Kar za jazdę na zderzaku nie będzie. Nie ma jak ich egzekwować

Zakaz jazdy na zderzaku wchodzi w życie już 1 czerwca tego roku w ramach pakietu zmian w Prawie o ruchu drogowym. Niestety – egzekwowanie tego przepisu przez policję (lub GITD) może okazać się niewykonalne.

jazda na zderzaku smartdriving.co.uk

Wyjątkowo zgodny w tej sprawie parlament przegłosował pakiet zmian w Prawie o ruchu drogowym, obejmujący zwiększenie praw pieszych, zrównanie prędkości nocnej i dziennej w obszarze zabudowanym oraz obowiązek utrzymywania na autostradach i drogach ekspresowych odległości równej połowie prędkości.

W nowelizacji określono to dość precyzyjnie: odstęp wyrażony w metrach określa się jako nie mniejszy niż połowa liczby określającej prędkość pojazdu, którym porusza się kierujący, wyrażonej w kilometrach na godzinę. Przepisu tego nie stosuje się podczas manewru wyprzedzania.

Kierowca podróżujący autostradą lub ekspresówką z prędkością 120 km/h będzie musiał zatem utrzymywać od poprzedzającego pojazdu odstęp 60 m. Przy 140 km będzie to już 70 m. Problem w tym, że Inspekcja Transportu Drogowego nie ma w swoim arsenale narzędzi, które pozwalałyby kontrolować przestrzeganie tego przepisu. Policja - owszem ma, ale dla odmiany nie może z niego korzystać.

Przeczytaj również: nowe przepisy dotyczące pieszych i odległości na autostradach.

W krajach, które z problemem jazdy na zderzaku borykają się od lat, od dawna funkcjonują specjalne urządzenia zamontowane na bramownicach, pod wiaduktami lub nawet przenośne. Ich zadaniem jest pomiar odległości między pojazdami poruszającymi się po autostradach. W przypadku stwierdzenia faktu utrzymywania zbyt małego dystansu, do sprawcy wykroczenia kierowana jest korespondencja z dokumentacją i wezwaniem do zapłaty mandatu. Taki system działa na przykład we Włoszech i w Niemczech.

Polskie służby jak na razie nie dysponują podobnymi urządzeniami. Jak ustalił portal wp.pl, GITD nie ma ich nawet w planach zakupowych związanych z trwającą rozbudową CANARD. Nieco lepiej, choć także nie różowo, kwestia pomiaru prędkości wygląda w przypadku policji. Do tego celu mogą służyć lidary LTI 20-20 Trucam, które posiadają taką funkcję.

Niestety – wspomniane lidary homologowane są w Polsce tylko do pomiaru prędkości. Oznacza to, że policja nie ma prawa nakładać mandatów za inne wykroczenia udokumentowane pomiarem z urządzenia Trucam. Jak twierdzi Zbigniew Ramotowski, dyrektor biura strategii Głównego Urzędu Miar w rozmowie z portalem autokult.pl, taka funkcja przyrządu z punktu widzenia przepisów metrologicznych jest funkcją dodatkową i nie jest sprawdzana podczas badania typu przed wydaniem decyzji zatwierdzenia typu. W odniesieniu do tego rodzaju funkcji sprawdza się jedynie, czy funkcja dodatkowa przyrządu lub urządzenie dodatkowe przyrządu nie wpływa negatywnie na wynik pomiaru prędkości .

W teorii policja mogłaby postarać się o nowe homologacje – do czerwca jest sporo czasu. Niestety, tutaj pojawia się kolejny problem. Nie ma żadnych przepisów, na których Główny Urząd Miar mógłby się oprzeć w razie próby homologacji Trucama jako urządzenia do pomiaru odległości między pojazdami. Mówiąc wprost – rozporządzenie w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, nie przewiduje pojęcia przyrządu do pomiaru odległości między pojazdami w ruchu drogowym.

Po raz kolejny okazuje się, że przepisy nie nadążają za polską rzeczywistością. Pomysł na zmianę, który, o dziwo, wydaje się sensowny i potrzebny, stanie się kolejnym martwym przepisem w panteonie podobnych w polskim prawie.

Zobacz również:
Jazda po użyciu marihuany powinna być uregulowania podobnie jak jazda po alkoholu – to jedna z propozycji Lewicy, która złożyła w Sejmie projekt zmian w przepisach, które dotyczą marihuany medycznej.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA