[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ

OCEŃ
4.2

Kobiety na motocykle!

27 lipca zrobiliśmy to po raz pierwszy - szkolenie Motocykl Action Team tylko dla pań. Zobacz co działo się, gdy na Torze Modlin rządziła płeć piękna.

Eksperymenty mają to do siebie, że albo się udają i wszyscy świętują sukces padając sobie w ramiona, albo się nie udają i można sobie zaśpiewać "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało". Gdy na zakończenie dedykowanego paniom szkolenia Motocykl Action Team wręczałem uczestniczkom pamiątkowe certyfikaty, kilka z nich zamiast tradycyjnie przybić piątkę rzuciło mi się na szyję wykonując klasycznego misia - czyli nie było najgorzej.

 

REKLAMA

 

Dzień jednak zacząłem pełen obaw. Zbudził mnie walący po oknach deszcz. Tego nam brakowało - pomyślałem wkurzony i ruszyłem na poszukiwanie kawy. Po chwili jednak dotarło do mnie, że jest kilka minut po szóstej, więc do szkolenia zostało parę godzin. Będzie dobrze, musi być dobrze, tor wyschnie, a dzisiejsze szkolenie będzie najfajniejsze na jakim byłem - powiedziałem głośno. I tej wersji będę się trzymał - dodałem półgłosem.

 

 

Pogoda nie była jedynym z moich zmartwień. Kilka dni wcześniej bowiem, od pewnego motocyklisty (tak to był facet), że szkolenie tylko dla kobiet to "wyraźna stygmatyzacja i że takie podejście obraża kobiety". Szczęka opadła mi do samej ziemi i powtórzyła ten numer gdy przeczytałem w słowniku co znaczy to trudne słowo.

Z jednej strony bowiem pomysł dedykowanego szkolenia dla dziewczyn nie wziął się sufitu, lecz był konsekwencją przyświecającej naszym szkoleniom zasady "minimum stresu - maksimum przekazanej wiedzy". Swoje też zrobiła obserwacja wcześniejszych szkoleń, z których wysnuliśmy wniosek, że jeżdżące w grupie z facetami dziewczyny mają chwilami trudniej od nich.

 

 

Nie dość bowiem że muszą ogarniać te same ćwiczenia i zadania, a to - zwłaszcza podczas wolnych manewrów gdy czasem trzeba się awaryjnie podeprzeć lub szarpać z maszyną -  dla osoby o drobniejszej budowie i mniejszej sile fizycznej potrafi być bardziej wyczerpujące, to na dodatek cały czas znajdują się w centrum uwagi. Owszem jest to zainteresowanie pozytywne - nie zetknęliśmy się ze złośliwym szydzeniem, bardziej z troską - nikt jednak nie lubi gdy ciągle patrzy się mu  na ręce i traktuje jak przysłowiową sierotę. Dlatego też uznaliśmy, że szkolenie bez panów i bez taryfy ulgowej będzie dobrym ruchem. Z drugiej strony jednak było to nasze pierwsze tego typu szkolenie więc stres był.

Na szczęście dziewczyny nie zawiodły. Wszystkie przybyły na czas i do szkolenia podeszły bez zbędnego filozofowania, słusznie skądinąd zakładając, że na technikę jazdy nie ma ono żadnego wpływu.

 

 

Zaczęliśmy standardowo od teorii i kilku słów o motocyklach Yamahy - naszego partnera w szkoleniach. A gdy już wszystkie panie dowiedziały się czego, po co i w jaki sposób będziemy nauczać oraz dostały zaproszenie do posmakowania jazdy na udostępnionych, testowych egzemplarzach modelach MT-125 i MT-07 przyszedł czas na konkretną naukę wedle scenariusza z levelu 1.

 


 

Dosiad, pozycja, położenie rąk i nóg, trzymanie kolanami, jazda z prędkościami poniżej progu równowagi, praca gazem i tylnym hamulcem, wolny i szybszy slalom, hamowania normalne, w celu i awaryjne, jazda po okręgu i praca wzrokiem, a na koniec jazda poszczególnymi sekcjami oraz pełna nitka toru pod okiem instruktorów na bieżąco korygujących błędy.

 

 

Musze przyznać, że widać było zarówno zaangażowanie uczestniczek, jak i czynione przez nie postępy, bowiem panie brały sobie do serca rady i uwagi instruktorów. Co było innego niż w szkoleniach na których większością są faceci? Atmosfera i tempo.

 

 

Panie, choć uważne, były bardziej wyluzowane i miały znaczne mniejsze ciśnienie na rywalizację niż panowie. W efekcie ćwiczenia trwały ciut dłużej, tempo jazdy było spokojniejsze, a osiągane prędkości nieco mniejsze. Obyło się bez gleb czy choćby uślizgów, więc dzień zaliczyć można do udanych. Zwłaszcza, że dziewczyny były bardzo zadowolone.

A opady których  tak bardzo się obawiałem? Przez cały dzień spadło tylko kilka kropel. Można więc śmiało stwierdzić, że, że kolega deszcz zachował się bardzo przyzwoicie i nie spadł.

 

 

 

zobacz galerię

Zobacz również:
Tak, tak, to wcale nie jest żart. 25 lat temu, w listopadzie 1994 roku, na rynku pojawił się pierwszy numer „Motocykla”. Przez tych 300 miesięcy świat przyspieszył, podobnie jak współczesne motocykle. Przez 2,5 dekady przygotowaliśmy dla Ciebie 299 numerów naszego magazynu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij