Pieszy wchodzący na przejście, czyli jaki? Prawnik z UJ wyjaśnia

W związku z wprowadzeniem nowych przepisów rozszerzających pierwszeństwo pieszych, w internecie nastąpił prawdziwy wysyp domorosłych ekspertów. Do sprawy postanowił odnieść się także faktyczny specjalista, prowadzący profil FB Dogmaty Karnisty.

przejscie dla pieszych Unsplash
  • 1 czerwca weszły w życie przepisy, rozszerzające pierwszeństwo pieszych także na sytuację, w której wchodzą oni na przejście.
  • Zmiana spowodowała prawdziwy wysyp opinii internetowych "ekspertów", którzy sprowadzili ten zapis do absurdu.
  • Sprawę postanowił wyjaśnić doktor prawa, wykładowca UJ, prowadzący profil FB Dogmaty Karnisty.

REKLAMA

REKLAMA

Dr Mikołaj Małecki jest specjalistą prawa karnego i wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim. Internautom znany jest z prowadzonego przez siebie profilu FB Dogmaty Karnisty, gdzie w przystępny sposób analizuje różne zagadnienia prawne z życia codziennego.

Tym razem dr Małecki zajął się zagadnieniem "pieszego wchodzącego na przejście". Określenie takie pojawiło się w nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, która zaczęła obowiązywać 1 czerwca br. Dotychczasowy zapis nadający pierwszeństwo pieszemu znajdującemu się na przejściu został przez ustawodawcę uzupełniony o sytuację, w której pieszy wchodzi na przejście.

Pieszy znajdujący się na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyłączeniem tramwaju.

Art. 13, pkt 1a PoRD

I to właśnie ta fraza wzbudziła mnóstwo kontrowersji, ale też spowodowała prawdziwy wysyp internetowych specjalistów, którzy w komentarzach i artykułach próbują przekonywać, że ich własne zdanie na temat wprowadzonego przepisu to rzekome prawo. Jedną z najpopularniejszych opinii jest ta, że "pieszy wchodzący" to taki, który znajduje się między chodnikiem a przejściem, czyli, innymi słowy, taki, który przełoży nogę nad krawężnikiem.

Dr Małecki w swoim wpisie na FB zwraca uwagę na absurd takiej interpretacji przepisu:

Określenia „wchodzący” nie można rozumieć zbyt wąsko, zarówno w aspekcie czasowym, jak i przestrzennym. Wchodzenie na przejście nie ogranicza się do wykonania jednego kroku, decydującego o tym, że z przestrzeni chodnika przenosimy się jedną nogą na obszar jezdni. Czynność ta nie ogranicza się do jednego ruchu ciała, który trwa sekundę. Obrazowo nie wygląda to więc tak, że ktoś stojący obiema stopami na chodniku odrywa i unosi jedną nogę tak, że w kolejnym kroku jest w stanie postawić ją już na jezdni, i dopiero wówczas, od momentu uniesienia nogi pieszy przez momencik „wchodzi” na jezdnię, bo w kolejnym kroku już przez nią „przechodzi”. Gdyby to rozumieć w ten sposób, byłby to kompletnie niefunkcjonalny absurd – pisze dr Małecki.

Zdaniem karnisty wchodzenie na przejście jest procesem, który obejmuje czynności zmierzające do wejścia na pasy i tak właśnie należy postrzegać "pieszego wchodzącego" – jako osobę dokonującą tychże czynności, a nie tylko tę, która wykonuje czynność ostatnią, czyli krok z chodnika na przejście:

Wchodzenie na przejście, dające pieszemu pierwszeństwo przed pojazdem, rozpoczyna się więc w momencie, gdy zachowanie danej osoby będzie można obiektywnie rozpoznać i potraktować jako zmierzanie do przekroczenia jezdni w obrębie danego przejścia. Jeśli więc w klarownej sytuacji na drodze pieszy równym krokiem idzie przed siebie, obraca się w obie strony, tak że monitoruje sytuację na drodze, i w równym tempie zbliża się do przejścia, to choćby znajdował się 5 metrów od jezdni ma już pierwszeństwo przed pojazdami zbliżającymi się do przejścia.

Dr Małecki odnosi się także do sytuacji, o której wielu kierowców wspomina w komentarzach pod artykułami dotyczącymi nowych przepisów. Chodzi o przypadek, w którym kierujący pojazdem nie ma pewności czy pieszy zamierza wejść na przejście, czy po prostu porusza się, na przykład kiedy na chodniku jest tłok. Karnista z UJ wyjaśnia, że w takiej sytuacji kierowca "(...) ma bezwzględny obowiązek zwolnić i jechać z prędkością umożliwiającą mu bezpieczne zatrzymanie się przed przejściem".

REKLAMA

Przeczytaj także: przepisy dotyczące pieszych - co się zmieniło?

Cały wpis dr. Małeckiego publikujemy poniżej.

Zobacz również:
Przygotowania do sezonu motocyklowego to zadbanie o motocykl, ale też o własną kondycję. Bo jazda na motocyklu to w dużej mierze praca ciałem, niech więc będzie ono w dobrym stanie. 
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA