Aplikacja Speedcam Anywhere. I ty możesz zostać fotoradarem!

Speedcam Anywhere to aplikacja na smartfona, która może działać jako fotoradar. To nie wszystko – dzięki połączeniu z bazą danych pojazdów, ma możliwość zgłaszania wykroczeń na policję.

aplikacja Harley-Davidson

Od razu uspokajamy – choć aplikację możesz pobrać na dowolny smartfon (z Androidem), funkcjonalność umożliwiająca donoszenie na kierowców łamiących przepisy dotyczy tylko Wielkiej Brytanii. W dodatku nie działa to tak, że każde zgłoszone wykroczenie kończy się mandatem – policja nie może go wystawić wyłącznie na podstawie wskazań aplikacji, ponieważ nie jest ona homologowana do pomiarów prędkości.

Aplikacja Speedcam Anywhere wykorzystuje algorytm, który oblicza prędkość na podstawie zmieniającego się rozstawu osi pojazdu. Może działać zarówno z motocyklami, jak i samochodami. Apka wywołała euforię miejskich aktywistów, którzy pokochali ją tak bardzo, że ich działania zaczęły dość mocno dawać się we znaki kierowcom. Choć nie znamy dokładnej skali problemu, wystarczy wspomnieć, że przedstawiciele producenta aplikacji poskarżyli się na gigantyczną falę hejtu ze strony obywateli.

Na szczęście kontrowersyjną aplikacją nie zainteresowano się w innych krajach, no może poza Stanami Zjednoczonymi. Jeśli próbować zaimplementować to rozwiązanie do polskiego systemu, trzeba by Speedcam Anywhere powiązać z Centralną Ewidencją Pojazdów i Kierowców. Dostęp do danych dotyczących innych kierowców mają w niej jednak tylko uprawnione służby i instytucje.

Poza tym popularność tej aplikacji na polskim gruncie mogłaby stanowić nie lada problem dla policji, która i bez takiego narzędzia ma ogromnie dużo pracy z materiałami, które trafiają na skrzynki Stop Agresji Drogowej. Dodatkowe materiały mogłyby zwyczajnie sparaliżować pracę tej formacji.

W Polsce także mamy podobną, choć nie tak zaawansowaną aplikację – Sygnalista. Wprawdzie nie mierzy ona prędkości pojazdu, ale umożliwia złożenie anonimowego doniesienia o wykroczeniu lub przestępstwie. Wydaje się, że nie odniosła ona jednak oczekiwanego sukcesu. Być może gwoździem do jej trumny było dość kontrowersyjne hasło promocyjne – "Czyń dobro - donoś".

Przeczytaj także: 8 przydatnych aplikacji dla motocyklisty.

Zobacz również:
REKLAMA