Screw It, Let’s Ride! Ameryka Południowa 2022: Kolumbia

Wyruszyliśmy w podróż! Ameryka Południowa przed Nami! Nasz długo wyczekiwany plan, przesunięty w czasie o 2 lata przez covidowy lockdown, wreszcie udało wdrożyć w życie!

Wyprawa do Kolumbii Screw it, let's ride

Plan na tę wyprawę to odwiedzenie wszystkich trzynastu krajów Ameryki Południowej w rocznej wyprawie na dystansie około 45 tyś km. Pierwotnie zakładaliśmy że wyruszymy w tę podróż naszą Electra Glide, ale w czasie covid ukazała się Pan America, którą przetestowaliśmy w ubiegłorocznej wyprawie po Skandynawii. Nie mieliśmy więc wątpliwości, że motocykl wyprawowy znacznie lepiej poradzi sobie w tej wymagającej podróży! Przygotowania trwały! Końcem kwietnia wysłaliśmy przygotowany do wyprawy motocykl z Hamburga do Cartageny w Kolumbii, gdzie zaplanowaliśmy start naszej wyprawy.

Był gorący poniedziałkowy wieczór gdy 30 maja gdy wylądowaliśmy w Cartagenie. Motocykl przypłynął do Kolumbii 2 dni wcześniej, jednak procedury portowe rządzą się swoimi prawami i na fizyczny odbiór naszego motocykla przyszło nam jeszcze chwilę zaczekać. Mieliśmy chwilę na aklimatyzację w nowym kraju, zanim zaczęliśmy naszą motocyklową przygodę na nowym dla nas kontynencie.

W sobotę 4 czerwca, późnym popołudniem nastała wreszcie, długo wyczekiwana chwila - po 5 tygodniach rozłąki odebraliśmy wreszcie naszą przesyłkę! Motocykl dotarł do nas tak jak go spakowaliśmy - bez najmniejszego uszczerbku! Mogliśmy wreszcie rozpocząć naszą przygodę!

Prąd tylko w nocy

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Z Cartageny wyruszyliśmy na północy wschód Kolumbii, piękna trasą widokową w kierunku pustyni la Guachira i niemalże najbardziej wysuniętego na północ miejsca kontynentu, czyli wioski Capo de la Vela! Prowadzi tam tylko jedna droga przez pustynię, która regularną nawierzchnie ma jedynie do miejscowości Urabia - dalej zaczynają się szutry, pustynia i mniej lub bardzie regularny off-road… Miejscowości na pustyni elektryczność mają jedynie w godzinach nocnych, a woda pitna jest dowożona tam samochodami… nie mniej jednak jest to miejsce magicznie, które cudownie było odwiedzić mimo niełatwych warunków dojazdu - tu nasza Pan America pokazała swój nieustępliwy charakter.

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Pierwszy przystanek na tej trasie miał miejsce w mieście Baranquilla z przemiłym powitaniem nas przez ekipę dealera H-D w tym mieście! Kolejno, urokliwe miasto Santa Marta, potem wizyta w republice „Palomino” - w miejscu nad morzem karaibskim, które upodobali sobie podróżnicy - włóczędzy. Kolejnym miejscem na naszej mapie podróży było miasto Santa Cruz de Mompox, które za czasów kolonialnych miało strategiczne znacznie. Wówczas koryto rzeki Magdaleny było tak szerokie, że umożliwiało on dostęp statkom morskim, które przypływały z Europy do Ameryki Południowej. Na przestrzeni wieków sytuacja jednak zmieniła się i aktualnie rzeka Brawo de Mompos (dorzecze Magdaleny) pozwala jedynie na wewnętrzną żeglugę, a samo miasto stało się wyspą i obecnie jest jedynie atrakcją turystyczną.

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Turbo port

Obowiązkowym, kolejnym miejscem, które planowaliśmy odwiedzić było Medellin, ale trasą którą wiodła przez Turbo - miasto wysunięte na północny zachód Kolumbii. Leżące u wrót dżungli Darien (nieprzejezdnego lasu deszczowego na granicy Panamy i Kolumbii). To właśnie w Turbo zaczyna się południowa część autostrady panamerykańskiej. Specyficzny jest klimat tego portowego miasteczka, z którego zaopatrywane są miejscowości Kolumbii leżące na wybrzeżu Morza Karaibskiego, nie mające połączenia drogowego z resztą kraju. Stąd również w mniej konwencjonalny sposób można przedostać się do Panamy - statkiem towarowym wraz z zaopatrzeniem pobliskich wysp.

Trasa na południe, mimo że zaledwie 350 km do Medelin, zajęła nam niespełna cały dzień… piękna, krajobrazowa, kręta droga z licznymi odcinkami w przebudowie momentami była dużym wyzwaniem - w Kolumbii odcinkami w remoncie prowadzony jest ruch! Zatem tryby off-road i off-road + znów były w użyciu!

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Serdecznie przywitani przez ekipę HD Medelin zatrzymaliśmy się w mieście na kilka dni! Wszakże jest tu co zwiedzać! Jednocześnie musieliśmy wprowadzić korektę naszego planu, gdyż na miejscu okazało się, że w następny weekend, w położonej 220 km na południe mieście Pereira organizowany jest największy w Kolumbii zlot motocyklowy. Takiej okazji nie mogliśmy sobie odpuścić!

Zanim wyruszyliśmy na południe, postanowiliśmy zwiedzić Medellin. Miasto, które jeszcze 25-30 lat temu siało grozą - dziś jest miejscem bardzo przyjaznym i spokojny, a jego władze i mieszkańcy dbają o to, aby nie było kojarzone z minionymi czasami. Pereira leży w sercu regionu kawowego Kolumbii gdzie zorganizowany był zlot. Tym roku organizowana była 21 edycja tej imprezy, przyjechało 700 maszyn, a w zlocie wzięło udział 1000 uczestników, większość z nich przyjechała na motocyklach H-D. W okolicach Pereira jest wiele magicznych miejsc do odwiedzenie: Valle de Cocora, czy magiczne Salento i Filandia. Tu spędziliśmy cudowny weekend w iście motocyklowym klimacie i przemiłej atmosferze motocyklowej rodziny z Kolumbii.

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Kawowy region

Dalej nasza trasa wiodła na południe, na pustynię Tatacoa. Odcinek niespełna 300 km, ale na trasie mielimy przedsmak tego co czeka nas dalej w Andach. Z wysokości 1600 m wjechaliśmy na 2700 i dotarliśmy na miejsce położone na 350m npm. Szybka wizyta w Bogocie, z odwiedzinami kilku miejsc obowiązkowych, miedzy innymi La Candelaria, HD Bogota i Sturgis Place, będące od lat miejscem spotkań motocyklistów. Stamtąd udaliśmy odrobinę na północ do uroczego Villa de Leyva, skąd przedzierając się przez góry dotarliśmy ponownie do Medellin.

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Medellin za drugim razem był jedynie szybką wizytą: serwis motocykla, weryfikacja i przepakowanie bagażu, spotkanie z przyjaciółmi i w drogę! Dalsza nasza trasa biegła na południe w kierunku granicy z Ekwadorem. Ale nie tak tak od razu… po drodze mieliśmy jeszcze do odwiedzenia magiczne Jardin - miasto w regionie kawowym, które poprzednio musieliśmy ominąć jadąc do Pereiry, dalej Anserma - teoretycznie niedaleko, bo niespełna 60 km od Jardin, ale niestety po ulewnej nocy trawers tego odcinka był zwyczajnie zbyt niebezpieczny - dookoła wyszło 220 km…

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Kolejno Buenaventura - miasto portowe o przepięknej nazwie, u wybrzeży Pacyfiku (jedno z dwóch miejsc w którym Kolumbia ma dostęp do Oceanu) niestety mocno odbiegające poziomem estetyki od miasteczek regionu kawowego… Dalej Cali - trzecie po Bogocie i Medellin największe miasto Kolumbii, bo zaledwie 2 milionowe. Tu rzeczywiście jest znacznie spokojniej niż w dwóch poprzednich i chyba z całej trójki to najbardziej przypadło nam do gustu.. Do granicy z Ekwadorem pozostało 460 km przepiękną trasą widokową stanowiącą fragment Pan American Highway.

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

Tuż przed samą granicą z Ekwadorem czekała nas jeszcze jedna atrakcja - położone w kanionie rzeki Quebrad de el Morro Sanktuarium Las Lajas - piękna neogotycka świątynia położona w bardzo nietuzinkowym miejscu. Kolumbia jest fascynującym, bardzo różnorodnym, niezwykłym i fascynującym krajem…. Z cudownymi, otwartymi ludźmi, którzy są bardzo gościnni i pomocni, a to bardzo umila i ułatwia podróżowanie. Bez wątpienia można by tu spędzić kolejne tygodnie, a nawet miesiące, odkrywając kolejne niesamowite miejsca… niestety jednak doby, nie da się wydłużyć i piasku w klepsydrze zatrzymać… Ramy czasowe - nawet długiej podróży bywają nieubłagalne..

Kierunek - Ekwador

Za nami przejechanych 5500 km, spalonych 346 litrów benzyny i 52 dni podróży. Fakt, na razie te proporcje są nieco zachwiane, ale logistyka podróży i rozruch bywa czasem bardziej skomplikowany, niż mogłoby się pozornie wydawać.

Wyprawa do KolumbiiScrew it, let's ride

IG reel: https://www.instagram.com/reel/CgcTJiulcdE/


Przed nami Ekwador, kolejny choć tym razem znacznie mniejszy kraj z 13 które mamy do odwiedzenia w tej podróży. Dla nas symboliczny podwójnie bo 50-ty na naszej liście państw odwiedzonych motocyklem, po raz pierwszy przekraczamy równik!

Przed nami kolejne 12 krajów i już niespełna rok w podróży który może okazać się nie aż tak długim okresem czasu, jak na podróż motocyklową przez ten piękny kontynent…

Naszą podróż można śledzić na:
https://www.facebook.com/Screw-It-Lets-Ride-391080384785087  https://www.instagram.com/_screwitletsride.com_/

Zobacz również:
REKLAMA