REKLAMA

A jednak YZF-R7! Yamaha przygotowuje sportową wersję MT-07!

Elektronika sterowana IMU, szereg systemów wspomagających jazdę i elektroniczne zawieszenie? Mało prawdopodobne. Yamaha R7 będzie raczej dobrym, tanim motocyklem, którego zadaniem będzie zdystansować konkurencję.

Yamaha R-07 MCN
  • Yamaha złożyła w CARB dokumentację dotyczącą motocykla YZF-R7.
  • Wbrew podobieństwu nazwy do szalonego superbike'a sprzed lat, nowa R7 ma być napędzana silnikiem 689 cm3.
  • Mało prawdopodobne, by nowy motocykl tryskał fajerwerkami. Bardzo prawdopodobne, że dobije konkurentów ceną.  

REKLAMA

REKLAMA

Kiedy w styczniu 2019 roku informowaliśmy o testach nowej Hondy CBR 650 R, wielu z was narzekało na degradację klasy supersport, wskazując na niską moc i brak charakteru nowego sporta Hondy. Czas pokazał, że przyszłość klasy 600 nie należy do superszybkich i wyżyłowanych motocykli sportowych dla elity, a właśnie w przyjaznych maszynach o sportowym charakterze, dostępnych dla każdego.

Przeczytaj także: Honda CBR 650 R - pierwsze wrażenia

W ślad za Hondą poszła w ubiegłym roku także Aprilia z genialnym RS 660, który zbiera, jak dotąd, same pozytywne opinie. Okazuje się, że wyścig zbrojeń i ciągłe poszukiwanie rezerw mocy wcale nie musi być kierunkiem rozwoju, szczególnie w sytuacji, gdzie większość użytkowników kupuje motocykle z myślą o ich użytkowaniu na drogach publicznych, nie na torze.

Do twórców nowego trendu w klasie 600 (czy raczej już 650) dołącza Yamaha, która, zgodnie z naszymi przewidywaniami, przygotowuje model R7. Ci z was, którzy pamiętają szalony, plujący ogniem czterocylindrowy silnik pierwszej R-siódemki, której w wyścigach klasy Superbike dosiadali Haga czy Gobert, będą z pewnością zaskoczeni informacją, że nowa R7 otrzyma jednostkę napędową CP2 z MT-07.

Zgłoszenie, które Yamaha poczyniła w CARB (California Air Resources Board) – agencji uprawnionej do wydawania certyfikatów emisji spalin, mówi o jednostce napędowej 689 cm3 – dokładnie tej samej, która napędza także MT-07, XSR700, Tracera 700 i Tenere 700. Zaraz zaraz, powiecie, przecież z takim silnikiem Yamaha nie ma czego szukać w tej klasie – Aprilia RS660 dysponuje mocą 100 KM, Honda CBR650R – 95 KM. Co Yamaha R7 ze swoimi 74 końmi mogłaby w takim zestawieniu zdziałać?

Jest wielce prawdopodobne, że inżynierowie Yamahy podłubią w silniku CP2, który ma spory potencjał do tuningu. Pamiętajmy, że jednostka ta jest zestrojona pod komfort – używana jest przecież w miejskich nakedach i turystykach. Nie ma przeszkód, by kosztem przebiegu momentu obrotowego dodać jej trochę mocy w wyższym zakresie obrotów.

Czy Yamaha zdecyduje się wprowadzić do R7 zaawansowaną elektronikę, na przykład sterowanie czujnikiem IMU? Mało prawdopodobne – obserwując dotychczasową strategię Yamahy gotowi jesteśmy założyć, że R7 będzie motocyklem dość prostym i jednocześnie tanim, być może nawet najtańszym w stawce.

Na razie pozostaje nam tylko czekać na pierwsze oficjalne informacje z Iwata. Jest więcej niż prawdopodobne, że napłyną w tym roku.

Zobacz również:
Triumph pokazał odświeżoną rodzinę Bonneville. Jak można się spodziewać, zmiany są tylko kosmetyczne, najważniejszą jest dostosowanie silników do normy euro 5.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA