[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.8

Honda CB 650 R i CBR 650 R - pierwsze wrażenia

Uniwersalny japoński motocykl? Honda jest bardzo blisko tego ideału. Świadczą o tym dwa mocno odświeżone modele: CB 650 R oraz CBR 650 R. Te motocykle zadowolą nie tylko początkujących.

| Data aktualizacji: 2019-01-25

Honda CBR 650 R

Przyznam szczerze, że bardziej czekałem na nakeda. Ktoś w Hondzie wystawił mnie na próbę i dzień testów zacząłem od CBR 650 R, która wyglądem nawiązuje do FireBlade’a. Agresywne linie owiewek, złote lagi widelca upside-down oraz czterotłoczkowe radialne zaciski hamulcowe wiele obiecują. Jednak w skórze tego wilka kryje się owieczka. I w przypadku CBR 650 R to wcale nie jest zarzut.


Pozycja za sterami jest bardziej turystyczna, niż sportowa. Również sposób rozwijania mocy bardziej docenią turyści, niż fani latania na kolanie. Potęga rzędowej czterocylindrówki polega na tym, że posiada ona dwa oblicza. Pierwsze – łagodniejsze – polubisz w mieście. Chodzi o niezłe osiągi w niskim i średnim zakresie obrotów oraz o elastyczność. Drugie – z pazurem – aktywujesz przekraczając 7000 obr/min. Nie ma mowy o strzale adrenaliny, ale krajobraz przesuwa się wyraźnie szybciej. Moc 95 KM z jednej strony dzisiaj już na nikim nie robi wrażenia, ale z drugiej w zupełności wystarcza do dynamicznej jazdy. 

REKLAMA

Owiewka całkiem skutecznie chroni przed pędem powietrza (przy moim wzroście – 190 cm – trzeba się za nią nieco poskładać). Nie ma problemu z miejscem na kolana, również dość długa kanapa pozwala na zmianę pozycji. Nogi są ugięte pod rozsądnym kątem, a dzięki dość wysoko umieszczonym cliponsom nie ma mowy o „wiszeniu na nadgarstkach”. 

Honda CB 650 R Neo Sports Cafe

Fani serii Neo Sports Cafe powinni być zadowoleni - szczególnie ci, dla których CB 300 R była za mała, a CB 1000 R za duża. Teraz przyszła pora na środek, czyli CB 650 R. Pozycja na nakedzie, w porównaniu do sporta jest wygodniejsza i to jest zupełnie naturalne. Szeroka kierownica dobrze leży w dłoniach, a pęd powietrza staje się dokuczliwy dopiero po przekroczeniu 140 km/h. Mniejszy airbox oznacza ciut gorsze osiągi w porównaniu z CBR, ale na drodze to nie ma znaczenia.

Cieszy łatwość jazdy po zakrętach, przy czym nieważne czy to szerokie łuki, czy ciasne serpentyny. Nie musisz się męczyć, żeby być panem sytuacji. Zestrojenie zawieszeń stanowi dość udany kompromis, ale nie jest idealne. 

Pełny test zamieścimy w najbliższym wydaniu MOTOCYKL-a, czyli w nr 3/2019, który do kiosków trafi w połowie lutego.

zobacz galerię

Zobacz również:
Ducati Diavel to motocykl, który budzi ostatnio chyba najwięcej kontrowersji. Jednym się podoba, a dla drugich jest koszmarny. Jednak większość była zgodna, że  biała wersja tego motocykla to totalna porażka. Niby o gustach się nie dyskutuje, a jednak Ducati słucha głosu ludu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij