Turystyka motocyklowa - Bałkany

Niesłychanie trudna historia i jeszcze trudniejsza geopolityka sprawiły, że Bośnia i Hercegowina do dziś nie może cieszyć się ani spokojem, ani bogactwem. Ten kraj przyciąga mnie jak magnes, bo tamtejsze drogi wciąż są puste, a ceny niewygórowane.

Podróże turystyka Bośnia Hercegowina unsplash

Nesto ovde ne staje, cekaj – burczy pod nosem brodaty pogranicznik i ociężałym krokiem idzie do swojej budki. Przez szybę widzę, jak rzuca mój paszport na blat i wdaje się w ożywioną dyskusję z przypominającym zjawę kolegą. Upał jest nie do zniesienia. Mimo że stoję pod dachem, czuję, jak podeszwy wtapiają się w asfalt niczym pieczęć w lak. Tęsknymi oczami spoglądam na leżący bez celu paszport i chyba ściągam tym spojrzeniem uwagę celnika, bo ten ni stąd ni zowąd bierze dokument do ręki i przynosi mi go. – Sve je u redu, možete ići – rzuca i uśmiecha się, błyskając wesoło złotym zębem. Z trudem naciągam kask na mokrą od potu głowę, kurtki nawet nie zapinam, by jak najszybciej ruszyć i doświadczyć jakiegokolwiek chłodzenia. Lato w Bośni potrafi dopiec do żywego, i to dosłownie.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinarafał betnarski

TEKKE DERWISZÓW czyli klasztor suficki, to jeden z najbardziej urokliwych obiektów sakralnych w Bośni i Hercegowinie. Położony u stóp urwiska i tuż nad rzeką zachwyca pięknem.

 

Odwracam się na chwilę, by ostatni raz rzucić okiem na most, który stał się inspiracją dla powieści Ivo Andricia „Most na Drinie”. Być może obiekt ma w sobie coś magicznego, ale dziś nie jestem w stanie tego doświadczyć ze względu na morderczy upał i na to, że mam na garbie już dziś prawie 600 km. Teraz marzę tylko o zimnym piwie i prysznicu.

Popołudniowe słońce bezczelnie świeci mi prosto w brudny wizjer, nic nie robiąc sobie z mojego zmęczenia. Plan na dziś w zasadzie już zrealizowałem, pozostaje mi tylko odwiedzić miejsce pamięci ludobójstwa dokonanego przez bośniackich Serbów w lipcu 1995 roku. Nie chcę takich rzeczy zostawiać na rano, bo jak siebie znam, będę później cały dzień rozkminiał tę sprawę.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinarafał betnarski

KANIONY, tunele, serpentyny i urwiska – bośniackie drogi to marzenie.

 

MASAKRA W SREBRNICY

Na szczęście od granicy do Potočari, gdzie mieści się muzeum, mam tylko 8 km. Centrum Pamięci Ofiar Ludobójstwa na pierwszy rzut oka nie robi wielkiego wrażenia. Urządzone w budynku po dawnej bazie wojskowej Dutchbatu (holenderskiego batalionu ONZ), wydaje się jednym z wielu opuszczonych budynków, jakich w okolicy nie brakuje. Im bardziej uświadamiasz sobie jednak, co wydarzyło się tutaj niemal 30 lat temu, tym większą grozę budzi to miejsce. Doświadczenie jest bardzo przygnębiające, a najlepszym jego podsumowaniem jest zdanie, które wita mnie przy wejściu: „Ludobójstwo w Srebrenicy – klęska międzynarodowej społeczności”. W minorowym nastroju tłukę się jeszcze 30 km do hotelu – w Srebrenicy i Bratunacu nic wolnego nie znalazłem.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinarafał betnarski

ZNISZCZONE GOSPODARSTWA to często efekt wojny domowej sprzed niemal 30 lat.

 

Następnego dnia promienie słońca wyrywają mnie ze snu już około szóstej. Dobudzam się pyszną bośniacką kawą i pakuję niespiesznie. Plan na dziś – dotrzeć do Višegradu, gdzie Emir Kusturica, wybitny serbski reżyser, wybudował Andrićgrad – niewielkie miasteczko będące hołdem dla wielkiego jugosłowiańskiego pisarza Ivo Andrića, którego w 1961 roku uhonorowano literacką Nagrodą Nobla. Kamienny gród, położony na rzecznym cyplu, był scenerią ekranizacji wspomnianej już książki „Most na Drinie”. Wraz z położonym po serbskiej stronie Drvengradem, również wybudowanym na potrzeby filmowe, tworzą specyficzny dyptyk.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinaunsplash

ŚWIEŻE PIECZYWO jest chlubą tego kraju. Wpływy chrześcijańskie i muzułmańskie także tutaj zostawiły swój ślad.

 

Zwiedzam to niezwykłe miejsce, aż gęstniejąca wielonarodowa ciżba wygania mnie w dalszą drogę. Do Brodu towarzyszy mi rzeka Drina, która jak leitmotiv powraca do mnie w różnych formach. Gdzieś za Brodem rozstaję się ze szmaragdową tonią i rozpoczynam wspinaczkę coraz ostrzejszymi zakrętami. Odcinek ten jest słabo uczęszczany, za to wyjątkowo piękny. Biegnie kanionem, którego ściany na przemian rosną i maleją, czasami zasklepiając się w formę tunelu. Z rzadka tylko spotykam jakiś samochód, motocykle wydają się w ogóle nie znać tej trasy.

 

Symfonia łuków prowadzi mnie do Gacko – jednego z najbardziej uprzemysłowionych miast Bośni i Hercegowiny. Mijam je i jadę dalej cudownie krętą drogą M6.1 do Nevesinje. Oba miasta zdobią wielkie murale z Radovanem Karadżiciem i Ratko Mladiciem – dwoma zbrodniarzami wojennymi z czasów wojny w Bośni. Dla mnie to trochę przerażające, ale w Bośni ocena postaw tych postaci jest inna niż na świecie.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinarafał betnarski

JEZIORO KLINJE. Jedno z wielu w Bośni, przy których bez problemu rozbijesz namiot, żeby przenocować.

 

Tekke (klasztor) derwiszów w Blagaj to mój ostatni przystanek przed Mostarem. Chcę choć przez krótką chwilę schłodzić się w cieniu wysokiej skały, do której jest przytulony budynek. Zabytkowy klasztor suficki nie jest typowym meczetem, jakiego bym się spodziewał – wewnątrz znajduje się kilkanaście różnej wielkości pomieszczeń, w tym stara turecka łaźnia. To jeden z najbardziej fotogenicznych budynków w Bośni. Przy okazji – tamtejsza restauracja daje całkiem nieźle zjeść, mimo to w szczycie sezonu turystycznego radzę ją omijać – tak ze względu na tłok, jak i na naburmuszoną obsługę.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinamotor-presee polska

 

Zobacz również: Bałkany to odległy cel podróży. A może szukasz czegoś bliżej? Polecamy Bory Tucholskie

 

Tuż przed wjazdem do Mostaru, za stacją paliw Oil Toyaga w miejscowości Gnojnice w prawo odbija zaniedbana droga. Prowadzi ona do jednego z najtajniejszych obiektów militarnych byłej Jugosławii – hangaru lotniczego, w którym w czasach komunistycznych stacjonowały myśliwce wojskowe. Miejsce to nie jest specjalnie znane, ale też nie pozostało tam nic oprócz ogromnej dziury w górskim zboczu i ton gruzu.

Mostar ledwie muskam wzrokiem – byłem tam już kilka razy i choć historyczne centrum zachwyca mnie zawsze tak samo, nie mam dziś ochoty na przebijanie się przez kolorową ciżbę. Przystaję na chwilę w mojej ulubionej kawiarni Karma na szybkie espresso i nasycenie oczu widokiem zabytkowego mostu, po czym ruszam w dalszą drogę.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinashutterstock.com

DZISIEJSZE SARAJEWO to głośne, tętniące życiem kosmopolityczne miasto. Rany po tragicznych wydarzeniach z początku lat 90. dawno się zabliźniły.

 

Robi się późno, dopada mnie głód. Wiem, że gdzieś niedaleko jest restauracja, na którą lata temu trafiłem przypadkiem. Postanawiam ją odnaleźć. Kieruję się na Medjugorie, wspinając się serpentynami drogi R424 na wzgórze Hum, z którego w czasie wojny domowej z początku lat 90. Chorwaci ostrzeliwali miasto. Skutkiem było m.in. zburzenie kamiennego Starego Mostu, który odbudowano, stosując zasady z XVI wieku, czyli z czasów jego powstania.

 

PIRAMIDY ILIRÓW

Po pokonaniu niezliczonych winkli, niemal pośrodku niczego znajduję wreszcie restaurację Udovice. Przed wejściem do niej stoi wielgachny rożen z obracającymi się na nim całymi jagniętami. Dla co wrażliwszych widok może być dość upiorny, ja jednak zanurzam się w przyjemny chłód wnętrz, by delektować niezwykłym smakiem tego specjału.

 

CO WARTO WIEDZIEĆ WYBIERAJĄC SIĘ MOTOCYKLEM NA BAŁKANY 

DROGI w Bośni i Hercegowinie są bardzo zróżnicowane jakościowo. Wiele z nich jest zaskakująco równych, ale nie należą do rzadkości takie, gdzie miejscami pojawia się szuter.
GRANICE nie nastręczają zwykle problemów, obywatele Polski mogą je przekraczać na podstawie ważnego dowodu osobistego. Możesz próbować pchać się motocyklem na przód kolejki.
KUCHNIA. Wielką chlubą tego kraju jest bosanski burek – spiralnie zwinięty paluch z warstwowego ciasta, nadziewany mięsem lub serem. Bośnia i Hercegowina słynie także z pieczonej na opalanym węglem drzewnym ruszcie jagnięciny. Warto spróbować także klepe – pierożków z różnymi nadzieniami, a także rybnego specjału – bosanskiego lonaca, potrawy rybnej przygotowywanej z ryb suszonych, endywii i pomarańczy.
NOCLEGI. W pobliżu atrakcji turystycznych bywa bardzo drogo, ale poza nimi w urokliwym miasteczku można znaleźć pokój z łazienką za mniej niż 100 zł. Ze spaniem na dziko nie ma zasadniczo problemu, byle tylko nie rzucać się w oczy.
PIENIĄDZE. Walutą Bośni i Hercegowiny jest marka zamienna. 1 BAM = 2,33 zł. Najlepiej płacić gotówką, karty płatnicze honorują tylko w niektórych miejscach.
WAŻNE MIEJSCÓWKI: bazar Baščaršija i tunel muzeum w Sarajewie, Centrum Pamięci Ofiar Ludobójstwa w Srebernicy, kompleks jaskiń w Bijambare, Park Plivsko Jezero z pięknymi młynami w Jajcach, Paklarske Stijene.

 

Najedzony i uradowany pakuję się z trudem na motocykl i ruszam w stronę Sarajewa drogą M17 biegnącą łagodnymi zakrętami wzdłuż rzeki Neretwy. Mimo że nie ma żadnych serpentyn, muszę uczciwie przyznać, że to jedna z piękniejszych dróg, jakimi jechałem. Przypomina trochę kanion Tary w Czarnogórze, choć tutaj zbocza nie są tak wysokie. Mam w planie odwiedzić po drodze bunkier Tito w okolicach Konjica, ale niestety całuję klamkę. Tuż przed Sarajewem odbijam jeszcze na Kiseljak, a stamtąd na Visoko, by zobaczyć sławne bośniackie piramidy – trzy wzgórza mniej lub bardziej przypominających kształtem ostrosłupy. Za ich budowę mieli rzekomo odpowiadać dawni mieszkańcy tych ziem – Ilirowie, jednak wielu naukowców, którzy badali tę sprawę, podchodzi do tej tezy bardzo sceptycznie.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinaunsplash

HISTORIĘ BOŚNI ZNACZĄ GROBY. Te z Srebernicy boleśnie przypominają o krwawej najnowszej historii niewielkiego państwa...

