Jak uniknąć zatrucia pokarmowego w podróży motocyklowej

Zatruć się w czasie motocyklowych podróży dość łatwo. A to oznacza przymusową przerwę w podróży i fatalne samopoczucie. Jak zatem bezpiecznie jeść w podróży?

  • Uniknąć zatrucia też dość łatwo - to kwestia znajomości kilku zasad.
  • Regulowane przepisami standardy sanitarne w wielu krajach zwyczajnie nie istnieją.
  • Z całą pewnością nie należy się jednak jedzenia w podróży bać. 

REKLAMA

REKLAMA

Wyprawa motocyklowa to dla organizmu obciążenie. Wielogodzinne siedzenie w jednej pozycji, nieregularne posiłki, zmienna flora bakteryjna – to tylko niektóre z problemów, na jakie narażony jest układ pokarmowy motocyklisty. Jeśli nie zachowamy należytej ostrożności, do tej przydługiej listy dojdzie jeszcze reakcja obronna przed szkodliwymi drobnoustrojami, a to może zakończyć się nawet hospitalizacją.

Na szczęście standard sanitarny w coraz większej liczbie krajów jest zadowalający, więc daleki jestem od zalecania by zabierać w podróż własną żywność i wodę. W praktyce podróżując nawet po egzotycznych rejonach, warto pamiętać o kilku uniwersalnych zasadach, by ryzyku zatrucia ograniczyć do minimum.

W krytycznej sytuacji przydadzą się dostępne bez recepty nifuroksazyd i węgiel, które powinny być nieodłącznym elementem motocyklowej apteczki. Bo masz oczywiście motocyklową apteczkę, prawda?

jedzenieUnsplash

Przede wszystkim – higiena osobista

Wydaje się to trywializmem, ale przypomnij sobie jak często po zdjęciu rękawic myjesz ręce przed zjedzeniem czegokolwiek? Wnętrze rękawic to prawdziwe siedlisko bakterii, z których żadna nie powinna znaleźć się w twoim układzie pokarmowym. Wystarczy wozić ze sobą niewielką butelkę żelu do mycia rąk bez wody i wyrobić sobie nawyk korzystania z niej po każdym zdjęciu rękawic oraz, oczywiście, przed każdym posiłkiem.

Higiena miejsca – też ważna

Trudno oczekiwać, że w krajach azjatyckich, ale nawet w południowej Europie w restauracjach i barach będą przestrzegane tak surowe normy sanitarne jak w Skandynawii czy Niemczech. Zwróć jednak uwagę na ogólny stan miejsca, w którym zamierzasz jeść, przyjrzyj się czy osoba, która przygotowuje jedzenie nie dotyka rękami także innych rzeczy, na przykład pieniędzy, albo (o zgrozo!) zwierząt. Przyjrzyj się też toalecie – to miejsce często najwięcej mówi o podejściu gospodarza do kwestii bezpieczeństwa sanitarnego.

Napoje – zimna pułapka

W większości lokali gastronomicznych standardem jest dodawanie do zimnych napojów lodu przygotowywanego z wody z sieci wodociągowej. W najlepszym razie woda jest filtrowana, ale z doświadczenia wiem, że wymiana filtrów nawet w warunkach europejskich nie jest przestrzegana zbyt rygorystycznie. Trudno mi sobie wyobrazić, że w Wietnamie, czy Albanii lód dodawany do drinków w barach będzie pochodził z butelkowanej wody.

Podobnie jeśli chodzi o apetyczne koktajle i napoje, sprzedawane przy ulicy. Nierzadko woda służąca do ich przyrządzania została wcześniej zaczerpnięta z rzeki lub jeziora lub, na przykład, stała cały dzień w otwartym wiadrze. Delektowanie się smakołykami przygotowanymi na bazie takiej cieczy z pewnością nie należy do bezpiecznych zachowań.

jedzenieUnsplash

REKLAMA

Woda – najlepiej butelkowana

Niemal wszędzie na świecie można bez problemu kupić wodę butelkowaną fabrycznie. Warto ją wybierać jeśli nie wiesz jaki stan sanitarny wody obowiązuje w lokalnym wodociągu. Fakt, że w większości polskich miast bez problemu można pić wodę z kranu uważaj za swój przywilej – nawet w UE nie jest to standard.

Kupując wodę w butelkach plastikowych zwracaj uwagę na jeden ważny szczegół – sposób jej przechowywania. Wprawdzie polietylen, z którego wykonywane są butelki, jest nieszkodliwy dla zdrowia człowieka, jednak dzieje się tak tylko wtedy, gdy przechowuje się go z dala od źródeł ciepła i światła. W 2014 roku naukowcy z Uniwersytetu na Florydzie przeprowadzili badania, które wykazały, że z nagrzanej butelki PET wydzielają się antymony i bisfenol w ilości tym większej im wyższa temperatura butelki.

Owoce i warzywa – tylko ze skórą!

W obawie przed zatruciem unikasz mięsa i wybierasz warzywa? Ok, ale z nimi też uważaj. W wielu miejscach na świecie, szczególnie w Azji, uliczne stoiska uginają się od różnych przysmaków przygotowywanych na miejscu. Zanim zamówisz skarby street foodu, upewnij się że obierane są tuż przed przygotowaniem.

Powód? Proszę bardzo, nawet dwa – po pierwsze na powierzchni gromadzi się mnóstwo zanieczyszczeń i bakterii, szczególnie kiedy leżą na ulicznym straganie. Skórę można obrać i wyrzucić, ale jeśli owoce lub warzywa są już obrane, pozostaje inne rozwiązanie – dokładnie umyć je wodą. No właśnie, oto powód numer 2. Coś już tam wyżej o wodzie wspominałem – myślisz, że uliczny sprzedawca będzie mył owoce wodą mineralną z zaplombowanej butelki?

jedzenieUnsplash

Życie na gorąco

Jeśli decydujesz się zjeść coś w przydrożnym barze, wybierz raczej danie z pieca lub gorącą zupę, nie sałatkę. Wysoka temperatura zabija większość zarazków i choć nie ma stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa, z pewnością możesz w ten sposób zminimalizować ryzyko. Idealnie jeśli potrawy przygotowywane są w twojej obecności – możesz przekonać się że twój stek, kebab, czy falafel nie leżał godzinami w bemarze lub na tacy grzewczej. Twoim przyjacielem może być także wok, piec lub żywy ogień.

Skoro zaś mowa o bemarach, tak popularnych w restauracjach typu bufet – choć ich oferta może wydawać się kusząca ze względu na samoobsługę, niskie ceny i niezły wybór dań, w takie miejsca zaglądaj tylko jeśli jest tam dużo ludzi, ponieważ gwarantuje to szybką rotację jedzenia. Puste bufety oznaczają leżącą godzinami, pozbawioną smaku zawartość bemarów, co z pewnością nie będzie korzystne dla twojego układu pokarmowego.

 

REKLAMA

REKLAMA

Daj spokój tatarowi

Dobry tatar to prawdziwa rozkosz podniebienia. Czy to ze świeżej wołowiny, czy z łososia – dostarcza niezrównanych doznań smakowych. Pod warunkiem wszak, że pochodzi ze świeżego surowca, a podczas jego przygotowania zachowano ścisłe zasady higieny. W barach, zaniedbanych restauracjach, a szczególnie na stoiskach z jedzeniem bezwzględnie unikaj surowizny – zarówno mięsa, jak i ryb. Dotyczy to także sushi!

Jogurt z chilli

Warto w czasie podróży zajadać się naturalnym jogurtem i doprawiać jedzenie ostrymi przyprawami. To żadna magia – jogurt jest naturalnym probiotykiem, który korzystnie wpływa na florę jelitową, a to pomaga umęczonemu układowi pokarmowemu trawić to, co pochłaniasz. Z ostrymi przyprawami sprawa jest bardziej skomplikowana. Nie ma na to żadnych naukowych dowodów, ale w wielu kulturach, gdzie lodówka jest dobrem luksusowym uważa się, że ostre przyprawy w jakiś sposób neutralizują szkodliwe bakterie. Fani habanero mają tutaj fory.

Jedz tam, gdzie lokalsi

Nie jest to może rada w stu procentach chroniąca przed zatruciem, czego doświadczyłem na własnym żołądku w Egipcie, ale z pewnością lokalsi najlepiej wiedzą gdzie jeść by nie przeżyć traumy. Obserwuj i przede wszystkim pytaj mieszkańców o najlepsze jedzenie. Często sprzedawane jest ono w miejscach schowanych i niezbyt okazałych.

jedzenieUnsplash

Przeczytaj także: ekwipunek motocyklowego podróżnika

zobacz galerię

Zobacz również:
Suwalszczyzna jest kojarzona z polskim biegunem zimna – zimą temperatura spada do wartości notowanych tylko tam i w Bieszczadach. Ale tereny wokół Suwałk warto poznać także z innej – motocyklowej strony, by odnaleźć trudno gdzie indziej osiągalną rzecz: święty spokój.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA