[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ

Błażusiak - powrót króla!

Po roku przerwy w wyścigach Tadeusz Błażusiak powraca i to w szczytowej formie. Kibice w Tauron Arenie oszaleli, a Tadek udowodnił, że nadal nie ma sobie równych. Błoto, piach, drewniane bele i ogromne opony - 79 chętnych i tylko jeden zwycięzca!

Tadek wytrzymał zaledwie rok na „wyścigowej” emeryturze. Ten czas wystarczył, żeby zatęsknił za emocjami, rywalizacją i adrenaliną. Błażusiak podpisał roczny kontrakt z RedBull KTM Factory Racing. Jednak z ogłoszeniem powrotu czekał do ostatniej chwili, czym sprawił kibicom ogromną niespodziankę. W minioną sobotę (9 grudnia 2017 r.) w Krakowie podczas Mistrzostw Świata SuperEnduro znów zobaczyliśmy go w akcji!

Błażusiak rozpoczął zawody wykręcając drugi czas kwalifikacji (SuperPole). Pole Position wywalczył Colton Haaker, a trzecią pozycję startową Johny Walker. Colton  wywrócił się w pierwszym zakręcie, a Błażusiak wykorzystał szansę i objął prowadzenie. To doprowadziło publiczność zgromadzoną w Tauron Arenie do szaleństwa. Cody Webb dogonił Tadka, ale ten skutecznie odpierał jego ataki, zapewniając sobie zwycięstwo.

REKLAMA

Najważniejszy w SuperEnduro jest drugi wyścig, gdy zawodnicy startują w odwrotnej kolejności, niż w porównaniu do pierwszego. Tadek wykorzystał fakt, że czołówka zawodników utknęła na oponach i już na drugim zakręcie wyprzedził całą stawkę! Jego rywale zajęli się odrabianiem strat, ale tylko debiutujący w Super Enduro Billy Bolt zdołał wyprzedzić Błażusiaka. Co prawda nasz mistrz w drugim wyścigu nie był najszybszy, ale po podliczeniu punktów okazało się, że utrzymał prowadzenie w klasyfikacji zawodów

W trzecim wyścigu Błażusiakowi udało się wyjść na prowadzenie już na samym początku. Bronił swojej pozycji, aż do ostatniego okrążenia, gdzie dopadł go Coddy Webb. Amerykanin był najszybszy. Zaraz po nim linię mety przekroczył Tadek, a następnie Colton Haaker. 

Dwa drugie miejsca i jedno pierwsze wystarczyły Tadkowi, żeby wrócić w mistrzowskim stylu, zgarniając pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Drugą pozycję na pudle zajął Cody Webb, a trzecią Billy Bolt.

"To coś niesamowitego. Nie spodziewałem się tego. Oczywiście zawsze chcę pojechać jak najlepiej, ale widziałem, że zwycięstwo będzie ciężkim zadaniem. Wynik zawdzięczam dobrym startom. W każdym wyścigu udało mi wyjść z przodu stawki i to zrobiło różnice. Zwycięstwo w domu to coś wspaniałego - to jedno z najprzyjemniejszych uczuć w sporcie. Mimo wszystko to trochę dziwne, bo nie spodziewałem się, że uda mi się wygrać, Cieszę się, że znowu się ścigam i że znowu wygrałem. Takie zwycięstwa wiele dla mnie znaczą i doskonale smakują" – mówił Tadek Błażusiak w wywiadzie dla RedBulla.

W wywiadzie przed zawodami Tadek wspominał, że wrócił po to by dobrze się bawić. Tak też było, bo zawodnik, mimo długiej przerwy w wyścigach był wesoły i wyluzowany. 


Jeśli sobotnia walka była zapowiedzią, to strach pomyśleć co będzie wkrótce! Nie możemy doczekać się nadchodzących zawodów World Enduro Super Series. Odliczamy dni do kolejnej rundy wyścigów w niemieckim mieście Riesa (Sachsen Arena, 6 stycznia). Trzymajcie kciuki za Tadka!

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij