Filmowanie miejsca wypadku to żenada. Policja może za to karać i robi to

Po 200 zł i 5 punktów karnych dostali kierowcy, którzy filmowali telefonami miejsce wypadku ciężarówki na drodze krajowej nr 3 między Zieloną Górą i Sulechowem. Policja rzadko korzysta z prawa do karania za to wykroczenie, a szkoda.

Wypadek zdjecia Shutterstock/UlfsFotoar

Filmowanie miejsca wypadku, a tym bardziej publikowanie takich nagrań to działanie godne potępienia z kilku powodów, w tym moralnych.

W Niemczech jest to przestępstwo zagrożone karą nawet dwóch lat pozbawienia wolności.

Polska policja też może za to karać - wkrótce nawet 1500-złotowym mandatem. 

REKLAMA

REKLAMA

Filmowanie miejsc wypadków drogowych to problem nie tylko w Polsce. Dziś w zasadzie każdy wypadek, czy nawet stłuczka powoduje natychmiastową reakcję domorosłych januszy reportażu, którzy dla wykonania kilku ujęć, którymi mogliby pochwalić się kolegom przy piwie, narażają na niebezpieczeństwo innych uczestników ruchu, powodują korki i naruszają godność poszkodowanych.

Policja potwierdza – bardzo często zdarzenie drogowe na jednym pasie ruchu, wywołuje efekt w postaci kolejnego zdarzenia na przeciwległym lub sąsiednim pasie, gdzie kierowcy zwalniają by zrobić zdjęcia lub choćby po to by gapić się na miejsce zdarzenia. W ten sposób dekoncentrują się w miejscu, gdzie wymagana jest szczególna uwaga i kolejny wypadek gotowy.

W ubiegłym roku zaostrzenia kar za fotografowanie miejsc wypadków doczekali się Niemcy. Dotychczasowy przepis, mówiący o zakazie rejestrowania miejsc wypadków został uzupełniony o kwalifikację czynu jako przestępstwa, zagrożonego karą grzywny lub nawet dwoma latami pozbawienia wolności. Zabronione jest nie tylko fotografowanie i filmowanie, ale także publikowanie nagrań. Minimalna grzywna za ten czyn to 128,50 euro, a jeśli z powodu takiego filmowania dojdzie do choćby spowolnienia akcji ratowniczej, kierowca będzie musiał na miesiąc pożegnać się z prawem jazdy.

W Polsce podobny przepis nie funkcjonuje, co nie oznacza, że policja nie ma narzędzi, którymi mogłaby karać kierowców za fotografowanie i filmowanie miejsca wypadku. Przykładem może być akcja przeprowadzona przez policję na DK 3 między Zieloną Górą i Sulechowem. Funkcjonariusze obsługujący miejsce wypadku, gdzie przewrócił się ciągnik siodłowy z naczepą, zauważyli, że przejeżdżający obok kierowcy filmują miejsce zdarzenia telefonami. Policjanci ukarali kilku z nich mandatami w wysokości 500 zł i 5 punktami karnymi za korzystanie z telefonów w czasie jazdy.

Kilka lat temu w Niemczech głośna stała się akcja jednego z policjantów tamtejszej drogówki, który, zbulwersowany filmowaniem miejsca wypadku przez kierowców, nakazał im podejście do ofiar i obejrzenie sobie sytuacji z bliska. Sytuacja odbiła się wówczas szerokim echem w całym kraju i skłoniła polityków i organizacje zajmujące się bezpieczeństwem w ruchu drogowym do podjęcia prac nad zmianą przepisów.

Warto pamiętać, że w nowym taryfikatorze za filmowanie miejsca wypadku będzie można otrzymać mandat nawet 1500 zł, w dodatku z dwóch paragrafów – korzystania z telefonu w czasie jazdy oraz tamowania i utrudniania ruchu.

Przeczytaj także: 6 rzeczy, których nie wiesz o wypadkach drogowych.

 

Zobacz również:
W aplikacji Wish oraz na portalu Aliexpress pojawiły się motocyklowe kamizelki z airbagiem w zaskakująco niskiej cenie. Zanim jednak skusisz się na zakup takiego akcesorium sprawdź, czy to przypadkiem nie zwykła… kamizelka ratunkowa.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA