9500 zł mandatu. Temu motorowerzyście należał się jak psu zupa

Zbieg trzech wykroczeń i jednego przestępstwa – 37-letni motorowerzysta z Olsztyna na długo zapamięta mandat, który dostał: 9500 zł. A to nie nie koniec jego problemów.

motorower Unsplash

Nowy taryfikator sieje postrach wśród kierowców, choć, jak wynika z danych przekazanych przez Yanosika i NaviExpert, nie wszystkich. Spora grupa kierowców wciąż nie porzuciła dawnych nawyków. Pół biedy jeśli jest to przekraczanie prędkości na autostradach, czy poza miastem. Bywają jednak tacy, którzy nadal z przyzwyczajenia jeżdżą pod wpływem alkoholu.

I choć kierowców takich jest podobno sporo mniej, wciąż trafiają się historie takie jak ta z Olsztyna, gdzie kierujący motorowerem nie tylko zebrał pokaźną kolekcję mandatów do zapłacenia, ale otrzymał także bilet na rozprawę sądową, która, obstawiamy, skończy się kolejną pokaźną sumą do zapłacenia.

Do zdarzenia doszło w ostatnią sobotę. Policja otrzymała zgłoszenie o motorowerzyście, który przewrócił się na jednej z ulic osiedla Jaroty. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze ustalili, że 37-letni kierowca wjechał pod prąd, a następnie, próbując uniknąć zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwka pojazdem, przewrócił swój motorower.

Badanie alkomatem wykazało, że motorowerzysta jest dość mocno zaprawiony alkoholem – w jego organizmie wykryto ponad 1,5 promila. Sprawdzenie danych CEPiK ujawniło kolejny problem – jednoślad, którym się poruszał, nie został dopuszczony do ruchu i nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Za popełnione wykroczenia policjanci nałożyli na kierującego mandat w wysokości aż 9500 zł. Z uwagi na prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, w jego sprawie będzie toczyć się także postępowanie sądowe. Takie sprawy kończą się zwykle wysoką grzywną. Może się więc okazać, że napruty motorowerzysta będzie rekordzistą pod względem kary za wykroczenie drogowe.

Ciekawi nas przy tej okazji pewien aspekt planowanej ustawy o konfiskacie pojazdu pijanym kierowcom. Straty tego motorowerzysty z tytułu zajęcia pojazdu wyniosą może kilkaset złotych. Jeśli to samo wykroczenie popełniłby właściciel drogiego SUV-a, straciłby kilkaset tysięcy. To chyba niezbyt sprawiedliwe, nie sądzicie?

Przeczytaj także: konfiskata pojazdu pijanym kierowcom?

Zobacz również:
REKLAMA