[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
2.3

Dokąd zimą na motocyklu? Kilka pomysłów na ciekawy wyjazd.

Motocyklowa wyprawa w środku zimy? Czemu nie! Możliwości jest co najmniej kilka, zwłaszcza, że na Europie świat się nie kończy a ty nie cała trasę musisz pokonać na kołach.

Mimo że świat nie jest już tak przyjazny, jak kilka lat temu, nadal jest parę miejsc, gdzie w środku zimy da się pojeździć po rozgrzanych słońcem drogach.

W Europie w grę wchodzą głównie południe Włoch wraz z Sycylią i Sardynią, południowa Francja z Korsyką oraz Hiszpania i Portugalia. Zimy są tam łagodne, a temperatury należą do najwyższych na kontynencie. Zimowy wyjazd w tym kierunku można ogarnąć samodzielnie.

REKLAMA

Wystarczy dysponować busem lub nadającą się do wożenia motocykli przyczepą. Jeśli nie masz ani jednego, ani drugiego to kiepsko, bowiem wynajęcie busa to jakieś 300 zł, a przyczepy od 40 do 70 zł za dobę, przy czym do busa dochodzi kaucja od 500 do 1000 zł oraz paliwo i winiety.

Do tego trzeba dodać benzynę do motocykla, noclegi i ewentualne rozrywki. To rozwiązanie ma jednak minusy: po pierwsze jest czasochłonne, a po drugie wszystko jest na twojej głowie.

Jest i inna opcja: specjalistyczna firma, która przewiezie motocykl, ale też zadba o noclegi dla ciebie i maszyny, opracuje jedną lub kilka ciekawych tras, pomoże z ubezpieczeniem i rezerwacją przelotów i zatroszczy się o atrakcje.

W takim przypadku przychodzisz na gotowe i jeśli organizator czegoś nie zepsuje, to jedynym minusem może być fakt, że w imprezie oprócz ciebie uczestniczą inni ludzie.

Organizacją takich wyjazdów zajmują się np.: Motorraid - koszt tygodniowego wypadu do Hiszpanii w ich wykonaniu to nieco ponad 3000 zł oraz Moto Tourist do Portugalii wyskoczysz z nimi za jakieś 750 euro.

Ale przecież świat nie kończy się na Europie. Możesz np. pokusić się o wypad do północnej Afryki, przy czym Maroko i Algieria zdają się dziś bezpieczniejsze niż Tunezja, Egipt czy Libia.

Niestety, w razie wypadu do Afryki dochodzi sprawa odpowiedniego sprzętu, bo zabawa na turystycznym lub lekkim enduro będzie tam dużo fajniejsza niż na maszynie sportowej.

Taką opcję również da się zrealizować samodzielnie, jednak zachodu jest nieco więcej. Trzeba bowiem dotrzeć na południe Hiszpanii, pokonując samochodem jakieś 3–3,5 tys. km w jedną stronę.Następnie warto zostawić auto (lawetę) na strzeżonym parkingu i już na motocyklu przeprawić się przez Morze Śródziemne. Prom – w zależności od portu i miesiąca – kosztuje od 160 do 200 euro. Następnie można zacząć ferie w siodle.

Jako że koszt dojazdu tam i z powrotem (jak masz własnego busa lub lawetę) to co najmniej 3000 zł, i w tym przypadku warto rozważyć wyjazd z zawodowcami. Jeżeli chcesz na miejscu jeździć na własnej maszynie, możesz wybrać ofertę jednej z kilku firm, które dowiozą ci ją na miejsce i poprowadzą cię trasami o różnym stopniu trudności. Wśród nich są wspomniany już Moto Tourist, Kajman Overland, Podróże Motocyklowe  czy ADV Poland 

Szacunkowy koszt transportu motocykla z Polski, przelotu, przeprawy promem do Afryki i paliwa to lekko licząc 6000–7500 zł za dwa tygodnie. Do tego trzeba doliczyć koszty noclegów i rozrywek.

Jest też opcja wypożyczenia motocykla: ADV Poland ma do dyspozycji kilka beemek (F 650 GS, F 800 GS i R 1200 GS). Koszt ich wynajęcia (750–850 euro) niewiele przewyższa koszt samodzielnego transportu maszyny. Jedyny minus to kaucja 650 euro.

Zachodnia Afryka to nie wszystko. Bardziej wymagający zapewne pokusi się o wyprawę w głąb Czarnego Lądu, np. do Gambii i Senegalu. Tu warto znów zerknąć na ofertę firmy PodróżeMotocyklowe.com i głębiej sięgnąć do skarbonki, bo taki wyjazd to wydatek rzędu 10 000 zł, nie licząc paliwa.

Można też wyprawić się za ocean: do Stanów Zjednoczonych lub – jeżeli nie chce ci się starać o wizę – do Australii. W pierwszym przypadku pomocą posłuży Centrum Motocyklowe Jelenia Góra, oferujące wyprawy po zachodnich stanach USA (Arizona, Nevada, Kalifornia, Utah). W zależności od długości (2,5–5,3 tys. km) i czasu trwania (12–20 dni) jest to wydatek od 18 500 do 26 000 zł (z pasażerem 33– 47 tys. zł). Organizator zapewnia wszystko: przelot w obie strony, hotele, wynajęcie motocykli Harley-Davidson, opiekę mówiących po polsku przewodników itp.

Podobny zakres usług zapewnia ekipa WM Adventure, organizująca między innymi wyprawy do Australii, tyle że zamiast poczciwych H-D zapewniają endurowe beemki. Koszt liczącej ok. 5000 km, trwającej 17 dni wyprawy na antypody to wydatek ok. 25 000 zł za motocyklistę i 10 200 za pasażera(-kę).          

Ważne!

Drobiazgi potrafią skomplikować życie, dlatego zabierz ze sobą dodatkowe żarówki, bezpieczniki i zaworki do wentyli. Jeżeli sprzęgło i gaz są obsługiwane za pośrednictwem linek, warto je zdublować, zapasowe przyczepiając trytkami i zabezpieczając końcówki taśmą. Pomyśl o zapasowych klamkach. Przydadzą się też rolka srebrnej taśmy, paczka trytek, zatyczki do uszu i woreczki strunowe, w których schowasz przed deszczem telefon i dokumenty.

A skoro o dokumentach mowa, to jeśli motocykl jest zarejestrowany na kogoś innego, potrzebna ci będzie notarialna zgoda właściciela na użytkowanie pojazdu i jego wywóz z UE – najlepiej po angielsku, francusku i hiszpańsku.

Zabierz ze sobą apteczkę. Zadbaj, by były w niej rękawiczki, maseczka do oddychania usta–usta, środki opatrunkowe, nożyczki, plastry, opatrunki hydrożelowe albo żel na oparzenia (chłodzi i uśmierza ból), leki przeciwbólowe i coś do dezynfekcji. Pamiętaj o lekach, które stale przyjmujesz!

W portfelu i w komórce miej numer telefonu (ICE) do osoby, która wie o tobie najwięcej i powinna być zawiadomiona w razie wypadku.

Jeżeli chorujesz na serce, nadciśnienie, cukrzycę lub jesteś na coś uczulony (np. na jad owadów), powiedz o tym reszcie grupy.

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij