Diagności walczą o droższe przeglądy. RPO: mają rację, trzeba uwolnić ceny!

Rzecznik Praw Obywatelskich w trwającym od lat sporze diagnostów z rządem staje po stronie przedsiębiorców. Marcin Wiącek uważa, że odgórne narzucanie firmie ceny usługi stoi w sprzeczności z Konstytucją.

badanie motocykla Archiwum MPP
  • Stawki obowiązkowych przeglądów ustalono w roku 2004 i od tamtej pory się nie zmieniły. Za litr paliwa płaciliśmy wówczas 3,45 zł.
  • Diagności próbują wszystkiego, by ocalić swoje biznesy - teraz złożyli skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • RPO przyznał im rację i stwierdził, że narzucanie przedsiębiorcom w jakich cenach mogą sprzedawać usługi, jest niezgodne z Konstytucją.

Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów (PISKP) od lat zabiega o podwyżki opłat za obowiązkowe przeglądy techniczne. Diagnostom nie chodzi przy tym w zasadzie o to, by zarabiać więcej, ale by zarabiać w ogóle, bo obecne przepisy i inflacja sprawiają, że faktyczne zyski zmalały już niemal do zera. Wielu z nich twierdzi wręcz, że do biznesu dokładają. 

Tymczasem wymagania stawiane stacjom kontroli pojazdów systematycznie rosną, zaś opłaty za przeglądy stoją w miejscu od 2004 roku. W czasie ich ustalania nie pomyślano o waloryzacji, co oznacza, że realnie przeglądy co roku tanieją. PISKP próbowało już chyba wszystkiego – lobbingu, interpelacji poselskich, wniosków, petycji, a nawet protestów. Na próżno.

Diagności nie zamierzają jednak się poddawać. Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga od prezesa Warszawskiego Stowarzyszenia Stacji Kontroli Pojazdów (WSSKP), w której podnosi on problem niezmienionych od 17 lat stawek za przeglądy mimo stale rosnących obciążeń nakładanych na przedsiębiorców. Składki na ZUS wzrosły w tym czasie o sto procent, znacznie wyższe są także rachunki za media i podatek od nieruchomości.

Zdaniem Rzecznika nie wystarczy, że minister ustali raz stawki w oparciu o wyliczenia kosztów badań w dacie wydania rozporządzenia. Koszty te powinny być systematycznie monitorowane. Ustalenie ich odczuwalnego wzrostu lub spadku pociąga za sobą konieczność odpowiedniej korekty opłat. RPO twierdzi, że odgórne ustalanie cen, jakie stosować mogą przedsiębiorcy za wykonywane usługi stoi w sprzeczności z art. 20 oraz 22 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Ale, choć należyty stan techniczny pojazdów mieści się w pojęciu ważnego interesu społecznego, w omawianym przypadku doszło do niekorzystnej dla jednej strony dysproporcji między korzyściami dla ogółu a prawami przedsiębiorców.

PISKP postulowało podniesienie opłaty za przegląd samochodu osobowego z 98 zł do 184,50 zł. To oznacza podwyżkę o niemal 90 procent. Dużo? Nie do końca, jeśli przypomnieć sobie ceny z roku 2004. Kostka masła kosztowała wówczas 2,80 zł, litr benzyny 3,45 zł, a paczka papierosów 6 zł. Dziś ceny te wynoszą odpowiednio 6 zł, 5,90 zł i 16 zł. Wyraźnie widać, że wzrosty cen wyniosły minimum 100 procent.

PISKP chce jednak nie tylko prostej podwyżki opłat. Diagności zabiegają o to, by rozporządzenie wprowadzające nowe stawki uwzględniało także ich waloryzację. Ministerstwo w zasadzie nie sprzeciwia się tym planom, jednak na przeszkodzie w spełnieniu żądań diagnostów stoi na razie konieczność wcześniejszego wdrożenia unijnej dyrektywy dotyczącej obowiązkowych badań technicznych pojazdów. Dopiero po tej procedurze resort będzie mógł pochylić się nad żądaniami PISKP.

Przeczytaj także: przeglądy techniczne są za tanie.

Zobacz również:
REKLAMA