerowa osłona przed deszczem i wiatrem czy twarda kanapa – te grzechy można pominąć.

 

Tagi: test

Oceń artykuł:

--

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij