[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
5.0

Kobiety na motocykle!

27 lipca zrobiliśmy to po raz pierwszy - szkolenie Motocykl Action Team tylko dla pań. Zobacz co działo się, gdy na Torze Modlin rządziła płeć piękna.

Eksperymenty mają to do siebie, że albo się udają i wszyscy świętują sukces padając sobie w ramiona, albo się nie udają i można sobie zaśpiewać "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało". Gdy na zakończenie dedykowanego paniom szkolenia Motocykl Action Team wręczałem uczestniczkom pamiątkowe certyfikaty, kilka z nich zamiast tradycyjnie przybić piątkę rzuciło mi się na szyję wykonując klasycznego misia - czyli nie było najgorzej.

 

REKLAMA

 

Dzień jednak zacząłem pełen obaw. Zbudził mnie walący po oknach deszcz. Tego nam brakowało - pomyślałem wkurzony i ruszyłem na poszukiwanie kawy. Po chwili jednak dotarło do mnie, że jest kilka minut po szóstej, więc do szkolenia zostało parę godzin. Będzie dobrze, musi być dobrze, tor wyschnie, a dzisiejsze szkolenie będzie najfajniejsze na jakim byłem - powiedziałem głośno. I tej wersji będę się trzymał - dodałem półgłosem.

 

 

Pogoda nie była jedynym z moich zmartwień. Kilka dni wcześniej bowiem, od pewnego motocyklisty (tak to był facet), że szkolenie tylko dla kobiet to "wyraźna stygmatyzacja i że takie podejście obraża kobiety". Szczęka opadła mi do samej ziemi i powtórzyła ten numer gdy przeczytałem w słowniku co znaczy to trudne słowo.

Z jednej strony bowiem pomysł dedykowanego szkolenia dla dziewczyn nie wziął się sufitu, lecz był konsekwencją przyświecającej naszym szkoleniom zasady "minimum stresu - maksimum przekazanej wiedzy". Swoje też zrobiła obserwacja wcześniejszych szkoleń, z których wysnuliśmy wniosek, że jeżdżące w grupie z facetami dziewczyny mają chwilami trudniej od nich.

 

 

Nie dość bowiem że muszą ogarniać te same ćwiczenia i zadania, a to - zwłaszcza podczas wolnych manewrów gdy czasem trzeba się awaryjnie podeprzeć lub szarpać z maszyną -  dla osoby o drobniejszej budowie i mniejszej sile fizycznej potrafi być bardziej wyczerpujące, to na dodatek cały czas znajdują się w centrum uwagi. Owszem jest to zainteresowanie pozytywne - nie zetknęliśmy się ze złośliwym szydzeniem, bardziej z troską - nikt jednak nie lubi gdy ciągle patrzy się mu  na ręce i traktuje jak przysłowiową sierotę. Dlatego też uznaliśmy, że szkolenie bez panów i bez taryfy ulgowej będzie dobrym ruchem. Z drugiej strony jednak było to nasze pierwsze tego typu szkolenie więc stres był.

Na szczęście dziewczyny nie zawiodły. Wszystkie przybyły na czas i do szkolenia podeszły bez zbędnego filozofowania, słusznie skądinąd zakładając, że na technikę jazdy nie ma ono żadnego wpływu.

 

 

Zaczęliśmy standardowo od teorii i kilku słów o motocyklach Yamahy - naszego partnera w szkoleniach. A gdy już wszystkie panie dowiedziały się czego, po co i w jaki sposób będziemy nauczać oraz dostały zaproszenie do posmakowania jazdy na udostępnionych, testowych egzemplarzach modelach MT-125 i MT-07 przyszedł czas na konkretną naukę wedle scenariusza z levelu 1.

 


 

Dosiad, pozycja, położenie rąk i nóg, trzymanie kolanami, jazda z prędkościami poniżej progu równowagi, praca gazem i tylnym hamulcem, wolny i szybszy slalom, hamowania normalne, w celu i awaryjne, jazda po okręgu i praca wzrokiem, a na koniec jazda poszczególnymi sekcjami oraz pełna nitka toru pod okiem instruktorów na bieżąco korygujących błędy.

 

 

Musze przyznać, że widać było zarówno zaangażowanie uczestniczek, jak i czynione przez nie postępy, bowiem panie brały sobie do serca rady i uwagi instruktorów. Co było innego niż w szkoleniach na których większością są faceci? Atmosfera i tempo.

 

 

Panie, choć uważne, były bardziej wyluzowane i miały znaczne mniejsze ciśnienie na rywalizację niż panowie. W efekcie ćwiczenia trwały ciut dłużej, tempo jazdy było spokojniejsze, a osiągane prędkości nieco mniejsze. Obyło się bez gleb czy choćby uślizgów, więc dzień zaliczyć można do udanych. Zwłaszcza, że dziewczyny były bardzo zadowolone.

A opady których  tak bardzo się obawiałem? Przez cały dzień spadło tylko kilka kropel. Można więc śmiało stwierdzić, że, że kolega deszcz zachował się bardzo przyzwoicie i nie spadł.

 

 

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Od 23 maja przez najbliższe miesiące będzie można oglądać skutery elektryczne NIU w nowej, największej w Warszawie, galerii handlowej Młociny.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij