Najciekawsze trasy motocyklowe w Polsce: 8 mniej oczywistych krętych dróg

Bieszczadzkie pętle, Kubalonka, droga stu zakrętów... wszystkie są piękne, ale ileż można? Oto osiem mniej oczywistych krętych polskich dróg, które warto wpisać na listę miejsc do odwiedzenia.

kręta droga Shutterstock

Nie wiem, czy też tak masz, ale ja nie cierpię jazdy bez wyraźnego celu, takiej jazdy dla samej idei jazdy. Zanim wyruszę w trasę, muszę znaleźć jakiś cel – dobrą kawiarnię, opuszczony szpital czy polecany bar z grillowanym pstrągiem. Mam wówczas cel, do którego jadę, najczęściej bardzo okrężną drogą. Nie wiem skąd się to u mnie wzięło, w każdym razie dawno już przestałem walczyć z tą cechą, zamiast tego zaakceptowałem ją i polubiłem.

Jeśli tak jak ja nie lubisz jeździć motocyklem bez celu, masz przed sobą gotowca – osiem celów na motocyklowe weekendy!

Jednym z moich ulubionych celów wypraw – czy to weekendowych, czy wakacyjnych – są ciekawe drogi. Moje mapy Google są pełne pinezek w takich właśnie miejscach – na świecie i w Polsce, gdzie dróg wartych poświęcenia całego weekendu nie brakuje. Jeśli zatem nie chcesz po raz kolejny pchać się na zatłoczone atrakcje jak Droga Stu Zakrętów, skorzystaj z tych ośmiu propozycji, a daję słowo, że nie będziesz żałować!

Potraktuj każdą z tych sugestii jako inspirację do wytyczenia własnej trasy – wokół tych miejsc nie brakuje ani pięknych dróg, ani dobrych knajp, ani punktów widokowych. A jeśli dobrze zaplanujesz swój wyjazd, możesz w jeden weekend wjechać nawet na kilka z tych przełęczy. Podejmujesz wyzwanie? Jeśli tak, chwyć nawigację lub mapę i wyznacz swój pierwszy cel!

 

Słonne Serpentyny

Zacznijmy od największego chyba przeboju wśród mniej oczywistych dróg motocyklowych w Polsce – przełęczy Przysłup, znanej szerzej jako Słonne Serpentyny (od Gór Słonnych). Krótki, bo niespełna 8-kilometrowy odcinek drogi krajowej nr 28, łączącej Sanok i Przemyśl, w każdy weekend przyciąga fanów winklowania, co sprawia, że przy odrobinie szczęścia można się tutaj poczuć jak na eliminacjach do górskich motocyklowych mistrzostw Polski. Na najpopularniejszym odcinku (między 287. a 294. km drogi nr 28) czeka cię 16 agrafek i kilka fajnych łuków. Takie nagromadzenie zakrętów sprawia, że Słonne Serpentyny są uznawane za najbardziej krętą drogę w Polsce i za najbardziej motocyklową. A kiedy znudzi ci się jazda w tę i z powrotem, wybierz się drogą nr 28 w stronę Przemyśla – cały odcinek świetnie nadaje się do jazdy i jest pełen ekscytujących fragmentów. Serpentyny znajdziesz także na 307. i 319. kilometrze.
Start – Załuż; koniec – Tyrawa Wołoska

 

Izdebki

Jeśli dobrze przyjrzysz się mapie Podkarpacia, znajdziesz tam mnóstwo krętych dróg. Bez wątpienia jednak Izdebki należą, obok Słonnych, do największych celebrytów w tej materii. Powód jest prosty – drogi te wiją się wśród podkarpackich wzgórz jak loki Wenus na obrazie Boticellego. Okolice niewielkiej wsi Izdebki cieszą się ogromną popularnością nie tylko wśród tutejszych motocyklistów – każdego roku ta senna miejscowość, za sprawą imprezy Drift Show, staje się polską stolicą jazdy bokiem. Jeśli króciutki, dwukilometrowy odcinek to dla ciebie za mało, nie przejmuj się, możesz pojechać dalej na wschód aż do Starej Birczy albo i do Arłamowa wzdłuż rzeki Wiar. Co więcej, 40 km na południe masz kolejne zagłębie serpentyn – Słonne. 
Start – Przysietnica; koniec – Izdebki

Przełęcz Knurowska

Mniej znana, ale niewątpliwie warta odwiedzin Przełęcz Knurowska leży w południowej części Gorców. Dzięki specyficznemu ukształtowaniu terenu biegnąca tędy droga zapewnia świetne widoki. Szczególnie piękny rozciąga się z Ochotnicy Górnej – doskonale widać stąd pasmo Lubania. Wąska droga prowadząca z Knurowa do Ochotnicy Dolnej wije się licznymi zakrętami i choć nie ma tutaj spektakularnych serpentyn, jazda nią dostarcza mnóstwa frajdy. A jeśli zdecydujesz się pojechać dalej, za Ochotnicę, dojedziesz do Dunajca, nad którym kawałek dalej leży Łącko – miejscowość słynąca z doskonałej śliwowicy: ,,Daje krzepę, krasi lica nasza łącka śliwowica!”. 
Start – Knurów; koniec – Ochotnica Dolna

 

Przełęcz pod Ostrą

Jeśli zabłądzisz na tę drogę, jest możliwe, że nie zauważysz jej niezwykłości. Pewnie zastanowiłyby cię dziwnie wysokie bandy po jej obu stronach czy umieszczone na zakrętach betonki, przypominające te z torów wyścigowych. Te skojarzenia byłyby całkiem słuszne, bo na tym właśnie odcinku odbywa się runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski – Wyścig Górski Limanowa. Na tym krótkim odcinku możesz więc poczuć się trochę jak uczestnik Pikes Peak. Odcinek jest krótki (około 5 km) i na mapie wcale nie wygląda spektakularnie, ale jego przebieg sprawia, że jedzie się tamtędy zaskakująco fajnie. W końcu nieprzypadkowo wybrano go jako miejsce wyścigu. Odcinek rajdowy ma 5493 metrów, a liczba łuków wynosi 33. Rekord przejazdu wynosi niespełna 2 minuty (1.53,546), ale zdecydowanie odradzamy próbę jego pobicia. Aby to zrobić, musiałbyś osiągnąć średnią prędkość ponad 174 km/h.
Start – Zalesie; koniec – Stara Wieś

Polskie przełęcze na weekendshutterstock.com

 

05 Przełęcz Przysłop

Nie myl jej z Przysłupem, czyli serpentynami na Słonnych! Przysłop to nazwa przełęczy w Beskidzie Makowskim, między Zawoją i Stryszawą. Jest ona mniej znana od pobliskiej przełęczy Krowiarki w Babiogórskim Parku Narodowym, ale też jest znacznie mniej uczęszczana. W 2017 roku lokalne władze odnowiły nawierzchnię tego odcinka, dzięki czemu radykalnie poprawiły się warunki jazdy. Z najwyższego punktu przełęczy rozciąga się piękny widok na Beskidy, dlatego warto przystanąć tam na chwilę. Droga ma bardzo ciekawy przebieg: krótkie serie serpentyn są przeplatane odcinkami złożonymi z łagodnych łuków. Jeśli ta droga nie zaspokoi twoich oczekiwań, możesz pojechać ciut dalej – do Makowa Podhalańskiego, gdzie przez sam środek tamtejszego Osiedla na Stoku biegnie drogowy zygzak, który też robi wrażenie.
Start – Zawoja; koniec – Stryszawa

Przełęcz Kocierska

To jedna z moich ulubionych dróg w Beskidach. Jest wąska i tchnie trochę dziką atmosferą, przez co zapewnia niezwykłe wrażenia. Jadąc tamtędy, czujesz, jakbyś przeniósł się w inny świat. Kilka lat temu jej nawierzchnię wyremontowano, dzięki czemu już nie musisz martwić się o zawieszenia i stan zębów. Droga wije się w górę mnóstwem ślepych zakrętów, by następnie opaść w stronę Jeziora Żywieckiego. W zamierzchłych czasach biegł tędy szlak kupiecki z Krakowa przez Żywiec na Węgry. Pod koniec XVIII w. droga zyskała prestiżowy status gościńca. Był to najstarszy bity szlak w Polsce. Warto w tej okolicy odwiedzić szczególne miejsce – odcinek o największym w Polsce nachyleniu (28%). To końcowy odcinek ulicy Górskiej w Kocierzu Moszczanickim. Możesz też rozszerzyć przejażdżkę o kolejną ciekawą drogę – przez Rychwałd do Peweli Małej.
Start – Targanice; koniec – Kocierz Moszczanicki

Polskie przełęcze na weekendshutterstock.com

Zobacz także: Izery na motocyklu - turystyka na weekend

 

Przełęcz Przegibek

Drogę łączącą bielską dzielnicę Straconka z Międzybrodziem Bialskim wybudowano po II wojnie światowej, nie ma ona zatem bogatej w różne wydarzenia historii. Trudno także nazwać ją widokową, bo w większości biegnie przez las. Z całą pewnością można jednak zaliczyć ją do czołówki beskidzkich dróg motocyklowych. Choć nie jest długa (12 km), zestaw tamtejszych zakrętów może sprawić nieopisaną frajdę. Pewnym problemem może być to, że o ile zachodnia strona drogi ma całkiem niezłą nawierzchnię, o tyle wschodnia dość mocno kuleje pod tym względem. Na początku drogi koniecznie zajrzyj do Karczmy w Straconce, dokładnie zaś naprzeciwko wylotu drogi, w Międzybrodziu Bialskim, zobaczysz niezwykłą górę Żar, na którą warto się wybrać. Na jej szczycie znajduje się najwyżej w Polsce położony sztuczny zbiornik wodny, będący częścią wyjątkowej w Polsce elektrowni szczytowo-pompowej. Jest tam także szybowisko i wspaniały widok na Beskidy.
Start – Bielsko-Biała Straconka; koniec – Międzybrodzie Bialskie

 

Przełęcz Płoszczyna

Transgraniczny szlak, łączący Stronie Śląskie ze Starym Městem pod Sněžníkem, ma ciekawą historię. To część drogi wybudowanej w XIX w. z inicjatywy królewny Marianny Orańskiej. Miała ona w Kamieńcu Ząbkowickim pałac i tam właśnie rozpoczynała się droga, która biegła następnie przez Złoty Stok, Lądek-Zdrój, Stronie Śląskie i Bolesławów. Rzut oka na mapę zdradza geniusz królewny, która, choć nie znała jeszcze motocykli, potrafiła pomyśleć o nas, motocyklistach, zlecając budowę tej drogi. Końcowy odcinek tej trasy, zwany Drogą Morawską, jest wąski i bardzo kręty. W 2015 roku ukończono remont polskiej części, która przez lata straszyła tragiczną nawierzchnią. Kilka kilometrów za czeską granicą koniecznie odbij w lewo na Kunčice i jedź do samego końca drogi. W ten sposób trafisz do hotelu Paprsek z wieżą widokową – doskonałe miejsce na kawę i coś dobrego do zjedzenia.
Start – Nowa Morawa; koniec – Staré Město pod Sněžníkem

 

Zobacz również:
REKLAMA