[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ

Dakar 2020: dalszy udział Tomiczka pod znakiem zapytania

Adam Tomiczek z ORLEN Team pod koniec 4 etapu zaliczył poważny upadek. Co prawda o własnych siłach dotarł do mety, ale nie wiadomo czy da radę jechać dalej.

Jazda motocyklistów ORLEN Teamu w 3. etapie rozbudziła nasze (kibiców) apetyty! 16. i 17. miejsce to był znakomity wynik. Jednak mordercza trasa 4. etapu nieco nas sprowadziła na ziemię. Maciek Giemza dotarł do mety na 24., a Adam Tomiczek pod koniec etapu zaliczył poważny upadek i dotarł do mety ze sporą stratą czasową do czołówki. Sklasyfikowano go na 37. miejscu z wynoszącą nieco ponad 49 minut stratą do lidera. Zawodnik jutro podejmie decyzję dotyczącą jego dalszego udziału w rajdzie. Trzymaj się Adam!

W klasyfikacji generalnej obaj zawodnicy ORLEN Team utrzymali miejsca w top 30. - Giemza jest 21., a Tomiczek 26.

Sprawdź wyniki poszczególnych etapów Rajdu Dakar 2020:

Na trasie 3. etapu zabłysnął również Kuba Przygoński, który ostatecznie został sklasyfikowany na 2. miejscu. Udało mu się uzyskać znakomity czas mimo, że pomógł litewskiemu zawodnikowi Zali w potrzebie - zatrzymał się i pożyczył mu koło, dzięki czemu litewska załoga Mini mogła dojechać do mety. Szacunek!

Czwarty etap załoga ORLEN Team ukończyła na 8. miejscu, ze stratą 19 minut do zwycięzcy w osobie Stephane Peterhansela. Szkoda tylko, że awaria skrzyni biegów na pierwszym etapie mocno pokrzyżowała mu plany walki o historyczne zwycięstwo w rajdzie.

Dakar 2020: etap 4, motocykle

Po skróconym etapie trzecim, w czwartym dniu Rajdu Dakar 2020 r. zawodnicy po opuszczeniu Neom skierowali się na południowy-wschód, do Al-Ula. Trasa odcinka specjalnego o długości 453 km zawierała szybkie, pełne skał odcinki. Ale nie można się było skupić wyłącznie na prędkości - aby uniknąć czasochłonnych błędów zawodnicy nie mogli odpuszczać wskazówek roadbooków. Jednak najtrudniejszy teren i nawigację organizator zostawił na deser, czyli na ostatnie 50 km. Dzisiejszy etap był prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości dla zawodników - najszybszym z nich pokonanie trasy zajęło prawie cztery i pół godziny.

Wśród motocyklistów pierwszy na metę wpadł Toby Price, ale w związku z doliczoną mu 5-minutową karą za przekroczenie prędkości spadł na 8. miejsce w klasyfikacji etapu. Dzięki temu smakiem swojego pierwszego w karierze zwycięstwa mógł się delektować jadący na fabrycznej Hondzie Jose Ignacio Cornejo Florimo.

W odróżnieniu od etapu nr 3 Hondy opanowały 2 z 3 miejsc na podium. Za to te najwyższe - drugi był Kevin Benavides. A najniższy stopień podium wywalczył Ross Branch - jadący na KTM-ie zwycięzca drugiego etapu.   

Jednak prawdziwym bohaterem dnia (przynajmniej dla mnie) jest Paulo Goncalves. Wczorajszy dzień był dla Portugalczyka dramatem - czarny scenariusz stał się rzeczywistością, kiedy na 30. kilometrze odcinka specjalnego silnik jego Hero odmówił współpracy.

Próby samodzielnego rozwiązania problemu się nie powiodły - zawodnik musiał zaczekać na ciężarówkę serwisową i wymianę silnika. Ostatecznie pokonanie trasy 3 etapu zajęło mu niemal 11 godzin(!) - na biwak dotarł jako ostatni na 126 miejscu. Ale nie poddał się - jak sam powiedział czasu na odpoczynek nie miał zbyt wiele, bo położył się ok. 1:30 w nocy... A dzisiaj?

Wygląda na to, że musiał sobie (i światu) coś udowodnić. Po w miarę bezbłędnej, płynnej jeździe Goncalves ukończył 4 etap na 4 miejscu! Nie ma co mówić - to był come back w wielkim stylu! Gratulujemy!

Sprawdź co się działo na poszczególnych odcinkach: Rajdu Dakar 2020:

 

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA