[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Chorwacja z MotoTravels

Ekipa MotoTravels zabrała grupę motocyklistów na Bałkany. Tym razem padło na Chorwację, którą bikerzy poznali z nieco innej niż większość turystów perspektywy.

Chorwacja z MotoTravels

Chorwacja kojarzy się wszystkim z pięknym, kamienistym wybrzeżem, które swoją urodą przyciąga co roku tysiące turystów. My postanowiliśmy zobaczyć Chorwację z motocyklowego punktu widzenia. Oczywiście nie mogliśmy pominąć ważnego elementu wyprawy - wybrzeża, dlatego nasza baza wypadowa została usytuowana tuż przy nim, na wzgórzu, sto metrów od morza, gdzie mieliśmy wspaniały widok na okolicę. Chorwacja jaką zobaczyliśmy to mieszanka świetnych motocyklowych, górskich tras z malowniczymi miejscami. Każdy tu znajdzie coś dla siebie.

Wodospady Krka na mokro

Grupa podzieliła się na dwie części - jedna ruszyła samochodem po autostradzie, druga - czyli my wybraliśmy bardziej krętą opcję trasy i ruszyliśmy przez ciekawe, górskie kręte drogi. Asfalt w niektórych miejscach nie był najlepszy, ale opony trzymały jak trzeba a ruch był znikomy. Miejscami przejeżdżamy przez opustoszałe, wręcz pustynne miejsca co tylko dodawało uroku. Wreszcie dotarliśmy wszyscy do miejscowości Skradin, gdzie miała rozpocząć się nasza przygoda z wyprawą nad wodospady. Obiad w pobliskiej knajpie był obłędny - podkusił nas pieczony na ruszcie na zewnątrz lokalu wieprz. Większość zamówiła lokalnego "schabowego", który okazał się strzałem w dziesiątkę. Spędziliśmy miło czas siedząc, jedząc i rozmawiając przy stole aż zorientowaliśmy się, że zaczęło mocno padać. Wyglądało na to, że plan kąpieli pod wodospadami legł w gruzach. Uznaliśmy jednak że skoro jesteśmy tak blisko celu to nie możemy odpuścić i mimo kiepskiej pogody przebrani w stroje kąpielowe i z ręcznikami maszerowaliśmy w kierunku portu gdzie statek miał zabrać nas nad wodospady. Wyglądało to komicznie bo serio mocno padało, ale na swoim postawiliśmy. Kąpaliśmy się będąc cali mokrzy od zimnego deszczu z uśmiechem na twarzy. Powrót nie należał może do najbardziej przyjemnych ale przynajmniej deszcz ustał i można było bezpiecznie dojechać do bazy.

Podróż na Hvar - kręta droga do twierdzy

Rano, drogą nr 8 ruszyliśmy Splitu, gdzie czekał na nas prom na wyspę Hvar. Postanowiliśmy wykorzystać dwie godziny podróży na relaks.

Chorwacja z MotoTravels

Po dotarciu do portu w Stari Gradzie przyszedł czas na małą sesję zdjęciową przy promie. Następnie 23 kilometry motocyklowej euforii - szeroki, nowy, kręty jak żmija asfalt dostarczył każdemu sporo przyjemności. Drogą tą dojechaliśmy do głównego punktu tej wyprawy, ulokowanej na wzgórzu twierdzy Fortica (Španjola). Mogliśmy z niej obserwować całą panoramę miasta Hvar. Następnie udaliśmy się do ulokowanej obok portu katedry Sv. Stjepana i zjedliśmy pyszny obiad ciesząc się widokiem nabrzeżnej promenady. A że słońce przypiekało ruszyliśmy na plażę. A gdzie motocykle? Czas na nie przyszedł po południu. Gdy upał zelżał ruszyliśmy krętą drogą do odległej o 70km miejscowości Sucuraj. Piękne widoki cieszyły oczy, ale pogoda popsuła nieco przelot, bo zaczęło kropić i zrobiło się ślisko.

Wielkie leniuchowanie i Split na obiadokolację

Po dwóch dniach pełnych wrażeń nadszedł czas na indywidualne rozkoszowanie się Chorwacją. Kto chciał jeździć to jeździł, inni wybrali relaks, słońce, morze i nurkowanie. Po południu ruszyliśmy do Splitu zwiedzić stare miasto. W wąskich uliczkach między starymi kamienicami minęliśmy masę małych sklepików z pamiątkami i dotarliśmy do ruin pałacu Dioklecjana, gdzie spędziliśmy dłuższą chwilę na robieniu zdjęć i przypatrywaniu się spędzającym tam czas ludziom. Wieczorem siedliśmy przy grillu.

Makarska i wspinaczka górska do Modro Jezioro

Makarska to chyba najbardziej rozpoznawalne  miejsce turystyczne w Chorwacji. Dla nas była to jednak tylko przystawka przed daniem głównym. Ruszyliśmy bowiem w góry objeżdżając całe pasmo Biokovo w kierunku Imotski. Droga tam była nowa i niezwykle równa. Bardzo kręte i szerokie asfalty zawiodły nas nad dwa głębokie górskie jeziora; Modro i Crven. Tego dnia przekonaliśmy się że Chorwacja to nie tylko wyspy i wybrzeże ale i piękne, atrakcyjne dla motocyklistów góry ze świetnymi asfaltami nieustępujące w niczym alpejskim trasom.

Dubrovnik - wyścig na mury

Lecimy ponad 200km w jedną stronę magistralą adriatycką. Wstajemy rano. Część ekipy leci do Mostaru w Bośni bo w Dubrovniku już była. Żegnamy się i lecimy w trasę. Tempo dobre bo ruch mały, a zakręty długie i szerokie. Aż do samego celu mknęliśmy wzdłuż wybrzeża. W końcu wjeżdżając przez most Franja Tudźmana widzimy port ze statkami większymi od niejednego budynku. Te pływajace kolosy to coś niewiarygodnego. Kolejnym przystankiem był punkt widokowy na wzgórzu Sdr, z którego tarasu widać cały Dubrovnik. Mówi się, że kto był w Chorwacji, a nie odwiedził Dubrovnika ten nie poznał jej uroku - to prawda. Miasto jest olbrzymie i jego stara część wraz z murami robi wrażenie. Bez chwili zastanowienia ruszyliśmy wąskimi uliczkami szukając miejsca, gdzie zjemy obiad. Następnie zaczęliśmy zwiedzanie miasta. Punktem obowiązkowym było wejście na mury. Przechadzając się murem w stronę bramy zachodniej po drodze mijamy miejsce gdzie można się wykąpać. Była tam generalna skała wystająca poza mury, więc skaczemy do wody. Po kąpieli ruszamy na główną ulicą Stradun, odwiedzamy tez katedrę i twierdzę Lovrjenac.

Sv. Jure - wspinaczka aż do Chmur

Wjazd na Sv. Jure zaczyna się tuż przed Makarską. Lecimy kawałek drogą nr 8, którą juz każdy z nas zna na pamięć. Trasa jest fajna i szybka, zakręty szerokie, długie w różnych kombinacjach, słowem mamy świetną zabawę. Wjazd do parku kosztował nas 50 kun od osoby.

Chorwacja z MotoTravels

Przed nami ok 30 kilometrów w górę. Krajobraz zmienia się z każdym kilometrem; na dole przejazd przez iglasty las potem im wyżej tym więcej pustych łysych gór. Droga jest wąska i niebezpieczna. Trzeba pamiętać o tym, że ruch tu jest obustronny. Mijamy liczne tarasy widokowe i w końcu docieramy na szczyt ulokowany 1762m n.p.m. Z góry wyraźnie widać całą okolicę. Tradycją jest że na szycie każdy kto tu dotarł układa swój stos kamieni - my nie mogliśmy zrobić inaczej. Po zjeździe zrobiliśmy jeszcze szybką rundkę w przeciwnym kierunku bo trasa tam wiodła przez ciekawe drogi. Dzień kończymy wspólnym obiadem w miejscowości Omiś.

Trogir, Primosten, Śibenik - Chorwacja nocą

Część z nas leniuchuje inni jeżdżą lub nurkują. Do południa mamy luzik. Potem ruszamy do Primostenu. Stara część miasta znajduje się na małym cypelku i jest ufortyfikowana. Przeszliśmy dookoła miasteczka pod sam kościół, gdzie znajduje się cmentarz przy stromym wybrzeżu. Następnie wzdłuż spacerkiem wzdłuż portu podziwiając zacumowane łodzie. Kolejnym celem naszej podróży było miasto Sibienik, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć musztry w wykonaniu marynarki wojennej. Po obiedzie ruszamy do Trogir. Nie spieszymy się z powrotem bo do naszego "domu" mamy tylko 30 kilometrów. Miasteczko Trogir jest bowiem wieczorem przepiękne.

Chorwacja z MotoTravels

Trogir budzi się nocą do życia. Działają knajpki i lodziarnie, a wszyscy chodzą, bawią się i rozkoszują chwilą, zaś port w Trogirze powala na kolana. Krocząc wzdłuż niego natknęliśmy się na restaurację z muzyka na żywo gdzie postanowiliśmy spędzić kilka chwil. Każdy miał czas wolny i mógł wrócić o której tylko chciał i przeżyć swoją przygodę w Trogirze po swojemu.

Omiś & Zipline - coś na otworzenie oczu

Dziś mamy w planie na zjazd na tyrolce. Zgodnie z umową ruszyliśmy busem w górę, wzdłuż rzeki Cetina. Instruktorzy zaopatrzyli nas w odpowiedni sprzęt i zrobili porządne szkolenie. Pierwsza lina była najdłuższa i najwyższa. Miała ok 700m długości i wisiała 150m nad ziemią. Wyobraźcie sobie widoki podczas przejazdu - poezja. Każda lina była inna więc przejazdu były ciekawe i pełne emocji. Była to ciekawa przygoda, która trwała aż trzy godziny. Spora dawka adrenaliny i świetnej zabawy. Polecamy! Niestety był to ostatni dzień naszego wyjazdu. Na koniec pospacerowaliśmy jeszcze po Omis, zjedliśmy obiad i trzeba było wracać do bazy się pakować by ruszyć w kierunku Polski.

Przygody uczestników wyprawy możecie zobaczyć na filmie

Więcej zdjęć znajdziecie w GALERII oraz na stronie MotoTravels.pl

Zapisz

Zapisz

Zapisz

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA