Hornet na dwa gary. Czy Honda planuje zamach na własną legendę?

Honda rozpoczęła kampanię zapowiadającą nowego Horneta. Na pierwszy ogień poszło nowe logo, ale jest coś jeszcze – brzmienie silnika, które dla fanów tego modelu może być szokiem.

Honda Hornet 600 Motocykl

Informacje o nowym Hornecie pojawiają się już od mniej więcej czterech lat. Pierwszy parę z ust puścił Fabrice Recoque, szef francuskiego oddziału Hondy podczas wywiadu udzielonego magazynowi Moto Revue. Zapewne marketingowcy Hondy wiedzieli, że następca wycofanego w 2013 r. Horneta – CB 650 – nie okazał się tym, czego oczekiwała wielka rzesza fanów Szerszenia.

Hornet przez lata zmieniał swój kształt, pojemność silnika, konstrukcję ramy, a nawet logotyp. Zawsze jednak mogliśmy liczyć w nim na mocny, czterocylindrowy silnik z Fireblade'a. To właśnie ten piec był wyznacznikiem modelu Hornet i to właśnie dlatego naked otrzymał swój przydomek – mimo niepozornego wyglądu, dzięki mocnemu piecowi był ostry jak szerszeń.

Podczas ubiegłorocznych targów EICMA na stoisku Hondy pojawiła się wizualizacja nowego Horneta. Niestety – koncept wyglądał jak szkic, czy może bardziej zabawka, trudno było z tamtych kształtów odczytać jak może wyglądać nowy Szerszeń i czym będzie napędzany.

Pewne światło na tę sprawę rzuca nowa zajawka opublikowana przez hiszpański oddział Hondy. Oprócz grafiki dokumentującej ewolucję logotypu motocykla, pojawia się tam dźwięk silnika nowego Horneta. Osoby osłuchane z jednostkami napędowymi natychmiast rozpoznają charakterystyczne bzyczenie… rzędowej dwójki!

O słuszności tego kierunku dedukcji może świadczyć wspomniany już wyżej wywiad, w którym Fabrice Recoque jako głównego rywala nowego Horneta wskazał nie Yamahę MT-10, czy Triumpha Speed Triple'a RS, a Yamahę MT-07. Wyobrażacie sobie Horneta z silnikiem o mocy 74 KM? My też nie. Wygląda jednak na to, że wyobrażają sobie go ludzie z Hondy, bo niewykluczone, że motocykl napędzany będzie silnikiem 755 cm3, który planowany jest także do nowego Transalpa.

Nowi klienci pewnie nie zwrócą uwagi na to, że dawny mocarny Hornet zmienił się w miłą pszczółkę i radośnie będą upalać swoje motocykle. Nam jednak trudno będzie przestawić się na nową politykę kastrującą moc i niewiele dającą w zamian. Parafrazując klasyka – "może i nie będzie szybki, ale przynajmniej drogi i brzydki".

Przeczytaj także: używana Honda Hornet.

Zobacz również:
REKLAMA