Głośne wydechy ratują życie? Naukowcy udowadniają, że to bzdura

Loud pipes save lives – popularny wśród motocyklistów mit, jakoby głośne wydechy poprawiały bezpieczeństwo na drodze, został brutalnie rozjechany przez naukowców z politechniki w Bukareszcie.

wydech moto Unsplash
  • Naukowcy z politechniki w Bukareszcie sprawdzili czy głośne wydechy faktycznie mają wpływ na kierowców.
  • Wyszło im, że owszem kierowcy aut coś tam słyszą, ale niewiele.
  • Żeby słyszeli więcej, wydech musiałby być tak głośny, że motocyklista by ogłuchnął.

REKLAMA

REKLAMA

Mit o głośnych wydechach jako o czymś, co poprawia bezpieczeństwo, obecny jest w wielu motocyklowych kulturach na świecie. Trudno wskazać genezę tego twierdzenia, jednak wielu motocyklistów dałoby się pokroić za jego prawdziwość, przytaczając niezliczone opowieści na potwierdzenie tezy o głośnych wydechach jako kluczowym z punktu widzenia bezpieczeństwa elemencie.

W teorii idea głośnych wydechów wydaje się prawdziwa – w końcu kierowca może usłyszeć nadjeżdżającego motocyklistę ze znacznie większej odległości niż innego, którego motocykl wyposażony jest w ciche wydechy. W praktyce jednak, co ustalili badacze z politechniki w Bukareszcie, sprawa wcale nie wygląda tak prosto, jak mogłoby się wydawać.

Naukowcy z Politechniki w Bukareszcie, wspólnie z firmą Enviro Consult, która specjalizuje się w analizie hałasu, przygotowali badania, których celem było znalezienie zależności między natężeniem dźwięku generowanym przez motocyklowy tłumik, a reakcjami kierowców na drodze, czyli, w ogólnym wymiarze, bezpieczeństwem.

Na potrzeby eksperymentu badacze rejestrowali i odtwarzali dźwięki kilku motocykli w różnych odległościach – zarówno za, jak i przed samochodem stojącym z włączonym silnikiem i radiem. Decybelomierz został umieszczony wewnątrz kabiny pojazdu, aby w miarę obiektywnie rejestrować odczuwalny przez kierowcę samochodu hałas.

Wyniki eksperymentu nie budzą wątpliwości – jest w praktyce niemożliwe, by kierowca samochodu usłyszał zbliżający się motocykl z odległości 15 metrów. Z odległości 10 metrów kierowca identyfikuje nieprzyjemnie hałaśliwy dźwięk, ale docierające do jego ucha częstotliwości są zbyt niskie, by określić ich lokalizację. W praktyce kierujący samochodem może określić pozycję motocykla dopiero kiedy ten zabiera się do wyprzedzania. To zdecydowanie za późno, by odpowiednio zareagować na ruchy motocyklisty na drodze.

Badacze obliczyli, że aby mieć pewność reakcji kierowcy na głośny wydech z odległości 15 metrów, motocykl powinien generować dźwięk o natężeniu 135 dB – wielokrotnie więcej niż na przykład startujący odrzutowiec (120 dB). Wówczas faktycznie można by mówić o głośnym wydechu jako o elemencie wpływającym na uwagę kierowcy. Skutek zastosowania tak głośnego wydechu byłby jednak nieporównywalnie gorszy niż ewentualne korzyści związane z jego stosowaniem – kierujący motocyklem zapewne szybko straciłby słuch.

Badania rumuńskich naukowców jasno wskazują, że głośne wydechy być może poprawiają nasze samopoczucie, ale w żaden sposób nie poprawiają zdolności kierowców samochodów do koncentrowania uwagi na jednośladach. Nie pozostaje nam zatem nic innego jak stosowanie starej, dobrej zasady "jedź tak, jakbyś był niewidzialny".

Przeczytaj także: głośny wydech, jak powinien wyglądać pomiar?

Zobacz również:
Prace nad wysokością opłat za badania techniczne pojazdów będą mogły zostać podjęte po wdrożeniu unijnej dyrektywy – twierdzi Ministerstwo Infrastruktury w odpowiedzi na interpelację Krzysztofa Śmiszka.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA