Bagnocykl. Holenderski wynalazek ratunkiem dla planety i portfeli

Motocykl zasilany gazem z bagien i krowich odchodów? Dla holenderskiego ekscentryka Gijsa Schalkxa to nie tylko ciekawe wyzwanie, ale też sposób na życie, a w dalszej perspektywie ratunek dla planety. Najważniejsze – to faktycznie jeździ!

SlootMotor Youtube/Motherboard
Fot: Youtube/Motherboard

Widzieliśmy już sporo alternatywnych metod zasilania motocykla – Ural z koszem zasilany gazem LPG, steampunkowy motocykl parowy, o całej masie elektrowozów, w tym takich zasilanych wkrętarkami nawet nie wspominając. Spośród wszystkich dziwacznych pomysłów ten, o którym przeczytaliśmy ostatnio, wydał nam się najbardziej odjechany.

Holenderski wynalazca, inżynier i artysta w jednym – Gijs Schalkx stworzył Slootmotor – (z niderlandzkiego: sloot – rów melioracyjny) jednoślad zasilany metanem. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu gaz ten jest dość powszechnie dostępny w sprzedaży, gdyby nie fakt, że Gijs pozyskuje ten gaz w sposób całkowicie naturalny, legalny i do tego własnymi siłami.

Metan to bardzo destrukcyjny gaz cieplarniany. Potencjał jego wpływu na globalne ocieplenie ocenia się na 28 do 34 razy większy niż dwutlenku węgla. Jest on uwalniany podczas wydobycia i produkcji innych paliw kopalnych, ale powstaje także jako produkt uboczny przemysłu rolniczego – według różnych badań jedna tylko krowa może wyprodukować rocznie ponad 100 kg metanu. Gaz ten może również występować samoistnie w procesie rozkładu materii organicznej.

I to właśnie z tego źródła postanowił skorzystać Gijs Schalkx, który metan pozyskuje z licznych w Holandii rowów melioracyjnych. Technologia wydobycia wygląda na prymitywną, ale, jak widać na załączonym filmie, w zupełności wystarcza by zgromadzić paliwo do napędzania niewielkiego jednośladu. Gijs brodzi po dnie, uwalniając w ten sposób cenny gaz na powierzchnię, gdzie gromadzi się on w pojemniku przypominającym odwrócone wiadro.

Stąd Gijs ręcznie przepompowuje paliwo do umieszczonego z tyłu motocykla zasobnika. Zgromadzony tam metan napędza niewielki czterosuwowy silnik o pojemności 49 cm3. W dodatkowym zbiorniczku znajduje się odrobina benzyny przydatna do uruchamiania zimnego silnika.

Niestety, system wymaga dopracowania. Jak ujawnia wynalazca, zebranie ilości paliwa wystarczającej do przejechania 20 kilometrów zajmuje mu około ośmiu godzin. Kluczem do rozwiązania problemu może być jednak mało wydajny system pozyskiwania metanu. Gdyby Gijs wziął się na przykład za hodowlę krów, surowca miałby pod dostatkiem i mógłby jeździć nie martwiąc się o wielogodzinne brodzenie w mule.

Przeczytaj także: Ural z instalacją LPG.

Zobacz również:
REKLAMA