Jest szansa na ocalenie pojazdów spalinowych. Cała nadzieja w MotoGP

Rok 2026 będzie ostatnim, w którym motocykle startujące w MotoGP będą używać paliwa pochodzącego ze źródeł kopalnych. Może to oznaczać intensyfikację badań nad paliwami syntetycznymi i mamy nadzieję, że to się uda.

Tankowanie motocykla Shutterstock

Unijni decydenci postanowili zgładzić tradycyjną motoryzację do roku 2035. To właśnie wówczas pojazdy spalinowe zostaną zastąpione elektrycznymi i nie ma przy tym zupełnie znaczenia, że ślad węglowy pojazdów zasilanych prądem jest znacznie większy niż spalinowych. Największym problemem jest stosunkowo niska trwałość baterii, której nie opłaca się wymieniać, bo stanowi ponad połowę ceny pojazdu. Elektrykiem jeździć będziemy zatem znacznie krócej niż pojazdem spalinowym, który potrafi przecież służyć kolejnym właścicielom nawet kilkadziesiąt lat.

Do trendów wyznaczanych przez ekologów musieli dostosować się także organizatorzy wyścigów, w tym Formuły 1 i MotoGP. Dorna zadeklarowała, że od 2024 r. 40 procent paliwa wykorzystywanego podczas wyścigów MotoGP będzie pochodzić ze źródeł niekopalnych. Innymi słowy będzie to paliwo – otrzymane syntetycznie lub z biomasy niespożywczej. Od 2027 r. podczas wyścigów we wszystkich trzech klasach (MotoGP, Moto3, Moto2) motocykle będą w stu procentach zasilane niekopalnym paliwem.

Gigantyczne budżety przeznaczane każdego roku na wyścigi pozwalają mieć nadzieję na opracowanie wydajnego zamiennika tradycyjnej benzyny. Co więcej, próby stworzenia syntetycznego paliwa podejmowane są już od lat, jednak naftowe lobby skutecznie blokuje rozwój tej technologii. Najbardziej obiecujące efekty dawało uzyskiwanie paliwa z wysokoenergetycznych roślin (rzepak, wierzba) oraz ze śmieci. W tym pierwszym przypadku problemem okazuje się jednak ryzyko utraty równowagi rolnej – wielu rolników mogłoby rzucić uprawę jedzenia na rzecz bardziej zyskownych odmian rzepaku czy brzozy przeznaczonych na paliwa.

Znacznie bardziej obiecujące rezultaty daje technologia otrzymywania paliwa ze śmieci, a konkretnie z różnych rodzajów tworzyw sztucznych. To ciekawy przykład recyklingu, ponieważ surowcem do produkcji większości tworzyw jest właśnie ropa naftowa. Ta technologia załatwiłaby dwa problemy za jednym zamachem – dałaby nam paliwo i oczyściłaby Ziemię z dużej części odpadów.

Próby stworzenia efektywnego paliwa przy użyciu taniej metody cały czas trwają – niedawno naukowcy opracowali metodę przekształcania polietylenu – jednego z najpopularniejszych tworzyw sztucznych – w komponenty paliwa lotniczego. Proces przeprowadzany jest w niskiej temperaturze (220 stopni Celsjusza) w ciągu zaledwie godziny przy użyciu katalizatora złożonego z węgla i rutenu. Podobne próby z sukcesami podejmował także inżynier Adam Hańderek, właściciel firmy Technologie Recyklingu. Wykorzystał on proces depolimeryzacji tworzyw w temperaturze 420 stopni Celsjusza.

W tej technologii do produkcji paliwa można użyć różnych odpadów – polipropylenu, polistyrenu i polietylenu. Adam Hańderek twierdzi, że z 1 kg śmieci można uzyskać 1 litr paliwa, którego cena nie przekroczy 4 zł. Paliwo otrzymane przez Polaka zostało zbadane przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji. Wyniki były obiecujące – stwierdzono, że spełniają one wszelkie parametry paliw uzyskiwanych tradycyjnymi sposobami w rafineriach.

Przeczytaj także: nawet 8 zł za litr paliwa.

Zobacz również:
Nawet 5 tysięcy zł mandatu za szczególnie rażące wykroczenia – taka sugestia znalazła się w wytycznych, które premier Morawiecki skierował do trzech ministerstw. Mandaty wzrosną na pewno, dziś nie wiadomo tylko jak bardzo i kiedy.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA