Motocykl poleca:

Zipp Smart

Poleć ten artykuł:

Za oknem zrobiło się lato, a latem w mieście, jeśli jednoślad, to najlepiej skuter. I oto jakby na zamówienie przyjechał do nas Zipp Smart.

Zobacz całą galerię

Szybkie wypakowanie bike’a z paczki i heja na stację benzynową. Od razu trzeba powiedzieć, że Smarta skrojono dla nastolatka. Mierzę 180 cm, ale musiałem cofnąć się w kierunku pasa żera lub zaakceptować obijanie kolanami przedniej owiewki albo wyginanie kluczyka w stacyjce. Plastiki wyglądają nieźle, precyzja montażu – nie najgorsza. Pierwsze wrażenia są więc jak najbardziej pozytywne. W głębokim, otwartym schowku na pewno zmieści się sporo klamotów. Łatwo je tam wrzucić, nieco trudniej wyjąć.

Podjeżdżam pod dystrybutor. Tankowanie pod korek oznacza, że do zbiornika wlewam niewiele ponad 5 litrów – standard. Przy zużyciu paliwa na poziomie 2 l/100 km z małym hakiem, na jednym tankowaniu Smart może przejechać ok. 200 km. Przed pójściem do kasy próbuję upchnąć kask pod siedzenie. Nic z tego. Schowek jest zbyt płytki. Sytuację ratuje seryjny tylny kuferek, gotów pomieścić integrala.

 
Niestety, Smart nie jest typem sportowca i kto chce nim jeździć, musi się z tym pogodzić. Problemem jest nie tyle prędkość maksymalna (przepisowe 45 km/h), lecz sposób dochodzenia do niej. Rozpędzanie wymaga cierpliwości i długiej prostej. Ruszanie spod świateł trwa wieki. Gdy wskazówka przekroczy 30 km/h, skuter wreszcie z wolna budzi się z letargu. Winowajcą nie jest bynajmniej niezbyt mocny czterosuwowy silniczek, lecz regulacja wariatora.

Na szczęście, hamulce nie naśladują osiągów. Zaskoczyły mnie niezłą jak na skuter skutecznością, choć przy przednim zacisku pojawił się, nie wiadomo po co, chiński ABS. Na szczęście nie wtrącał się w pracę przedniego hamulca, mimo to sugeruję jego odkręcenie. Tylny bęben jest wystarczająco mocny i nie wymaga żelaznego uścisku ręki. Oszczędności dały znać o sobie, gdy tylko zjechałem na asfalt gorszej jakości. Miękkie zawieszenia szybko zaczęły dobijać. One i 10-calowe koła spowodowały, że czułem się jak kostka lodu w shakerze.

Zipp przejechał ledwie kilkaset kilometrów i trudno na razie powiedzieć, jak będzie zachowywał, gdy nawinie ich tysiące. Uspokaja mnie świadomość, że w razie czego sprawę załatwi dwuletnia gwarancja.

Tagi: test | ZIPP

Oceń artykuł:

1.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij