Track daye w kłopocie. Przez COVID-19 są spore problemy z zabezpieczeniem medycznym

Pandemia i związane z nią zamieszanie w systemie ochrony zdrowia wywołały nieoczekiwany skutek – część organizatorów track dayów ma problem z zabezpieczeniem medycznym imprez.

szkolenie fot. Jacek Hanusz
  • Obciążenie systemu ochrony zdrowia walką z covidem spowodowało gigantyczne kolejki do SOR-ów.
  • Odbija się to na organizatorach track dayów, którzy muszą czekać godzinami na powrót karetki.
  • Wielu z nich zabezpiecza dwie lub trzy karetki, ale to tylko półśrodki, bo system nadal leży.

Minister Zdrowia ogłosił przedłużenie lockdownu do 18 kwietnia. Zabronione jest organizowanie wszelkich amatorskich imprez sportowych, w tym także track dayów. Ale nawet jeśli ograniczeń by nie było, udział w wielu takich imprezach wiąże się z nieoczekiwanym ryzykiem, spowodowanym oczywiście przez covidowe zamieszanie.

Na facebookowym profilu Taniego Torowania pojawiła się informacja o zawieszeniu imprez. Nie byłoby w tym nic dziwnego – wszak obowiązuje zakaz ich organizowania. Organizator podał jednak inny powód decyzji – problemy z dostępem do systemu ochrony zdrowia. Spytaliśmy o szczegóły Bartka Bogielczyka, organizatora imprez w ramach Taniego Torowania.

- Każda nasza impreza ma zabezpieczenie medyczne w postaci zespołu ratownictwa medycznego. Kiedy uczestnik przewróci się i dozna urazu wymagającego hospitalizacji, karetka musi zawieźć go do szpitala. W tym czasie nie wolno wyjechać na tor. W normalnych warunkach ambulans wraca po pół godzinie i imprezę można kontynuować. Teraz, kiedy cała służba zdrowia walczy z covidem, na powrót karetki musielibyśmy czekać nawet trzy-cztery godziny. Z szacunku do uczestników wolę odwołać imprezę – twierdzi Bartek Bogielczyk.

Można by zapytać – dlaczego na imprezie nie są obecne dwie karetki? Tanie Torowanie, jak wskazuje nazwa, to inicjatywa budżetowa. Tutaj liczy się każda oszczędność, oczywiście pod warunkiem spełnienia wymogów bezpieczeństwa i zastosowania się do obowiązujących przepisów. Koszt obecności zespołu ratownictwa medycznego na takiej imprezie może wynieść 3000 – 3500 zł. To oznaczałoby radykalny wzrost ceny za udział w imprezie.

Monika Molik, organizator imprez z cyklu Speed Day twierdzi, że podczas organizowanych przez nią imprez w gotowości są aż trzy karetki. Jedna stoi na torze, dwie pozostałe czekają w gotowości w bazie. Jeśli pierwszy zespół będzie musiał odwieźć poszkodowanego do szpitala, w ciągu kilku minut na imprezie pojawia się kolejny zespół. Podobnie sprawę rozwiązał Duszan Team. W czasie treningów i zawodów organizatorzy zapewniają dwa zespoły ratownictwa medycznego.

Szczególna sytuacja, jaka zapanowała w czasie pandemii COVID-19, spowodowała ogromny kryzys w krajowym systemie ochrony zdrowia. Część szpitali zamieniono na jednoimienne, co oznacza, że przyjmują one tylko pacjentów z covidem. Przez to w innych placówkach karetki stoją czasem w długich kolejkach do SOR-ów. Tak właśnie dzieje się między innymi w Przeźmierowie, gdzie zlokalizowany jest Tor Poznań, ale też w wielu innych miejscach w Polsce.

Przed zapisaniem się na szkolenie lub trening na torze, warto zatem sprawdzić nie tylko ofertę szkoleniową i cenę, ale także sytuację w lokalnym systemie ochrony zdrowia i zabezpieczenie medyczne oferowane przez organizatora. Może się okazać, że mimo opłacenia udziału nie uda się ani razu wyjechać na tor – stanie się tak, kiedy ktoś połamie się na początku imprezy, a jedyna karetka stanowiąca zabezpieczenie pojedzie z poszkodowanym do szpitala i utknie w kolejce do szpitalnego oddziału ratunkowego.

Przeczytaj także: Track Day, czyli dlaczego warto jeździć po torze

Zobacz również:
REKLAMA