[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
3.8

Turystyka na weekend: Dolny Śląsk

Pierwszy pomysł: zwiedzić elektrownie wodne Dolnego Śląska. Ostateczna jego wersja: zobaczyć elektrownie zbiornikowe, czyli pracujące dzięki tamom spiętrzającym Kwisę i Bóbr. Jest ich pięć.

Turystyka na weekend: Dolny Śląsk Elektrownia Leśna, widok z korony na budynek turbogeneratorów i kanały odpływowe.

Z Wrocławia startujemy we dwóch: ja na BMW K 1100 RS, Michał na Suzuki SV 650 S. Z Bolesławca drogą nr 94 jedziemy m.in. pod imponującym wiaduktem kolejowym, następnie w lewo na Nowogrodziec, 357 do Lubania i 393 do Leśnej.

Zapora Leśna – 1907 r. 
Za mostem należy skręcić w lewo, ale nie trzymać się rzeki, lecz skręcić w prawo, potem w drugą w lewo. Kierujemy się na zamek Czocha. Kawałek dalej w lewo prowadzi droga do korony Zapory Leśna (w kierunku na kemping Plaże Czocha). Jest to najstarszy i moim zdaniem najbardziej malowniczo położony obiekt ze wszystkich odwiedzonych. Zapora rozparła się w wąskiej, bogatej w roślinność dolinie. Konstrukcja jest pełna zdobień, utrzymana w bardzo dobrym stanie. Tylko tu odważyliśmy się zejść schodami (36 m) z korony zapory do budynku z turbogeneratorami. Warto było, bo dopiero z dołu i z bliska widać kunszt budowniczych, którym działali według zasady: „Dolinom dla ochrony, falom na przekór, wszystkim dla ich dobra”.

REKLAMA

Elektrownia wodna Złotniki – 1924 r.
Wracamy na drogę i po chwili mijamy zamek Czocha – dużą atrakcję turystyczną regionu. Ponieważ celem naszej wyprawy są nie twierdze, lecz zapory wodne, odprowadzamy wzrokiem mury zamku i ponownie skręcamy w wąską drogę w lewo. Prowadzi ona do elektrowni Złotniki. Na drodze do samej korony mamy dwa krótkie tunele wykute w skale. Wcześniej jest zakaz wjazdu, zatem sprzęty zostawiamy na jednym z parkingów. Obiekt jest bardzo ciekawy ze względu na rozwiązania techniczne i sporą wysokość zapory. Zachwycamy się karkołomną konstrukcją, w tym sposobem wyprowadzenia linii energetycznej z doliny w górę.

Elektrownia Wodna Pilchowice I Jedziemy drogą nr 30. Około 15 km za
Gryfowem Śl. skręcamy na drogę nr 297 na Lwówek Śl. W Wojciechowie skręt w prawo na Pilchowice. Wąską drogą o znakomitej nawierzchni – pokonując urocze ciasne zakręty i serpentyny – wjeżdżamy w Dolinę Bobru. W Pilchowicach zaraz za mostem skręcamy w prawo i jedziemy wzdłuż rzeki. Nurt wydaje się stać w miejscu, okolica wygląda bardziej na ogród ze stawami niż na rzekę. Odbijajmy w prawo w dół i zniszczoną drogą docieramy do podstawy zapory. Stąd oglądamy jej potężny front. Atrakcją jest przejazd po moście z drewnianych belek, które niepokojąco klekoczą przy najeździe nawet z niedużą prędkością. Przy niskim stanie wody można zejść w łożysko Bobru, aby z dołu obejrzeć most i konstrukcję tamy. Wracamy na koronę zapory. Pilchowice to jedyna zapora z odwiedzonych, po której można legalnie przejechać. Widok z góry – imponujący. Korona zapory ma 270 m długości i 69 m wysokości.

REKLAMA

REKLAMA

Elektrownia Wodna Wrzeszczyn
Ruszamy drogą wzdłuż brzegu zbiornika i linii kolejowej, po drodze fotografujemy stację kolejową, którą zamieniono na zadaszony parking, oraz most kolejowy łączący wysokie brzegi jeziora. Jego ażurowa konstrukcja z pordzewiałej stali pięknie kontrastuje z zielenią drzew i szmaragdem wody. Kierujemy się drogą 1027 na Siedlęcin. Jeszcze przed stacją kolejową należy skręcić ostro w prawo na Wrzeszczyn, na zielony szlak rowerowy ER6. Droga prowadzi do miejsca, gdzie krajobraz jest niczym z pocztówek. Znak „ślepa uliczka” mówi, że jesteśmy blisko. I rzeczywiście, zaraz widzimy obiekty elektrowni Wrzeszczyn. Obiekt jest w perfekcyjnym stanie, otwarty, można zbliżyć się do budynku turbogeneratorów i zerknąć przez okno lub przejść przez jaz na drugi brzeg. Ciekawostką jest po raz pierwszy na terenie Kotliny Jeleniogórskiej zastosowanie nowoczesnych turbin Kaplana.

Zapora Bobrowice I – widok wzdłuż jazu stanowiącego koronę zapory. Budynek generatorów w obrysie tamy.

Elektrownia Wodna Bobrowice I
Po powrocie na trasę kierujemy się do Siedlęcina. Za mostem należy skręcić w lewo (drogowskazy na pensjonat Perła Zachodu) i po niedługiej jeździe wyśmienitą drogą widać zaporę Bobrowice I. Z tego brzegu nie da się wejść ani na zaporę, ani do jej podstawy. Za to warto pojechać w górę, aby dotrzeć do Perły Zachodu, gdzie zawsze jest miejsce do zaparkowania motocykli oraz można wejść na mostek w dolinie rzeki i spojrzeć na zaporę oraz Bóbr z ciekawej perspektywy. Po Bobrowicach zawracamy i przez Siedlęcin wjeżdżamy do Jeleniej Góry. To koniec naszej wyprawy „ku zaporom”.

REKLAMA

Co, gdzie i dlaczego?
Długość trasy: ok. 350 km; 24 h nasz czas: 10 godzin.
Trasa: pełna zakrętów, spora różnica poziomów, fajne punkty widokowe. Dla każdej maszyny i każdego bikera.
Drogi: dobre lub bardzo dobre, z nielicznymi wyjątkami. W Dolinie Bobru serpentyny i dobre, choć wąskie asfalty.
Dokładne opisy obiektów

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij