[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ

BMW GS Trophy 2016 - Krew, pot i łzy

Półtora tysiąca kilometrów po bezdrożach Tajlandii, noclegi pod namiotem w dżungli i mordercze zadania do wykonania. Tegoroczny światowy finał BMW GS Trophy były jednymi z najtrudniejszych.

Przed kilkoma miesiącami Robert Figurski i Zbigniew Tarnawski (PL) oraz Jan Žlabek (CZ) wygrali eliminacje do finału GS Trophy 2016 dla Europy wschodniej i środkowej. Rozegrano je nad jeziorem Dadaj na Mazurach. Żaden z trójki triumfatorów nie wiedział wtedy, w co się pakuje, tzn. jak będzie wyglądał finał. Tegoroczna edycja była jedną z najbardziej wymagających.

Na starcie stanęło 19 teamów z całego świata. Ekipy były 3-osobowe. Przynajmniej pod jednym względem ten finał był szczególny: jedna z drużyn składała się wyłącznie z dziewczyn. Czy tę międzynarodową grupę traktowano w jakiś wyjątkowy sposób? Nic z tych rzeczy!

REKLAMA

Każdy z uczestników dostał nowiutką beemkę R 1200 GS, dopasioną w pakiet akcesoriów i z obowiązkowymi off-roadowymi oponami (asfaltowych odcinków było tyle, co kot napłakał). Pierwsze informacje o trasie nie brzmiały groźnie: „Codziennie będziecie mieli do przejechania około 200 km” – zapowiedział Tom Wolf, jeden z organizatorów. Zawodnicy wiedzieli, że będą mieli do wykonania sporo zadań dodatkowych. Jakich? To utrzymywano w tajemnicy.

Pierwszy dzień nie zapowiadał problemów. Zaczął się od pakowania gratów (namiotów i innych fantów) do przepastnych toreb i wrzucania ich na samochód. Początkowe kilometry to przejazd malowniczymi drogami pośród tajskich wiosek. Słonie idące poboczem, biegające luzem zwierzęta to coś całkiem normalnego w tej części świata, ale na uczestnikach te widoki wywarły piorunujące wrażenie. Na dodatek malownicza sceneria gór porośniętych lasem bambusowym.  

„Złamany most” dał popalić

Po kilkudziesięciu kilometrach przyszedł czas na próbę o wiele obiecującej nazwie Broken Bridge. Sprawa niby prosta: trzeba było przeprowadzić motocykl korytem rzeki. Schody zaczęły się po kilkuset metrach pokonanych biegiem obok motocykla. Dalej trasa prowadziła górą zniszczonego mostu, więc trzeba było przerzucać bike’a nad zawaloną betonową konstrukcją. Jedni próbowali pokonać ją z rozpędu, inni mobilizowali siły całego teamu. Filmy z tej próby znajdziesz na naszej stronie (www.motocykl-online.pl/gstrophy2016). W najgorszej sytuacji były dziewczyny, którym po prostu brakowało sił, choć nastroje cały czas miały bojowe.

Slow Race – następne po Broken Bridge zadanie specjalne – to była bułka z masłem. Pierwszy dzień nasza ekipa ukończyła na niezłym 9. miejscu. Kolejne dni niewiele różniły się jeden od drugiego. Rano pakowanie i wyjazd w trasę. Raz wiodła ona asfaltem, innym razem – wąskimi ścieżkami przez dżunglę. Zawodnikom nieprzystosowanym do tajlandzkiego klimatu doskwierały spore skoki temperatur. Gdy wjechali wysoko w góry (trasa jednego z etapów biegła na wysokości 1686 m n.p.m.), panowało przyjemne +20O. Po zjeździe w dolinę słupek termometru wspiął się powyżej +36O.

Jazda była tym trudniejsza, że upałom towarzyszyła bardzo wysoka wilgotność powietrza. Z dnia na dzień team CEEU (Central & Eastern Europe; dwóch Polaków i Czech) piął się w klasyfikacji generalnej. Po siedmiu dniach walki ekipa z Europy Wschodniej ukończyła zawody na najgorszym ze sportowego punktu widzenia czwartym miejscu. Do miejsca na pudle zabrakło zaledwie 14 punktów.

Jak katusze, które wymyślili organizatorzy GS Trophy, zniosły motocykle? Bardzo dobrze. Kilka przebitych opon, uszkodzone dwie chłodnice i spalone dwa sprzęgła to naprawdę niewiele. A zawodnicy? Na szczęście obyło się bez poważniejszych kontuzji.

Chcesz spóbować swoich sił w kolejnym GS Trophy? Nie ma sprawy! W chwili zamykania tego numeru nie znaliśmy jeszcze daty ani miejsca eliminacji do GS Trophy 2017. Jedyne, co na razie wiadomo, to to, że odbędą się
w tym roku. Ponieważ jesteśmy patronem medialnym tej imprezy, wszystkie informacje już niebawem znajdziesz na naszej stronie www.motocykl-online.pl. Pamiętaj jednak, że z roku na rok poziom umiejętności zawodników rośnie, trudność trasy zresztą również.

Zdjęcia BMW
Ekipa CEEU (od lewej): Jan Žlabek (CZ), Zbigniew Tarnawski i Robert Figurski (PL).

klasyfikacja generalna

1. RPA     299 pkt
  2. Niemcy     268
       Wielka Brytania     268
  4. CEEU     254
  5. Ameryka Łacińska     244
  6. Brazylia     242
  7. Chiny     234
  8. USA     229
  9. Francja     208
10. Włochy     200
11. Argentyna     188
12. Meksyk     181
13. Rosja     180
14. Kanada     176
15. Korea Południowa     146
16. Japonia     138
      Azja Południowo-Wschodnia    138
18. Kraje alpejskie     117
19. Międzynarodowy team kobiet    116

zobacz galerię

Zobacz również:
Kolejny rok, a ja znowu nie mam wakacji. Tak dalej być nie może! – pomyślałem i Postanowiłem wyruszyć na urlop w wersji short. Weekend wystarczył, aby naładować baterie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij