Czas pożegnać się ze stacjami Lotos. Polską markę zastąpi węgierska

Bezpieczeństwo energetyczne, narodowe sentymenty, a nawet polityka zawsze trafiają na drugi plan, kiedy pojawia się biznes. Tak właśnie stanie się z polskim Lotosem, którego stacje już wkrótce znikną z naszego krajobrazu.

Lotos Lotos

O możliwej sprzedaży sieci Lotos mówi się już od wielu miesięcy. Nabywcą jest węgierski MOL, ale sama transakcja jest znacznie bardziej skomplikowana niż mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka. To właśnie ze względu na stopień skomplikowania i fakt, że mamy do czynienia ze strategicznym sektorem gospodarki, zgodę na tę transakcję musiała wyrazić Komisja Europejska.

W rękach węgierskiego MOL znajdzie się 417 stacji paliw sieci Lotos, ale w zamian za to PKN Orlen przejmie 185 stacji MOL na Węgrzech i Słowacji. Polski koncern zainicjuje tym samym swoją obecność na węgierskim rynku. Skąd zaangażowanie Orlenu w tę transakcję? Polska uzyskała zgodę na połączenie Orlenu i Lotosu, sprzedaż sieci stacji tej drugiej marki jest elementem jej likwidacji. Pozostałe niemal 100 stacji funkcjonujących pod szyldem Lotosu będzie przebrandowane na Orlen.

Zmianę barw i logotypów planuje także nowy właściciel – MOL. 417 stacji Lotos będzie stopniowo zmieniać wygląd, część z nich zostanie także dostosowana do standardów marki na Węgrzech. Na części stacji pojawią się sklepy Fresh Corner z fast foodem i ofertą produktów spożywczych. Węgrzy zapowiadają, że rebranding na przejętych stacjach potrwa około sześciu miesięcy.

Nowy właściciel zapewnia także, że ważność zachowują istniejące karty paliwowe dla klientów flotowych. Zmiana właściciela i brandingu nie oznacza bynajmniej, że zmieni się dostawca paliwa. Tak jak dotychczas paliwo pochodzić będzie z polskich rafinerii w Gdańsku i Płocku.

Przeczytaj także: na stacji piwka nie kupisz.

Zobacz również:
REKLAMA