Francuscy motocykliści będą mogli współdzielić pasy ruchu. Nie wszyscy i nie wszędzie

Francuskie władze uległy argumentom motocyklistów i zdecydowały się powrócić do eksperymentu z współdzieleniem pasów ruchu. Przepis taki dotyczyć będzie 21 spośród 96 regionów w tym kraju.

jazda między pojazdami MPP
  • Przez ostatnie pięć lat francuskie władze w kilkunastu regionach prowadziły eksperyment ze współdzieleniem pasa ruchu, które normalnie jest w tym kraju nielegalne.
  • Wyniki nie były optymistyczne, ale głównie ze względu na opieszałość kierowców samochodów.
  • Władze nie chciały kontynuować eksperymentu, ale finalnie uległy naciskom motocyklistów.

REKLAMA

REKLAMA

Formalnie współdzielenie pasa ruchu, mylnie nazywane przez niektórych "filtrowaniem", jest we Francji zabronione. W praktyce jednak zapanowanie nad niezmierzoną liczbą motocyklistów i skuterzystów jest niemożliwe, stąd policja zwykle toleruje takie zachowania, pod warunkiem że kierujący nie stwarza zagrożenia w ruchu.

Francuskie organizacje motocyklowe, na czele z Federacją Wkurzonych Motocyklistów (FFMC) upierają się jednak, by zalegalizować możliwość przeciskania się jednośladem między samochodami, pozbawiając tym samym policję pretekstu do nałożenia mandatu w dowolnej chwili. Przed pięcioma laty udało się namówić władze do eksperymentu – w jedenastu departamentach (regionach) tymczasowo wprowadzono przepis, który zezwalał motocyklistom poruszać się między pojazdami i współdzielić z nimi pasów ruchu.

Przywilej ten obwarowano jednak kilkoma zasadami. Przede wszystkim między samochodami można było jechać tylko w przypadku dużego natężenia powolnego ruchu, maksymalnie do prędkości 50 km/h. Kierowcy jednośladów mogli poruszać się nieznacznie szybciej od pozostałych pojazdów i wyłącznie w przestrzeni między lewym skrajnym pasem a sąsiednim. Przepis nie obejmował dróg jednojezdniowych i tuneli, nie dotyczył także kierujących trójkołowcami i motocyklami z wózkami bocznymi.

Na początku tego roku eksperyment zakończył się. Centrum Badań nad Ryzykiem, Środowiskiem i Mobilnością, które analizowało pozyskane w czasie jego trwania dane, ogłosiło, że na drogach objętych eksperymentem, liczba wypadków z udziałem jednośladów wzrosła o 12%. Okazało się jednak, że przyczyną aż 90% z 1650 wypadków, zarejestrowanych na eksperymentalnych odcinkach, była nagła zmiana pasa ruchu przez kierowcę samochodu. Nadmierna prędkość jednośladu była przyczyną zaledwie 10% wypadków.

Marie Gautier-Melleray, międzyresortowy specjalista ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego potraktowała wówczas wyniki badania jako argument przeciw dalszym badaniom nad zalegalizowaniem współdzielenia pasa ruchu. FFMC nie dała jednak za wygraną – liczne protesty, organizowane w całym kraju przyniosły efekt i władze zdecydowały się na kolejny eksperyment.

Na terenie 21 regionów Francji na trzy lata wprowadzono przepis podobny do tego, który obowiązywał podczas ostatniego eksperymentu. Podobnie jak ostatnio, także tym razem przywilej jazdy między samochodami obwarowano pewnymi zasadami. Będzie to możliwe tylko na drogach dwujezdniowych o co najmniej dwóch pasach ruchu w jednym kierunku, tylko w sytuacji gdy ruch jest mocno spowolniony lub stoi, zaś maksymalna różnica prędkości może wynieść 30 km/h. Wśród warunków pojawił się też taki, by motocyklista "ostrzegał innych kierowców o zamiarze współdzielenia pasa", ale dokładnie nie wiadomo w jaki sposób miałby to zrobić.

Za niestosowanie się do przepisu, motocykliście grozi kara 135 euro, może otrzymać także trzy punkty karne.

Przeczytaj także: eksperyment z jazdą między autami nie wypalił.

Zobacz również:
1500 zł – tyle kosztować będzie przekroczenie prędkości o 30 km/h, niezależnie od miejsca jego popełnienia. Katalog nowych kar jest oczywiście znacznie bogatszy, a niektóre z nich mogą budzić prawdziwą grozę.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA