Jedź szybciej, abyś zwolnił. Mieszkańcy sami znaleźli sposób na piratów drogowych

Na prawdziwie karkołomny pomysł jak zmusić kierowców do wolniejszej jazdy wpadły władze francuskiego miasteczka. Postanowiły one… podnieść dopuszczalną prędkość.

ograniczenie 30 kmh Shutterstock

La Chapelle-sous-Geberoy to niewielkie miasteczko, leżące na północny zachód od Paryża. Jak każda miejscowość we Francji boryka się ono z problemem nadmiernej prędkości rozwijanej przez kierowców. Władze, nie tylko tej mieściny, ale i całego kraju, stają na głowie, by zniechęcić kierowców do łamania limitów – mandaty za takie wykroczenia są bardzo wysokie, a kary zwykle nieuchronne. Mimo tego wciąż nie brakuje kierowców, którzy nawet przez centrum miasteczek poruszają się zdecydowanie zbyt szybko.

W znakomitej większości miast Francji, w tym także w Chapelle-sous-Geberoy
obowiązuje rygorystyczny limit 30 km/h. Problemem był tutaj jednak brak fotoradaru, który z pewnością miałby szansę utemperować temperament kierujących, a którego montaż nie był możliwy ze względu na przepisy. Całej sytuacji nie pomagał także fakt, że główna droga, biegnąca przez miasteczko była także drogą dojazdową dla ciężarówek zaopatrujących pobliską farmę wiatrową. Z tego powodu odpadła opcja montażu progów zwalniających lub szykan.

W efekcie limit 30 km/h był tylko umowny, bo większość kierowców nic sobie z niego nie robiła. To zaś powodowało frustrację mieszkańców, którzy czuli się bezradni w konfrontacji z bezkarnością szoferów. Do czasu. W obliczu niemocy miejskich władz, mieszkańcy sami znaleźli rozwiązanie, wydawać by się mogło przeczące idei bezpieczeństwa.

Namówili miejskie władze, by zaopiniowały zmianę limitu obowiązującego na terenie miasta z 30 km/h do 50 km/h. Takie posunięcie, zgodnie z obowiązującymi we Francji przepisami, dawało podstawę prawną do montażu fotoradaru. Zdaniem mieszkańców zwiększenie dopuszczalnej prędkości nie wpłynęło w żaden sposób na bezpieczeństwo, ponieważ i tak większość kierujących poruszała się tam co najmniej 20 km/h ponad limit.

Efekty zmian widoczne stały się niemal natychmiast – po instalacji fotoradaru, mimo podniesienia limitu, ruch kołowy zdecydowanie się uspokoił, a większość kierowców nie przekracza 50 km/h. Przykład Chapelle-sous-Geberoy pokazuje starą, sprawdzoną prawdę – jeśli coś jest głupie, ale działa, znaczy, że wcale głupie nie jest.

Przeczytaj także: mandaty w Europie.

Zobacz również:
REKLAMA