Inwazja pojazdów z polskimi tablicami w Neapolu. Włosi szukają oszczędności

W Neapolu pojawia się coraz więcej jednośladów na polskich tablicach rejestracyjnych. Choć w pierwszej chwili wygląda to na zmasowaną imigrację, w rzeczywistości jest sprytnym sposobem na optymalizację ubezpieczeniową.

Moto Guzzi Norge 1200 tył Robert Wiechetek

Neapol słynie z najwyższych we Włoszech stawek za ubezpieczenia komunikacyjne. W niektórych przypadkach można zapłacić nawet cztery razy więcej niż w innych częściach Włoch. Leżące na południu kraju miasto nie jest przy tym szczególnie zamożne – te rejony są znacznie uboższe niż tradycyjnie bogata północ.

Wielu mieszkańców, w poszukiwaniu oszczędności na kosmicznie drogich polisach OC, ucieka się do sprytnego sposobu na obejście problemu. Jak grzyby po deszczu pojawiają się w Kampanii (region, gdzie leży Neapol) firmy, które fikcyjnie sprzedają pojazdy do Polski, potem, na podstawie sfałszowanej umowy importują je do Włoch, już z polskimi tablicami, a następnie, również fikcyjnie, wypożyczają dotychczasowym właścicielom. W praktyce wygląda to tak, że Neapolitańczyk dalej jeździ swoim pojazdem, ale oficjalnie jest on zarejestrowany w Polsce.

Choć cała sprawa wygląda na grę niewartą świeczki, warto uzmysłowić sobie, że obowiązkowe ubezpieczenie za niewielki skuter może w Neapolu wynieść nawet 2 tys. euro rocznie. To dla wielu Włochów bariera nie do przejścia, dlatego wolą uciec się do oszustwa niż marnować tak gigantyczną sumę.

Takie oszustwo jest możliwe, ponieważ włoski system ewidencji pojazdów nie jest zintegrowany z polskim. Ubezpieczyciele i policja ostrzegają, że z tego powodu w razie wypadku może być problem z wypłatą odszkodowania.

Przeczytaj także: czy za niesprawny motocykl trzeba płacić OC?

Zobacz również:
Ankieta opublikowana w maju przez Lasy Państwowe, miała na celu "zbadanie motywacji oraz oczekiwań pasjonatów jazdy w terenie". Wszystko wskazuje na to, że leśnikom owe motywacje i oczekiwania nie przypadły do gustu.
ZOBACZ WIĘCEJ
REKLAMA