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinarafał betnarski

...A TE Z BIJAMBARE, pochodzące ze średniowiecza, dają wyobrażenie o tym, jak burzliwa była przeszłość Bośni i Hercegowiny.

 

Słoneczny blask powoli przybiera złotą barwę, a ja melduję się w pensjonacie Castanea, by po chwili ruszyć na podbój Sarajewa. Przepiękny bazar Baščaršija powoli pustoszeje – staje się zatem planem na kolejny dzień. Spaceruję po starym mieście, rozmyślając o wrażeniach i pomysłach na kolejne dni. Na pewno będzie to tunel muzeum pod lotniskiem w Sarajewie oraz Jajce – miasto współgrające z wodą, z cudownymi drewnianymi młynami. Będzie też pewnie Bijambare – kompleks jaskiń.

Z rozmyślań wyrywa mnie tabliczka z nazwą ulicy: Zmaja od Bosne. Jestem na ulicy znanej jako Aleja Snajperów. W latach 1992–1995 była ona z pobliskich wzgórz systematycznie ostrzeliwana przez Serbów. Dziś po tamtych tragicznych latach nie ma już śladu. Sarajewo zabliźniło rany.

 

 

 

 

Tuż przed wjazdem do Mostaru, za stacją paliw Oil Toyaga w miejscowości Gnojnice w prawo odbija zaniedbana droga. Prowadzi ona do jednego z najtajniejszych obiektów militarnych byłej Jugosławii – hangaru lotniczego, w którym w czasach komunistycznych stacjonowały myśliwce wojskowe. Miejsce to nie jest specjalnie znane, ale też nie pozostało tam nic oprócz ogromnej dziury w górskim zboczu i ton gruzu.

Mostar ledwie muskam wzrokiem – byłem tam już kilka razy i choć historyczne centrum zachwyca mnie zawsze tak samo, nie mam dziś ochoty na przebijanie się przez kolorową ciżbę. Przystaję na chwilę w mojej ulubionej kawiarni Karma na szybkie espresso i nasycenie oczu widokiem zabytkowego mostu, po czym ruszam w dalszą drogę.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinashutterstock.com

DZISIEJSZE SARAJEWO to głośne, tętniące życiem kosmopolityczne miasto. Rany po tragicznych wydarzeniach z początku lat 90. dawno się zabliźniły.

 

Robi się późno, dopada mnie głód. Wiem, że gdzieś niedaleko jest restauracja, na którą lata temu trafiłem przypadkiem. Postanawiam ją odnaleźć. Kieruję się na Medjugorie, wspinając się serpentynami drogi R424 na wzgórze Hum, z którego w czasie wojny domowej z początku lat 90. Chorwaci ostrzeliwali miasto. Skutkiem było m.in. zburzenie kamiennego Starego Mostu, który odbudowano, stosując zasady z XVI wieku, czyli z czasów jego powstania.

 

PIRAMIDY ILIRÓW

Po pokonaniu niezliczonych winkli, niemal pośrodku niczego znajduję wreszcie restaurację Udovice. Przed wejściem do niej stoi wielgachny rożen z obracającymi się na nim całymi jagniętami. Dla co wrażliwszych widok może być dość upiorny, ja jednak zanurzam się w przyjemny chłód wnętrz, by delektować niezwykłym smakiem tego specjału.

 

CO WARTO WIEDZIEĆ WYBIERAJĄC SIĘ MOTOCYKLEM NA BAŁKANY 

DROGI w Bośni i Hercegowinie są bardzo zróżnicowane jakościowo. Wiele z nich jest zaskakująco równych, ale nie należą do rzadkości takie, gdzie miejscami pojawia się szuter.
GRANICE nie nastręczają zwykle problemów, obywatele Polski mogą je przekraczać na podstawie ważnego dowodu osobistego. Możesz próbować pchać się motocyklem na przód kolejki.
KUCHNIA. Wielką chlubą tego kraju jest bosanski burek – spiralnie zwinięty paluch z warstwowego ciasta, nadziewany mięsem lub serem. Bośnia i Hercegowina słynie także z pieczonej na opalanym węglem drzewnym ruszcie jagnięciny. Warto spróbować także klepe – pierożków z różnymi nadzieniami, a także rybnego specjału – bosanskiego lonaca, potrawy rybnej przygotowywanej z ryb suszonych, endywii i pomarańczy.
NOCLEGI. W pobliżu atrakcji turystycznych bywa bardzo drogo, ale poza nimi w urokliwym miasteczku można znaleźć pokój z łazienką za mniej niż 100 zł. Ze spaniem na dziko nie ma zasadniczo problemu, byle tylko nie rzucać się w oczy.
PIENIĄDZE. Walutą Bośni i Hercegowiny jest marka zamienna. 1 BAM = 2,33 zł. Najlepiej płacić gotówką, karty płatnicze honorują tylko w niektórych miejscach.
WAŻNE MIEJSCÓWKI: bazar Baščaršija i tunel muzeum w Sarajewie, Centrum Pamięci Ofiar Ludobójstwa w Srebernicy, kompleks jaskiń w Bijambare, Park Plivsko Jezero z pięknymi młynami w Jajcach, Paklarske Stijene.

 

Najedzony i uradowany pakuję się z trudem na motocykl i ruszam w stronę Sarajewa drogą M17 biegnącą łagodnymi zakrętami wzdłuż rzeki Neretwy. Mimo że nie ma żadnych serpentyn, muszę uczciwie przyznać, że to jedna z piękniejszych dróg, jakimi jechałem. Przypomina trochę kanion Tary w Czarnogórze, choć tutaj zbocza nie są tak wysokie. Mam w planie odwiedzić po drodze bunkier Tito w okolicach Konjica, ale niestety całuję klamkę. Tuż przed Sarajewem odbijam jeszcze na Kiseljak, a stamtąd na Visoko, by zobaczyć sławne bośniackie piramidy – trzy wzgórza mniej lub bardziej przypominających kształtem ostrosłupy. Za ich budowę mieli rzekomo odpowiadać dawni mieszkańcy tych ziem – Ilirowie, jednak wielu naukowców, którzy badali tę sprawę, podchodzi do tej tezy bardzo sceptycznie.

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinaunsplash

HISTORIĘ BOŚNI ZNACZĄ GROBY. Te z Srebernicy boleśnie przypominają o krwawej najnowszej historii niewielkiego państwa...

 

Podróże turystyka Bośnia Hercegowinarafał betnarski

...A TE Z BIJAMBARE, pochodzące ze średniowiecza, dają wyobrażenie o tym, jak burzliwa była przeszłość Bośni i Hercegowiny.

 

Słoneczny blask powoli przybiera złotą barwę, a ja melduję się w pensjonacie Castanea, by po chwili ruszyć na podbój Sarajewa. Przepiękny bazar Baščaršija powoli pustoszeje – staje się zatem planem na kolejny dzień. Spaceruję po starym mieście, rozmyślając o wrażeniach i pomysłach na kolejne dni. Na pewno będzie to tunel muzeum pod lotniskiem w Sarajewie oraz Jajce – miasto współgrające z wodą, z cudownymi drewnianymi młynami. Będzie też pewnie Bijambare – kompleks jaskiń.

Z rozmyślań wyrywa mnie tabliczka z nazwą ulicy: Zmaja od Bosne. Jestem na ulicy znanej jako Aleja Snajperów. W latach 1992–1995 była ona z pobliskich wzgórz systematycznie ostrzeliwana przez Serbów. Dziś po tamtych tragicznych latach nie ma już śladu. Sarajewo zabliźniło rany.

 

 

 

Zobacz również:
REKLAMA