[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ

Pobocza motocyklizmu: Jubiler z Saskiej Kępy (2002)

Motocyklizm to bardzo szerokie pojęcie, obejmujące sport, turystykę, subkultury motocyklowe i jeszcze wiele innych zjawisk. Motocykliści lub – jak mówią Anglosasi – bikerzy stworzyli własny, odrębny świat. Przedstawiamy człowieka, który ma w tym swój niemały udział.

Jurka Podobasa, mimo że nie jeździ na własnym sprzęcie, dobrze znają stali bywalcy zlotów. Na żadnej harleyowej imprezie nie może zabraknąć jego stoiska z motocyklową biżuterią, znaczkami, odznakami i tym podobnymi gadżetami. Wprawdzie Jurek najlepiej czuje się w harleyowym klimacie, ale nie stroni też od zlotów ogólnych. Jego kariera jako zawodowego jubilera trwa nieprzerwanie od 1972 r., kiedy to zajął się sztuką użytkową, biżuterią i brązownictwem. Tworzy też figury, odlewy, żyrandole, kinkiety, lustra i ramy. Ma na swoim kącie liczne wystawy. Jego prace znajdują się w prywatnych kolekcjach w kraju i za granicą.

Jurek urodził się, wychował i mieszka w warszawskiej dzielnicy artystów Saskiej Kępie. Miało to wpływ na jego motocyklowe fascynacje. Kiedy na przełomie lat 60. i 70. tworzyły się w Polsce pierwsze nieformalne kluby harleyowców, na Saskiej Kępie działała dość liczna grupa entuzjastów tej marki. Po okolicy grzmiało kilkanaście legendarnych „wuelek”, które chłopaki wyciągali z różnych piwnic i komórek, jeżdżąc po całym kraju w poszukiwaniu zdobyczy. Wszyscy oni byli kolegami lub znajomymi Jurka. W tamtych latach mówiło się o nich głośno. Roman Kuźmowicz był dumnym posiadaczem Hydry Glide, chyba pierwszego „górniaka” w Polsce. Z kolei Krzysztof Fiszer tworzył niesamowite trójkołowce i inne wydumki. Przebywając w towarzystwie tych zapaleńców, Jurek przesiąkł harleyowym klimatem. Dorabiał kolegom różne potrzebne detale. Od czasu do czasu ktoś z harleyowców zgłaszał się z prośbą, żeby wykonać mu jakiś sygnet czy coś w tym rodzaju.

REKLAMA



W latach 80. Jurek rozpoczął współpracę z angielsko-polską firmą jubilerską, dla której projektował i wykonywał wzory biżuterii. Od 1988 r. prowadzi własną pracownię. W tym samym czasie subkultury motocyklowe zaczęły się w Polsce szybko rozwijać. Zamówienia motocyklistów pojawiały się coraz częściej i w końcu powstała pierwsza kolekcja biżuterii dla bikerów. Od 12 lat Jurek jeździ na zloty, gdzie sprzedaje swoje wyroby. Od wiosny do jesieni w każdy weekend pakuje do samochodu cały swój kram i rusza w trasę. W ten sposób zaliczył więcej imprez niż niejeden stary zlotowy wyjadacz.

Mimo że motocykliści wybierają na ogół motywy związane ze śmiercią – czaszki, szkielety, piszczele lub wizerunki orła – Jurek wciąż wymyśla nowe wzory. Ostatnio modne stały się srebrne wyroby wykańczane miedzią lub srebrna biżuteria z turkusami. Jak twierdzi jubiler z Saskiej Kępy, motocykliści to bardzo wdzięczna klientela. Ma wśród nich wielu przyjaciół i jadąc na imprezy, czuje się jak w dobrej rodzinie. Ostatnio przebąkuje nawet, że jak tylko córka zrobi prawo jazdy i bę- dzie mogła prowadzić samochód, Jurek wreszcie przesiądzie się na motocykl. Kiedy tajk się stanie, dokładnie nie wiadomo. Ale jednego możemy być pewni – bez ludzi takich jak on nasz świat byłby mniej barwny.

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij