Czy to już wojna hybrydowa? Gwałtownie rośnie liczba fałszywych ukraińskich praw jazdy

Niemal 3 tys. fałszywych praw jazdy ujawnili w tym roku polscy pogranicznicy. To gigantyczny skok w porównaniu do roku 2020. Sam podkarpacki oddział SG ma na koncie 250 takich przypadków.

straż graniczna Straż Graniczna
zdjęcie: Straż graniczna
  • Prawie 3 tys. fałszywych praw jazdy zatrzymali pogranicznicy, a do końca roku jeszcze dwa miesiące.
  • W odniesieniu do ubiegłego roku wzrost wynosi aż 30 procent.
  • Obcokrajowcy traktują fałszywkę jako przepustkę do lepszej pracy.

REKLAMA

REKLAMA

Większość fałszywek identyfikowanych przez podkarpackich funkcjonariuszy Straży Granicznej należy do obywateli Ukrainy. Ukraińcy w posiadaniu uprawnień do kierowania pojazdami widzą bowiem szansę na otrzymanie w Polsce lepszej pracy, co zresztą jest zgodne z prawdą, ponieważ branża transportowa od lat boryka się z poważnymi problemami. Pracodawcy rzadko przy tym decydują się na sprawdzenie autentyczności dokumentu, gdyż wiąże się to z koniecznością wezwania policji.

Polscy pogranicznicy są na punkcie autentyczności dokumentów bardzo wyczuleni i dokładnie sprawdzają, czy przedstawione prawa jazdy są autentyczne. Niestety coraz większa liczba badanych blankietów okazuje się fałszywa. Wzrost rok do roku jest dramatycznie wysoki – o ile w 2020 r. ujawniono niespełna 2 tys. falsyfikatów, w tym roku, a mamy dopiero początek listopada, stwierdzono aż 2,9 tys. podróbek.

Uzyskanie takiego "prawa jazdy" jest na Ukrainie stosunkowo łatwe. Pośrednicy twierdzą, że oferowany przez nich dokument jest całkowicie legalny, nawet wówczas, gdy cały proces jego zdobycia ogranicza się do rozmowy telefonicznej i wykonania przelewu.

Zainteresowanych nie zniechęca nawet dość wysoki koszt uzyskania podróbki, sięgający nawet 1500 euro, co jest kwotą wielokrotnie wyższą niż ta, którą trzeba za naszą wschodnią granicą zapłacić za kurs i egzamin państwowy. Ponadto, wbrew zapewnieniom pośredników, zakup fałszywki, w odróżnieniu od wyrobienia prawdziwego prawka, nie będzie mieć śladu w państwowych archiwach, czego konsekwencją będzie brak możliwości legalizacji dokumentu w Polsce.

Zarówno Służba Celna, jak i policja doskonale znają się na fałszywkach – odbywają systematyczne szkolenia i dysponują dokładną bazą danych wzorów dokumentów, gdzie zapisane są wszystkie ich zabezpieczenia. Mimo tego liczba chętnych do podjęcia ryzyka rośnie. Najgorsze jest to, że tacy podrabiani kierowcy jeżdżą później po polskich drogach.

Przeczytaj także: Lewe prawko z Ukrainy. Bomba z opóźnionym zapłonem.

Zobacz również:
15 mil na godzinę – z taką prędkością poruszać się będą już wkrótce kierowcy na terenie ścisłego centrum Londynu. Projekt to eksperyment, ale z wszelkimi widokami na wprowadzenie na stałe.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA