[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.5

Czy warto odwiedzić muzeum Dainese Archivio?

W Dainese Archivio poznasz historię firmy. Ponadto zobaczysz kombinezony największych gwiazd wyścigów motocyklowych i jeszcze dowiesz się, jak wielkie znaczenie dla sportowców ma powietrze itp.

W Dainese Archivio (w skrócie DAR) poznasz całą historię włoskiej marki, przez lata nierozerwalnie związanej ze sportem, i to tym pisanym przez duże „S”. W sali żartobliwie nazwanej motocyklową dżunglą wisi ponad tysiąc kombinezonów motocyklowych sław. Każdy z nich nosi ślady co najmniej jednej gleby. Są poobdzierane, zniszczone, niektóre niemal rozszarpane na strzępy. Jeździli w nich Valentino Rossi, Giacomo Agostini, Kevin Schwantz, Freddie Spencer, Ralf Waldmann, Toni Mang oraz wielu, wielu bardziej i mniej znanych zawodników. Każdy z ich upadków był dokładnie analizowany i dawał impuls do wykonania kolejnego kroku w kierunku poprawy bezpieczeństwa.

Zaczęło się od Londynu

W 1968 r. Lino Dainese, późniejszy założyciel firmy, podczas podróży po Europie trafił m.in. na Wyspy Brytyjskie. Jak na Włocha przystało, jeździł tam Vespą. W Londynie zobaczył, że tamtejsi motocykliści noszą czarne skóry – zupełnie nieznane wtedy we Włoszech. Po powrocie do Veneto Lino, wówczas 20-latek, uszył ze skóry pierwsze spodnie crossowe. Tak, tak, to nie pomyłka: wtedy w off-roadzie jeździło się w skórzanych kombinezonach(!). Ich jakość i funkcjonalność przekonały go do dalszego działania i w 1972 r. założył firmę Dainese, znaną dzisiaj na całym świecie.

REKLAMA

Lino Dainese - założyciel firmy

Wkrótce rozpoczął współpracę ze znanymi motocyklistami. Niemiec Dieter Braun, wówczas mistrz świata w klasie „250”, jako pierwszy wystartował w 1974 roku w kombinezonie Dainese. Wkrótce w jego ślady poszedł legendarny Giacomo Agostini. Marka Dainese szybko zakorzeniła się w świecie wyścigów. Pomysł firmy polegał na tym, żeby dbając o bezpieczeństwo nie zapominać o świetnym wyglądzie.

 

REKLAMA

REKLAMA

Słuchać mistrzów

Lino Dainese wprowadzał w życie sugestie i życzenia sportowców. Np. na życzenie Agostiniego kombinezony dla niego szyto z mocnej, ale i sztywnej skóry, a elastyczne wstawki zapewniały komfort. Anglik Barry Sheene kazał umieścić na plecach warstwę pianki, aby chronić kręgosłup. W 1979 r. owe piankowe wstawki wyewoluowały do ochraniacza pleców. Kiedy Kenny Roberts pokazał światu, co to znaczy wchodzić w głębokie złożenia w zakrętach, Dainese błyskawicznie zaprojektowało dla niego pierwsze slidery. Toni Mang zasugerował, by kombinezon był dopasowany do specyficznej pozycji na motocyklu.

REKLAMA

Toni Mang jako pierwszy zasugerował, aby kombinezon uwzględniał specyfikę pozycji zawodnika na motocyklu.

W DAR poznasz historię tych szybko wdrożonych do produkcji seryjnej projektów, dzięki czemu stały się one dostępne również dla zwykłych motocyklistów. Dotyczy to m.in. kombinezonów z airbagiem, nad którymi Dainese pracowało ponad 10 lat. Okazały się one tak skuteczne, że FIM od 2018 roku wprowadziło obowiązek używania ich we wszystkich klasach motocyklowych mistrzostw świata.

Testy, testy i jeszcze raz testy. Zanim ochraniacze przybiorą swój ostateczny kształt, są testowane na wiele sposobów. Tu każdy drobiazg ma znaczenie. Buty, rękawice, ochraniacze pleców i oczywiście kombinezony – w DAR można zobaczyć, jak zmieniały się produkty Dainese.

REKLAMA

W DAR zobaczysz kombinezony i kaski najlepszych zawodników Moto GP. Skąd tam kaski? Bo AGV i Dainese to jedna firma!

REKLAMA

Muzeum – zakazane słowo

„Inspiracje czerpiemy, rozglądając się wokół siebie, podglądając naturę (żółw) czy sięgając do historii (zbroja rycerska)” – wyjaśnia Vittorio Cafaggi z DAR.

Inspiracje daje otaczający świat. Określenie żółw nie wzięło się znikąd. Ochraniacz pleców był wzorowany na skorupie żółwia.

Firma jest dumna z tego, że jej rozwiązania chronią dzisiaj także sportowców uprawiających jazdę konną, downhill czy narciarstwo zjazdowe. Inżynierom pomysły nigdy się nie kończą, czego efektem było nawiązanie współpracy z Massachusetts Institute of Technology i NASA. Współpraca z NASA dotyczy skafandrów kosmicznych. „Dzięki temu nasza historia będzie trwać jeszcze długo – twierdzi Cafaggi. – Właśnie dlatego nazywamy się archiwum, a nie muzeum. Muzeum jest tu słowem zakazanym”.

W zależności od zastosowania i ochrony konkretnych części ciała, współczesne poduszki powietrzne mają bardzo różne, czasem zaskakujące kształty. W wyniku prac nad D-Airem, airbagiem Dainese dla motocyklistów, powstało laboratorium badawcze zajmujące się wykorzystaniem powietrza do ochrony zdrowia.

zobacz galerię

Zobacz również:
Kolejny rok, a ja znowu nie mam wakacji. Tak dalej być nie może! – pomyślałem i Postanowiłem wyruszyć na urlop w wersji short. Weekend wystarczył, aby naładować baterie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij