[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.8

Motocykl Action Team: choppery i cruisery - relacja

Zamknij oczy i wyobraź sobie tor wyścigowy, a na nim ciężkie, bulgoczące choppery. Trudne, prawda? A teraz przeczytaj relację i zobacz galerię zdjęć z ostatniego szkolenia Motocykl Action Team na Torze Łódź.

Tor Łódź i Action Team to świetna okazja do polatania nowiutkim Bajajem Dominar 400. I tym razem indyjskie testówki nie miały chwili wytchnienia, kursanci latali nimi nawet podczas obiadu i przerwy na kawę.

Specyfika konstrukcji chopperów i cruiserów - spora masa, duży rozstaw osi, ograniczony prześwit, trudności w manewrowaniu - to powody, dla których wymyśliliśmy edycję przeznaczoną specjalnie dla tych maszyn. Takim sposobem w niedzielę 8 lipca Tor Łódź odwiedzili nietypowi goście. Wydawać by się mogło, że jazda po torze wyścigowym chopperami i cruiserami nie wróży nic dobrego. Pozory jednak mylą. Uczestnicy naszego szkolenia zapewne to potwierdzą, bo ich uśmiechy świadczą o tym, że znakomicie się bawili.

Przyjemne z pożytecznym

W szkoleniu Motocykl Action Team warto wziąć udział z kilku powodów. Po pierwsze z powodu sporej dawki wiedzy i ćwiczeń, dzięki którym poczujesz się jeszcze pewniej za kierownicą. Po drugie z powodu świetnej zabawy – wszystko na luzie, bez zbędnego stresu. Po trzecie z powodu naszych partnerów. Dzięki Modece dowiesz się jak dobierać/używać ciuchy motocyklowe i dlaczego są tak ważne. Dzięki marce Bajaj bezpłatnie przetestujesz nowe Dominary 400 na torze.

REKLAMA

 

Jak było tym razem?

Wyśmienicie – jak zwykle zresztą. Fajni ludzie, miła atmosfera i tor o długości półtora kilometra. Pogoda wprawdzie próbowała nas spłoszyć, ale nic tego! Ryk silników wystraszył deszcz, a blask chromów sprowokował słońce. Instruktorzy rozpoczęli szkolenie od podziału na grupy (pod względem marki, pojemności i wagi motocykli uczestników). Następnie podczas krótkiej prezentacji przekazali sporo przydatnej wiedzy. Wszystko po to, by w końcu kursanci zasiedli na sterami maszyn i teorię zamienili w praktykę. Ostatnia część szkolenia sprawiła wszystkim największą frajdę. Na pełnej nitce toru uczestnicy mogli wykorzystać zdobyte umiejętności i jeździć jeszcze odważniej i pewniej niż dotychczas.

Upał i zmęczenie? Żaden problem. Napoje Monster Energy zadbały o energię, a o nawodnienie herbatki Soti.

 

Po szkoleniu przybiliśmy piątki i zrobiliśmy wspólne pamiątkowe zdjęcie, które wyląduje w najbliższym numerze „Motocykla”. Na zakończenie każdy z uczestników otrzymał certyfikat ukończenia szkolenia, a także kilka prezentów od partnerów, czyli upominki od Modeki, chemię motocyklową od Silkolene, gadżety Monster Energy i herbaty Soti.

Nie ma co kryć: choppery i cruisery, mimo że ciężkie i spore, znakomicie poradziły sobie z torem. Coraz szybciej pokonywane zakręty, przytarte podnóżki i niezliczona ilość uśmiechów na twarzach uczestników to niepodważalne dowody. Z częścią widzimy się niebawem na drugim poziomie, a reszcie życzymy szerokości.

Pełną relację ze szkolenia znajdziecie we wrześniowym numerze „Motocykla”. Do zobaczenia na trasie!

Informacje na temat szkolenia i formularz zgłoszeniowy znajdziesz TUTAJ.

 

Jeśli nadal się wahasz przeczytaj list, który przysłał do nas Sławek - jeden z uczestników szkolenia:

Moi drodzy,

Duże i szczere podziękowania dla Was, że wpadliście na pomysł organizowania szkoleń przeznaczonych dla określonych typów motocykli. Szkolenie na Torze Łódź 8 lipca 2018 r., w którym brałem udział, to przykład, jaki powinni naśladować inni. Podziękowania dla trenerów i organizatorów za profesjonalne i przyjazne podejście. A łatwe to nie jest. To fajne, że nawet jeśli ktoś chce zacząć swoją motocyklową przygodę po czterdziestce, może liczyć na fachową pomoc. To trudne, bo w tym wieku ma się już na ogół spory bagaż doświadczeń drogowo-samochodowych, zobowiązań rodzinnych itd., itp. Wyobraźnia działa zupełnie inaczej niż kiedy mieliśmy 20 lat ;-) Ponadto nasze oczekiwania są z pewnością o wiele większe.

Decydując się na udział w szkoleniu motocyklowym na Torze Łódź, z jednej strony wiele sobie obiecywałem, ale z drugiej byłem jednak sceptyczny. Wiadomo. Wielu z nas bywało na różnych szkoleniach (niezależnie od dziedziny), a potem było jak było. Coś OK, sporo do bani. Tymczasem na tor zjechało się sporo chętnych na ciężkim sprzęcie, w różnym wieku, z różnymi umiejętnościami lub ich brakiem i chyba każdy świetnie się tam czuł. Wielu z nas wiele z tego szkolenia wyniosło, mimo że niektórzy uczestnicy prezentowali już spore doświadczenie i wiele przejechanych kilometrów. A przecież to był dopiero pierwszy poziom!

Jeszcze raz dziękuję całej zaangażowanej ekipie „Motocykla” oraz ekipie z Toru Łódź, która starała się pomagać wszystkim bez względu na stopień motocyklowego zaawansowania. Tak trzymać! Znajomym, którzy zapytali: „Jak było?”, ogromną przyjemnością odpowiadałem jednym zdaniem: „Szkolenie było warte każdej wydanej na nie złotówki”.

Zastanawia mnie, dlaczego coś takiego nie jest obowiązkowym kolejnym etapem po zrobieniu prawa jazdy na motocykl…

Ale żeby nie było samego kadzenia, chciałbym się podzielić z Wami jednym spostrzeżeniem. Ostatni etap szkolenia – jazda całą nitką toru. Świetny pomysł. W naszym przypadku było to 3 x 10 min dla każdej z grup. Może warto byłoby nieco zmodyfikować jedną rzecz – pierwsze z tych 10 min to jazda obowiązkowo za trenerem prowadzącym, bez możliwości wyprzedzania (a nie tylko jedno okrążenie) i potem, jeśli ktoś już dość dobrze jeździ, to „gaz”. To pozwoliłoby wszystkim bezpiecznie „wjeździć się” w zakręty, wyczuć własny motocykl i to, jak atakować zakręty zgodnie z prawidłami sztuki. W końcu to pierwszy poziom szkolenia. Z pewnością koledzy, którzy już śmigają (a i tacy coś wynieśli ze szkolenia), nie mieliby pretensji, że nie mogą się wyżyć. Mieliby na to kolejne dwie tury po 10 min. Uwierzcie – jeśli ktoś zaczyna i chce dla bezpieczeństwa swojego i innych nauczyć się tych trajektorii i opanowania ciężkiego motocykla w ciasnych zakrętach etc., świadomość, że jak popełnię błąd to zaraz ktoś z tyłu wyląduje na moich plechach, nie pomaga. Poza tym można dzięki temu jechać „po linii trenera” i stopniowo wyrabiać dobre nawyki. Jazda z innymi uczestnikami, którzy nas wyprzedzają, to bardzo ograniczony komfort. Jestem przekonany, że bardziej doświadczeni kierowcy i tak nie zostaną na te pierwsze 10 min w hali, lecz że z przyjemnością wsiądą na maszyny i będą karnie jechać jak trzeba. Ja mogłem liczyć w tych zakrętach na dodatkową fachową pomoc Piotra i Mariusza, co chciałem podkreślić i za co im serdecznie dziękuję.

Nie wiem, czy mój list odzwierciedla zdanie każdego uczestnika szkolenia dla cruiserów z 8 lipca, ale z pewnością większości. Wielu z nas było mile zaskoczonych. Nawet ci, którzy prezentowali o wiele większe umiejętności, potrafili powiedzieć, że mimo to i tak sporo na nim skorzystali. A o to przecież chodziło! Wiadomo, że w kilka godzin nie da się nauczyć wszystkiego, co trzeba wypracowywać przez długi czas, ale dzięki szkoleniu przynajmniej wiadomo, co i jak teraz ćwiczyć.

Jeszcze raz dziękuję za profesjonalne szkolenie. Życzę wszystkim zawsze szerokiej drogi i bezpiecznego powrotu do domu z każdej trasy. A redakcji „Motocykla” samych trafnych pomysłów i zadowolonych czytelników ;-)

Pozdrawiam, Sławek

zobacz galerię

Zobacz również:
Yamaha Ladies Night 8 lutego w poznańskim salonie Motocykle Polska, czyli Girls just wanna have fun!
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij