Bucha… i w drogę? Lewica chce uregulowania kwestii marihuany

Jazda po użyciu marihuany powinna być uregulowania podobnie jak jazda po alkoholu – to jedna z propozycji Lewicy, która złożyła w Sejmie projekt zmian w przepisach, które dotyczą marihuany medycznej.

marihuana Unsplash
  • Lewica chce uregulowania jazdy po marihuanie podobnie jak po alkoholu.
  • Proponowane wartości są podobne jak te w Europie, no może ciut wyższe.
  • Przepis dotyczyć będzie tylko użytkowników medycznej marihuany, bo inna jest w Polsce nielegalna.

REKLAMA

REKLAMA

Projekt złożony w Sejmie przez posłów Lewicy dotyczy wielu zagadnień związanych z medyczną marihuaną, kwestia związana z regulacjami mającymi wpływ na kierowców jest tylko częścią zaproponowanych zmian. Dziś jazda po użyciu najmniejszej nawet ilości tetrahydrokannabinolu (THC) jest wykroczeniem i wiąże się z zatrzymaniem prawa jazdy, a nawet skierowaniem sprawy na drogę sądową.

Posłowie klubu Lewicy zaproponowali, by uregulować kwestię marihuany podobnie jak ma to miejsce z alkoholem. Według obowiązujących przepisów dopuszczalna ilość alkoholu we krwi kierowcy to mniej niż 0,2 promila. Wartości między 0,2 i 0,5 promila oznaczają stan po użyciu alkoholu, a powyżej 0,5 promila stan upojenia alkoholowego. Jazda w stanie po użyciu alkoholu jest wykroczeniem, jazda w stanie upojenia – przestępstwem.

Projekt Lewicy przewiduje podobne regulacje dla THC. Stan po użyciu THC oznaczałby, że stężenie tego środka we krwi wynosi między 2 i 5 ng/ml. Stan upojenia THC oznaczałby stężenie 5 ng/ml lub większe. Zaproponowana przez posłów analogia do alkoholu może zaskakiwać – THC działa na człowieka zupełnie inaczej niż alkohol. Skąd pomysł, by użyć tych samych wartości?

Pewną wskazówką mogą być przepisy obowiązujące w innych krajach Europy. A tutaj rozstrzał dopuszczalnych wartości jest spory. W Belgii kierujący nie może przekroczyć stężenia 1 ng/ml, w Czechach 2 ng/ml, zaś w Danii, Holandii, czy Irlandii 3 ng/ml. Limity zaproponowane przez posłów Lewicy są zatem na poziomie innych krajów Europy.

REKLAMA

Nowelizacja przewiduje wprowadzenie oficjalnego zakazu jazdy w stanie po użyciu THC i w stanie upojenia THC. W czasie kontroli kierowca miałby także obowiązek poddania się badaniu na obecność tej substancji w razie uzasadnionego podejrzenia, że może on kierować pojazdem pod jej wpływem. Jeśli kierujący spowodowałby wypadek pod wpływem THC, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny mógłby domagać się od niego zwrotu kosztów poniesionych przez ubezpieczyciela. Dokładnie takie same regulacje stosowane są w przypadku gdy w grę wchodzi alkohol.

Co ciekawe badania na temat wpływu THC na zdolność kierowania pojazdami nie wskazują jednoznacznie na negatywny wpływ tej substancji na kierowcę. Badanie przeprowadzone w 2015 roku przez amerykański Narodowy Departament Transportu (NHTSA) wykazało, że kierowcy, którzy uzyskali pozytywny wynik testu na obecność marihuany nie byli bardziej narażeni na wypadki niż ci, którzy nie używali żadnych narkotyków przed prowadzeniem pojazdu. Co więcej, raport przygotowany przez badaczy z Uniwersytetu w Kolorado, Stanowego Uniwersytetu w Montanie i Uniwersytetu w Oregonie wykazał, że stany, które zalegalizowały medyczną marihuanę, odnotowały spadek liczby ofiar śmiertelnych w ruchu drogowym średnio o 8–11 procent.

Inne wnioski przyniosły badania Journal of Transport & Health. Wykazano w nich, że po dekryminalizacji rekreacyjnej marihuany w Kolorado, Waszyngtonie i Massachusetts, liczba śmiertelnych wypadków, w których kierujący znajdowali się pod wpływem THC, znacznie wzrosła.

Przeczytaj także: niebezpieczne związki, czyli jazda po lekach

Zobacz również:
5 tys. euro, czyli w przeliczeniu prawie 23 tys. zł grozić będzie w Austrii za rażące przekroczenie prędkości – zarówno w mieście, jak i poza nim. Nowe przepisy, określane jako Raser-Paket, obowiązywać będą również obcokrajowców.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA