Motocykl poleca:

the chopper 69

Poleć ten artykuł:

Rasowy motocykl powinien grać na emocjach. The Chopper 69, zbudowany przez Free Rider Motorcycles, jest w tym naprawdę dobry.

Zobacz całą galerię

Ekipa Free Rider Motorcycles (FRM) weszła do customowej branży przed kilkoma laty. Chłopaki świata nie widzą spoza chopperów, a Wojtek Urbaniak dodatkowo fascynuje się tuningiem amerykańskich silników. Od kiedy Free Rider Motorcycles stał się partnerem jednej z największych firm branży – Custom Chrome – jego działalność nabrała rozmachu. Ekipa FRM postawiła sobie ambitne zadanie – zbudować choppera na bazie kitbike’a. Umożliwia on znaczne skrócenie czasu budowy sztuki, bo odpada dobieranie cz ści. Wystarczy otworzyć paczkę, w której przychodzą wszystkie elementy, i można zaczynać montaż. Co istotne, zbudowany w ten sposób motocykl jest objęty dwuletnią gwarancją – tak, jak maszyny seryjne. Custom został zarejestrowany nie jako SAM, lecz jako Chopper Custom Chrome.

Korzystanie z kitbike’a nie oznacza, że powstanie maszyna tylko trochę inna niż seryjne. Nic z tych rzeczy! Kitbike to punkt wyjścia, to coś jak skalna bryła, którą rzeźbiarz zmieni w dzieło sztuki. Rama i części karoserii przychodzą w stanie surowym, można je więc ciąć, spawać i przekształcać. Faceci z FRM korzystali z tych możliwości pełnymi garściami. O ostatecznym efekcie w dużej mierze decyduje malowanie, a to zaprojektowane przez Irka Cendrowskiego po prostu zwala z nóg. Z ognia piekielnego, który oblewa zbiornik paliwa, przednią część ramy i tylny błotnik, wyłaniają się czaszki, by zastygnąć w formie kawałków lawy, co widać na tylnym błotniku. Na ten efekt składa się 10 warstw specjalnej elastycznej szpachli, podkładu i lakieru. Przemkowi, który zabrał się za to dzieło, zajęło to mnóstwo czasu.


     
Takiego logo nie może mieć żadna zwyczajna firma.   Tylne światło i wspornik tablicy rejestracyjnej z boku to w customach standard. W bryle silnika można się przeglądać jak w lustrze.  


Dowodem uznania dla umiejętności zespołu FRM było przyznanie mu 3. miejsca w kategorii kitbike na pierwszych mistrzostwach Europy w budowie customów. Sukces smakuje, więc ludzie z FRM właśnie odebrali części do budowy nowego kitbike’a, w tym silnik amerykańskiej firmy TP Engineering o mocy 140 KM. To będzie prawdziwy odjazd!

Wróćmy jednak do Choppera 69. Maszyny takie jak te to dzieła sztuki. Chopper 69 w galerii, obok obrazu Picassa czy Salvadora Dali? Dlaczego nie!? Ale czy próbowaliście kiedykolwiek dosiąść dzieła sztuki dysponującego mocą 100 KM? Na widok tej maszyny świerzbią ręce, ale biada temu, kto wsiądzie na choppera bez respektu. Już pozycja za sterami mówi, że łatwo nie będzie. Zasiadasz na przyjemnie nisko umieszczonym siodle, ale by dosięgnąć kierownicy, musisz się nieźle wyciągnąć. Ergonomii stanowczo nie przypadła główna rola w tej sztuce. Sprawa może dziwić, ale ma to też dobre strony – wysoko położony zbiornik paliwa chroni przed naporem powietrza.

Pobudzony do życia widlak RevTech o pojemności 1650 cm3 piekielnie huczy przez fantazyjnie powyginane wydechy i trzęsie niczym młot pneumatyczny. Gdy wzorowany na harleyowskim Evo silnik grzeje się, spojrzenie jeźdźca omiata długą sylwetkę motocykla, setny raz zachwycając się kształtem high neck choppera i dokładnością wykończenia detali. Gdy silnik osiągnął spokojny rytm wolnych obrotów, nie można tego powiedzieć o szalejącej pikawie jeźdźca.

Czas ruszać: sprzęgło, jedynka, gaz. 100-calowy RevTech od najniższych obrotów wyzwala taki moment, że ramiona aż trzeszczą. Jeździec zsuwa się do tyłu. – Może jednak zwolnię... – myśli. Ręka na rolgazie cofa się, ale wtedy chopper, zataczając się, w pełni ujawnia swą dziką naturę. Rzecz leży w nierównomiernym rozłożeniu mas. Zastosowanie szerokiej opony wymusiło bowiem odsunięcie sprzęgła wraz z pierwotnym układem przeniesienia napędu, przez co motocykl ciąży na lewą stronę. Dopiero kiedy maszyna nabierze nieco prędkości, jazda staje się gładka i przyjemna.

Te własności prowadzenia powodują, że prawe i lewe zakręty pokonuje się inaczej. W lewe łuki chopper składa się samoistnie, w prawe musisz go ciągnąć na siłę. Trzeba pewnego czasu, by poznać zwyczaje choppera i zapanować nad jego rogatym charakterem. Kiedy poczujesz się na nim swobodnie, zauważysz, że potężny silnik oddaje moc liniowo i całkowicie przewidywalnie. To pozwala bez przeszkód rozkoszować się przyspieszeniami. Każde szersze otwarcie przepustnicy powoduje pisk tylnej opony.

Taaak... Przyspieszenia made by FRM fascynują, podobnie jak niesamowity dźwięk i forma maszyny, ale po co wydawać kupę forsy na motocykl, który nie nadaje się ani do szybkiego wirażowania, ani do turystycznych wojaży, ani do codziennych dojazdów do pracy? Po pierwsze, to nie jest motocykl, to jest chopper. Po drugie, jeśli zadajesz takie pytania, i tak nie zrozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi.

 

Tagi:

Oceń artykuł:

3.0

Motocykl OnlinePorady dla motocyklistów

Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów Porady dla motocyklistów
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij